|
Jubileusze |
|
|
Małgorzata ZawadzkaJak rozsupłać sakiewkę sponsora?Jako nauczycielka i bibliotekarka w jednym z jasielskich gimnazjów ustawicznie podejmuję próby realizacji swych pomysłów związanych z upowszechnianiem kultury. Przed reformą systemu oświaty nauczycielska działalność kulturalna ograniczała się zazwyczaj do jednej szkoły. Po reformie powstały jednak warunki korzystniejsze dla tego rodzaju przedsięwzięć, co umożliwiło mi wyjście z własnymi inicjatywami poza dotychczasowe środowisko i nawiązanie współpracy z innymi placówkami oświatowymi, instytucjami samorządowymi oraz podmiotami życia gospodarczego W następstwie zasygnalizowanych przemian pojawiła się szansa na zrealizowanie opracowanego przeze mnie w 1999 roku projektu przewidującego organizację cyklu międzyszkolnych, konkursowych imprez czytelniczych pod nazwą „Wielcy twórcy literatury i kultury”. Cykl, obejmujący swą formułą zarówno typowe quizy, jak i spotkania autorskie, wystawy oraz koncerty, odpowiada idei nauczania zintegrowanego, łączącego pierwiastki różnych dyscyplin. W ten sposób próbuję stworzyć nową sytuację edukacyjną, w której równie ważna jest praca i zabawa: „mówienie” o kimś lub o czymś za pomocą różnych środków ekspresji, właściwych plastyce, muzyce, teatrowi, twórczości i wiedzy literackiej. Aktywizowanie „poszukującej” młodzieży w wieku od 13 do18 lat oraz emancypacja kulturalna środowiska wiejskiego i miejskiego w regionie, w którym dostęp do kultury jest mocno ograniczony — to główne zadania cyklu. W sytuacji ekonomicznej anomii i słabej kondycji finansowej oświaty realizacja takiego przedsięwzięcia byłaby niemożliwa bez pomocy sponsorów instytucjonalnych i prywatnych. To od ich hojności zależała jakość i przebieg każdej z trzech, zrealizowanych w ostatnich latach, edycji cyklu. Tak więc i tym razem, u progu jego czwartej edycji, postanowiłam pozyskać środki finansowe i materialne tą samą drogą. Obok starań o dotacje podejmowanych w różnych instytucjach i firmach, po raz pierwszy zdecydowałam się przedstawić projekt konkursu w fundacji. Wybrałam Fundację Bankową im. Leopolda Kronenberga w Warszawie. Wspiera ona finansowo najciekawsze inicjatywy związane z działalnością społeczno-samorządową, gospodarczą i kulturalną. Priorytety jej polityki dotacyjnej są zmienne i ulegają corocznej modyfikacji. Wynika to z troski Zarządu Fundacji o możliwie szerokie oddziaływanie instytucji, co odpowiada z jednej strony idei sprawiedliwości, a z drugiej — kształtuje pozytywny wizerunek mecenasa. Wierząc w powodzenie starań, przystąpiłam do działania. Temat mojej prezentacji, obejmując dziedziny kultury, wychowania i dydaktyki, odpowiadał trzem z pięciu obszarów działalności Fundacji. Osobiste doświadczenia związane z pozyskiwaniem środków od sponsorów potwierdziły, że istota sponsoringu realizuje się poprzez wzajemne świadczenia obu stron. Sponsor, przekazując określoną kwotę pieniędzy albo oferując pomoc w innej formie, oczekuje na rewanż. Zwykle chodzi tu o spełnienie jego celów public relations. Należy do nich przede wszystkim upowszechnienie lub utrwalenie znanego już, dodatniego wizerunku firmy i jej oferty. Sponsoring okazuje się często skuteczniejszą od innych formą reklamy. Wiedząc o tym, opracowałam prezentację dla Fundacji, licząc na szczególną uwagę zarządu dla mojej inicjatywy. Jako autorka projektu zabiegająca o dotację lub inną formę wsparcia zawsze staram się przygotować rzetelną, atrakcyjną i sugestywną prezentację swojego przedsięwzięcia. Podobnie postąpiłam i tym razem. Zastosowana metoda — ze względu na swoją czysto werbalną formę, bez osobistego kontaktu z adresatem (audytorium) i udziału środków technicznych (prezentacja multimedialna) — wymaga szczególnej pieczołowitości. Musiałam przecież przekonać zarząd Fundacji o wartości przedsięwzięcia i wzbudzić w decydentach chęć finansowego wsparcia inicjatywy na poziomie 40% jej całkowitych kosztów. By uwiarygodnić realność projektu wykazałam, że jestem w stanie pokryć pozostałych 60%, co udało się dzięki innym sponsorom, z których najważniejszymi okazały się Urząd Marszałkowski Województwa Podkarpackiego i Urząd Miasta Jasła. Służył temu szczegółowy budżet, uwzględniający zasadnicze wydatki organizacyjne i dodatkowe, ponoszone w związku z obsługą projektu. Logicznie zbudowana i przekonywająca prezentacja umożliwia Zarządowi Fundacji wyrobienie sobie poglądu na temat idei imprezy, jej ogólnych i szczegółowych celów oraz kształtu. Starałam się więc uwypuklić społeczne znaczenie konkursu, wykazać celowość i sens organizowania takich imprez, sformułować prognozę skutków kolejnej edycji konkursu, a także przedstawić strategię rozwoju cyklu. Formularz wniosku o dotację wraz z załącznikiem przedstawiającym budżet projektu oraz opis przedsięwzięcia wypełniałam uważnie, dążąc do tego, by okazał się opracowaniem niemal perfekcyjnym. Prezentację poprzedziło przygotowanie oceny zasobów własnych. Określiłam swój formalny status zawodowy i społeczny. Uświadomiłam afiliację z grupą zawodową nauczycieli i przynależność do społeczności lokalnej, w której jestem animatorem kultury szkolnej. Zdawałam sobie przy tym sprawę, że utożsamienie ze szkołą macierzystą i lokalnym środowiskiem szkolnym stanowi motywację do określenia potrzeb i oczekiwań tych środowisk. Dalszy ciąg prezentacji ukierunkowany został na jej adresata. Opisując projekt, zarówno w formularzu, jak i dołączonych suplementach, byłam precyzyjna i szczera. Starałam się operować przede wszystkim argumentami merytorycznymi, unikając natręctwa i wielosłowia. W opisie przedstawiłam sens i cele konkursu oraz wynikające z nich zamierzenia. Wyjaśniłam genezę i wzajemne interakcje między zjawiskami kultury uwzględnionymi w projekcie; podkreśliłam dydaktyczne, wychowawcze i społeczne konsekwencje zdobycia przez uczniów — uczestników konkursu — określonych umiejętności i sprawności. Eksponując cele planowanej imprezy, zwróciłam po pierwsze uwagę na emancypację kulturalną środowiska wiejskiego, pojmowaną jako równoprawne uczestnictwo w imprezie szkół z powiatu (wiejskich) i Jasła (miejskich). Po drugie, na stworzenie z imprez kulturalnych, w tym konkursu czytelniczego, naturalnej zapory chroniącej przynajmniej część młodzieży przed destrukcyjnym wpływem kultury masowej. Jej produkty przyczyniają się bowiem do powstawania niewybrednej oferty ulicy i osiedlowych podwórek, szerzenia się wulgarnego języka, wczesnego nikotynizmu, do sięgania po alkohol i narkotyki w imię idei buntu dla samego buntu. Młodzi ludzie lekceważący uznawane normy społeczne najwyraźniej przeżywają kryzys autorytetów i stają się oporni na wpływy instytucji kontrolnych, takich jak szkoła, rodzina czy Kościół. Alternatywą dla nich może być projektowany konkurs, który udowodni przewagę kultury tradycyjnej, wysokiej, nad kulturą masową i — co więcej — uczyni to w sposób atrakcyjny. Nadaje to całemu przedsięwzięciu charakter socjoterapeutyczny. Następną fazą postępowania, przed skierowaniem wniosku do Fundacji, była ocena własna prezentacji. W trakcie kolejnej analizy odpowiedziałam na zasadnicze pytania: która część wypadła szczególnie dobrze i dlaczego? o jakie materiały i treści należy prezentację uzupełnić? czy cel prezentacji został zrealizowany? Największe wrażenie zrobiła ta część opracowania, która wywodzi sens konkursu z troski o aktywizację młodzieży szczególnie uzdolnionej, ambitnej oraz z troski o moralne zdrowie młodzieży zagrożonej patologiami społecznymi. Dodatkowe załączniki, jak zdjęcia i filmy, kserokopie notatek i artykułów prasowych, czyli materiały ilustrujące wcześniejszą moją działalność, mogłabym dołączyć do prezentacji wniosku o dotację w celu uwiarygodnienia przedmiotu projektu, czyli konkursu, a także swojej osoby jako autorki i organizatorki projektu. Ponadto uważam, że postąpiłam dobrze ze względów taktycznych, okazując powściągliwość w roszczeniach i wnioskując o dofinansowanie nieprzekraczające 40% całkowitych kosztów przedsięwzięcia. Umiarkowanie jest wyrazem zaradności w pozyskiwaniu środków własnych i czyni osobę wnioskodawcy bardziej wiarygodną. Definitywna odpowiedź na pytanie, czy cel prezentacji został zrealizowany, będzie możliwa po ogłoszeniu decyzji przyznającej dotację, bądź też oddalającej wniosek o jej przyznanie. Zanim to nastąpi, mogę tylko domniemywać, że sukces moich starań jest mniej lub bardziej prawdopodobny. Statystyczna szansa na sukces jest nikła (w ubiegłym roku na 573 wnioski przyznano zaledwie 74 dotacje); wniosek może zyskać przychylną opinię, a mimo to przedsięwzięcie nie będzie dotowane z powodów obiektywnych, niezależnych ode mnie. Abraham Maslow zauważył, że im słabsza motywacja, tym lepszy wynik ludzkiego działania. Paradoks? Pozornie, bowiem nadmierne natężenie emocji powoduje utratę kontroli nad tym, co się robi. Czynnik uczuciowy w teorii dobrej roboty Tadeusza Kotarbińskiego jest w każdym akcie pracy nieodzowny, ale nie może przeważać nad czynnikiem merytorycznym. Chłodna ocena wyników własnej pracy może zatem zadecydować o ostatecznym sukcesie poczynań. Małgorzata Zawadzka
|
|
|
Copyright © "Konspekt". Kraków, lipiec-sierpień 2004 . Statystyka |