Współczesne biblioteki 

Następny artykuł
Poprzedni artykuł
Strona główna

 

Barbara Kamińska-Czubała

Ponure rozważania o zawodzie infobrokera

 

Student informacji naukowej i bibliotekoznawstwa, rozmyślając nad swoją zawodową karierą, musi się w pewnym momencie zastanowić nad możliwością uprawiania zawodu infobrokera. W krajach rozwiniętych firmy zajmujące się wyszukiwaniem, selekcją i dostarczaniem informacji przechowywanych w drukowanych i elektronicznych źródłach osiągają zadowalające wyniki ekonomiczne, rozszerza się też rynek usług informacyjnych — być może warto również w Polsce rozwijać swoją wiedzę i umiejętności w tym zakresie

Czy taki pomysł nie jest równie ryzykowny jak planowanie zawodowych sukcesów w sektorze usług informatycznych w... Afganistanie, nie tylko ze względu na finansowe, ale także polityczne, obyczajowe i gospodarcze uwarunkowania rozwoju tego sektora?

Bawić się grami komputerowymi i przesyłać dowcipne listy można oczywiście wszędzie (jeśli tylko pojawią się pieniądze), lecz to nie oznacza, że ktoś równie chętnie zechce zapłacić za informacje „wycedzone” z baz danych, wyszukane — jak igły w stogach siana — z internetowych wyszukiwarek, czasopism naukowych, katalogów produktów.

Przywołanie Afganistanu jest zabiegiem o charakterze metaforycznym, pozwalającym dostrzec zjawiska, które w krajach trochę bardziej rozwiniętych są przysłonięte „mimetycznym kamuflażem”. Wyrywkowo implementowane, importowane technologie a wraz z nimi wzory zachowań, konsumpcja podobnych produktów stwarzają pozory, że wybrane elementy pobrane z „obcego środowiska” będą funkcjonować poprawnie. Zazwyczaj takie wynalazki jak edukacja permanentna, nauczanie na odległość czy pomiar jakości kształcenia — wyrwane ze złożonego kontekstu gospodarczego i kulturowego jak z naturalnego środowiska — tracą swą funkcjonalność.

Czy infobrokerzy są potrzebni w kraju, w którym naukowcy podejmują problemy „niszowe”, opisując fakty, które prawie nikogo nie obchodzą (nie ma więc potrzeby przetwarzania ogromnej ilości informacji), inżynierowie nie biorą udziału w ulepszaniu najnowszych produktów i technologii sprzedawanych później na całym świecie, a właściciele firm nie dostrzegają potrzeby dokonywania oszczędności poprzez doskonalenie metod zarządzania i organizacji pracy?

Aby ponieść wysokie koszty infobrokerskich usług, trzeba liczyć na duże zyski, mieć odwagę podejmowania nowych działań nowoczesnymi metodami, a to nie jest powszechne. Ponadto, w krajach przodujących gospodarczo zawód ten jest niezbędny chociażby ze względu na dostęp do płatnych baz komercyjnych. Nie jest zasadne płacenie za dostęp do bazy, by zrealizować tylko kilka wyszukiwań; nieroztropne jest również przyswajanie sobie wiedzy, jaką dysponuje absolwent studiów z zakresu informacji naukowej tylko po to, by zdobyć informacje niezbędne do wstępnych ustaleń aktualnie realizowanego projektu.

Polskie piśmiennictwo naukowe i techniczne nie jest rejestrowane w polskich bazach, brak znajomości języka angielskiego eliminuje polskich klientów jako użytkowników baz (komercyjnych i ogólnodostępnych), elektroniczne informatory o firmach i produktach dotyczące odległych miejsc nie są przedmiotem zainteresowania polskich średnich i małych firm.

Dobrze prosperujące firmy albo zatrudniają własnych infobrokerów, albo wybrani pracownicy zajmują się wyszukiwaniem informacji, sprzedając pracodawcy jedną z wielu swoich umiejętności. Czy ta elita specjalistów łączących wiedzę w zakresie np. ekonomii lub prawa i umiejętności wyszukiwania informacji nie stanowi zbyt dużej konkurencji dla absolwentów informacji naukowej dysponujących tylko wiedzą ogólną w dziedzinie, której dotyczy zlecenie?

Atutem specjalistów informacji jest wiedza o źródłach, techniki gromadzenia, opracowania, selekcji informacji, własne predyspozycje (pamięć, sieć skojarzeń, obowiązkowość, umiejętności organizacyjne i marketingowe) oraz doświadczenie pozwalające na szybkie i efektywne działanie. Wynika z tego, że to, czy infobrokerami będą bibliotekoznawcy czy przedstawiciele innych dziedzin, nie zależy od kierunku ukończonych studiów. Jedni i drudzy muszą uzupełnić wiedzę z innej niż niż wyuczona specjalności, a to, kto zdominuje rynek, będzie zależało od stylu kształcenia, umiejętności menedżerskich a w końcu od indywidualnych predyspozycji.

O zaistnieniu warunków pracy w wolnym zawodzie infobrokera można mówić dopiero wówczas, gdy popyt i ceny usług (uwzględniające wysokie kompetencje) ulegną zrównoważeniu i osiągną minimalny poziom opłacalności (a w krótkiej perspektywie średni poziom dochodów osiągany w innych zawodach). Rozpoznanie potrzeb informacyjnych środowiska, w którym chce się działać — to pierwsze (wykonane dla siebie) zadanie analityczne polskiego kandydata na infobrokera.

Jeśli wolni infobrokerzy nie mogą liczyć na zlecenia bogatych firm, trzeba rozpoznać, metodami wypracowanymi w nauce o informacji, potrzeby i możliwości pozostałych potencjalnych klientów, których nie stać na stałe opłacanie usług informacyjnych.

Infobrokerzy muszą stale rozwijać różne formy informacji o swoich usługach, techniki przekonywania klientów o korzyściach, jakie mogą uzyskać dzięki informacji (oszczędność czasu, możliwość wyprzedzenia konkurentów), zamieszczając ogłoszenia w prasie, biorąc udział w konferencjach, spotkaniach, targach. Ważną formą prezentowania swoich kompetencji są wykłady, kursy, szkolenia dotyczące źródeł i technik wyszukiwania informacji.

Mniej ryzykowną formą rozpoczęcia kariery infobrokera jest łączenie pracy bibliotekarza lub pracownika służb informacyjnych z wykonywaniem prywatnych zleceń — w ten sposób formował się ten nowy zawód w Stanach Zjednoczonych.

Usługi infobrokerskie mogą przyczyniać się do sukcesów gospodarczych i naukowych. Czy nie jest bardziej racjonalne, aby wstępne poszukiwania, sprawdzanie informacji i tropów wskazanych przez naukowców wykonywali infobrokerzy? Naukowcy i wynalazcy mogliby wówczas skupić się na przetwarzaniu dostarczonych informacji. Takie formy współpracy powinny być opłacane z funduszy na realizacje projektów racjonalizatorskich i badań naukowych.

Prawdopodobnie niektórzy studenci również korzystaliby z usług infobrokerów, gromadząc dane do prac dyplomowych. Być może przetarcie szlaków i łatwiejszy pierwszy kontakt z dziedzinowymi źródłami informacji wpłyną pozytywnie na przyszłe kontakty ze specjalistyczną informacją.

Dużą szansą dla rozwoju zawodu mogłaby być potrzeba informacji o możliwościach pozyskiwania funduszy z Unii Europejskiej, prowadzenia w krajach Unii działalności zawodowej, wymiany gospodarczej z partnerami w krajach Unii.

Niestety, nic nie wiadomo o pilnym poszukiwaniu informacji na tematy gospodarcze związane z Unią (podstawowych informacji o krajach członkowskich dostarczają Regionalne Centra Informacji Europejskiej — ośrodki dystrybucji materiałów propagandowych, kulturalnych i turystycznych) lub np. o budowie autostrad, choć mogłoby się wydawać, że jest to jeden z najważniejszych — poza bezrobociem i służbą zdrowia problemów, wymagający kompleksowych rozwiązań.

Oznacza to, że nie zaistniały jeszcze wszystkie warunki konieczne rozwoju gospodarczego — a tym samym rozwoju zawodu infobrokera. Być może to jest właśnie istotny problem, który powinien być rozwiązany dzięki interdyscyplinarnym — socjologicznym, ekonomicznym i psychologicznym badaniom na polu nauki o informacji.

Barbara Kamińska-Czubała

Do góry strony
Copyright © "Konspekt". Kraków, lipiec-sierpień 2004 . Statystyka