Głosy o książkach 

 

Następny artykuł
Poprzedni artykuł
Strona główna


 
Głosy o książkach
Bożena Chrząstowska

Modele i funkcje czytanki

 

Monografię Zofii Budrewicz czyta się z rosnącą ciekawością i podziwem, by nie powiedzieć, z zachwytem. Autorka przygotowała książkę, złożoną z wielorakiej materii i bardzo zróżnicowanej metodologii. Tę wielotwotworzywową pracę, trudno powiedzieć — czy bardziej nachyloną ku dydaktyce i pedagogice, czy ku literaturoznawstwu? — czytać będą z jednakowym zainteresowaniem dydaktycy i pedagogowie, historycy literatury i historycy oświaty.

Autorka scala w niej bowiem wiedzę z różnych dziedzin humanistycznych, a wszystko to łączy odniesieniem do drobnego elementu szkolnej edukacji: czytanki literackiej. Poprzez nią i dla oświetlenia jej funkcji dydaktycznej oraz roli społecznej w kulturze Polski międzywojennej ukazuje, jak wówczas „zespoły najlepszych pedagogów, literatów, plastyków, literaturoznawców i dydaktyków wypracowały koncepcje szkolnych podręczników”. A czyni to dokładnie, starannie, poprzez badania archiwalne i studiowanie rękopiśmiennych źródeł.

Z. Budrewicz

Zofia Budrewicz, Czytanki literackiej w gimnazjum. Geneza, struktura, funkcje
Wydawnictwo Naukowe AP, Kraków 2003, 276 s.

Wielu dydaktyków nosi w sobie kompleks „subdyscypliny” czy „wiedzy stosowanej” i tęskni do komfortu przebywania w obrębie nauki czystej, nieuwikłanej w serwituty pragmatycznych czy wręcz praktycznych działań. Każdy zajmujący się polonistyką szkolną wie, jak złożony i trudny jest przedmiot jego badań i cierpi, słuchając lub czytając wyłącznie negatywnych albo pobłażliwych, ale formułowanych z wyższością ocen szkoły i polonistyki szkolnej. Słowo „czytanka” jest obciążone negatywnie — twierdzi Zofia Budrewicz — w języku potocznym „jest synonimem lektury odartej z artyzmu, ułomnej estetycznie, która nie jest warta refleksji literaturoznawczej”. Autorka Czytanki literackiej w gimnazjum poddaje rewizji te nastawienia.

Zofia Budrewicz wykorzystała zachowaną w rękopisach korespondencję między redaktorami książek a twórcami zamówionych utworów, przyjrzała się każdej czytance, porównując autografy, wersje pierwodruku i przedruku, odkryła nieznane ciekawostki biograficzne i literackie. W pierwszej dziesiątce autorów najbardziej aktywnych w czytankowym pisarstwie znaleźli się m.in. Zofia Kossak- -Szczucka, Juliusz Kaden-Bandrowski, Jan Parandowski, Maria Dąbrowska i Kornel Makuszyński. Ale lista autorów jest długa (35 osób) i obejmuje najwybitniejszych pisarzy „o tęgich piórach”, jak Zofia Nałkowska, Jarosław Iwaszkiewicz, Maria Kuncewiczowa, Stefan Żeromski, a spośród poetów: Kazimierz Wierzyński, Kazimiera Iłłakowiczówna, Leopold Staff, Julian Tuwim. Można powiedzieć, że było to „niepospolite ruszenie” literatów.

Autorka odsłania indywidualne rysy stylu i modelu pisarstwa czytankowego, przedstawia genezę czytanek i ich recepcję, społeczne oceny i literackie losy tych tekstów.

Weryfikuje przy tym liczne błędy popełniane w licznych opracowaniach literatury dla dzieci i młodzieży.

W książce wiele uwagi poświęcono strukturze podręczników gimnazjalnych. Analizując czytanki literackie autorka wyróżnia dwa modele „artyzmu dydaktycznego”: dydaktyzm dialogowy czytanek o dzieciństwie zwyczajnym i dydaktyzm retoryczny czytanek autobiograficznych o dzieciństwie szczęśliwym. Pierwszy wyraziście egzemplifikuje czytankowa twórczość Dąbrowskiej, która zaprasza małych czytelników do współmyślenia i rozwiązywania problemu. Jej „technika odroczonego zrozumienia i interioryzacji praw etycznych zapobiegała narzucaniu gotowych wzorów”. Drugi model realizuje w pełni autobiograficzna czytanka oparta na wspomnieniach z dzieciństwa Kadena-Bandrowskiego. Przywoływane sytuacje biograficzne układają się „w ciąg zabaw, z których każda stawała się dobrym pretekstem do formułowania refleksji aksjologicznych”. Zofia Budrewicz omawia te i inne odmiany gatunkowe czytanki — regionalno-krajoznawcze, obrazki historyczne, próby eseju i publicystyki — wielopłaszczyznowo w różnorodnych kontekstach. Każdy tekst obudowany jest opracowaniami czerpanymi z najrozmaitszych dziedzin humanistyki i podziwiać należy ich trafny wybór i funkcjonalne zastosowanie w wywodzie. Przypisy w książce nie tylko dokumentują pracę i erudycję autorki, ale też są ciekawe same w sobie.

Autorka zajmuje się obserwacją języka pisarzy. Podaje przykłady znaczącej ekspresji językowej, np. Kadena-Bandrowskiego, i złego użycia języka, np. przez Ferdynanda Goetla, który niefortunnym słowem obraził kobiety śląskie i Ślązaków. Szkoda jednak, że w monografii nie ma refleksji nad kształceniem językowym. Czytankę literacką warto by, jak sądzę, ukazać na tle całokształtu procesu edukacyjnego. W kompozycji książki na plan pierwszy wysuwa się monograficzne ujęcie czytankowej twórczości ważniejszych pisarzy.

Podręczniki Bal-Maya, czyli Balickiego i Maykowskiego, miały być „pisane z pozycji dziecka i dla dziecka”. Toteż w założeniu ich funkcje powinny mieścić się w obrębie psychodydaktyki, i takie założenie przyjęto. Podręcznik w gimnazjum niższym miał być radosną książką, pełniącą funkcje formacyjne, rozwijającą emocje, wyobraźnię i wrażliwość. Nie zawsze jednak udawało się te cele osiągać. Przykładem może być Zofia Nałkowska, która napisała ok. 12 czytanek do 3 wydawnictw; nie uchylała się od zadań oświatowych, ale nie dawało jej to satysfakcji. Półtora roku pracowała „nad głupią nowelką pacyfistyczną” — jak to określiła — albo nad „nieszczęsną nowelą dziecinną na temat międzynarodowy”. Zofia Budrewicz komentuje: „Nałkowska mówiła o dziecku, dla dziecka, ale nie w jego imieniu”. Wychowawcze funkcje podręczników wydawanych w Ossolineum, bo o nich mowa, nie ograniczały się do „kraju lat dziecinnych”, nie ograniczały się do świata zabaw, jak to czynił Kaden-Bandrowski, lecz wprowadzały czytelników w poważny świat dorosłych ludzi. Wymagania, jakie stawiali redaktorzy tych podręczników, były bardzo wysokie. Tym bardziej zadziwia dobra współpraca nauczycieli-redaktorów ze środowiskiem literatów. Redaktorzy żądali jasnego widzenia celu pedagogicznego i formułowali go wyraźnie, ale w ostatecznym rachunku decyzje o przyjęciu lub odrzuceniu tekstu podejmowali, kierując się względami artystycznymi. Nie poddali się presji ideologicznych różnic, unikali związków z partiami politycznymi i skrajnych postaw ideologicznych. W tej mierze mogliby być przykładem dla naszych skłóconych i upartyjnionych polityków.

W świetle badań Zofii Budrewicz okazało się, że szkoła nie musi straszyć ciasnym dydaktyzmem, że „mariaż literatury i pedagogiki może być związkiem udanym”. Czytanka literacka odsłania nieznane karty z historii literatury międzywojennej i weryfikuje pojmowanie rozwoju literatury dla dzieci i młodzieży. Jest wzorem rzetelnie przeprowadzonych badań, jakich dzisiaj już się nie prowadzi. Jest znakiem erudycji oraz umiejętności korzystania i łączenia wiedzy z różnych obszarów humanistyki.

Bożena Chrząstowska  

Krystyna Heska-Kwaśniewicz

Recenzent wobec monografii Zofii Budrewicz staje dosyć bezradny, gdyż tekst jest tak świetny, nowatorski, rzetelny i w dodatku bardzo dobrze napisany, że właściwie uwagi można byleby ograniczyć do złożenia autorce i wydawnictwu gratulacji.

Swoim dokonaniem autorka przywraca polskiej kulturze i literaturze ogromny i bardzo wartościowy, tak poznawczo jak i artystycznie, obszar niesłusznie zapomniany i zlekceważony, zaniedbany badawczo, bez którego wszelkie sądy o polonistyce szkolnej w dwudziestoleciu międzywojennym były Uproszczone i krzywdzące. Tym samym weryfikuje obiegowe pojęcia o tzw. „twórczości czytankowej" i sprawia, iż trzeba będzie zmienić wyobrażenie o literaturze dla dzieci w dwudziestoleciu międzywojennym i o pisarstwie wielu wybitnych autorów

Do swych ustaleń Zofia Budrewicz przywołuje bardzo dobry kontekst historyczny i pedagogiczny, dzięki któremu wdać wyraźnie funkcję społeczną czytanek oraz ich rolę w kształceniu literackim młodych odbiorców. Autorka znakomicie charakteryzuje wyznaczniki teoretyczno-literackie, co w konsekwencji prowadzi do ważnego ustalenia normatywnego: zdefiniowania nowego pojęcia czytanki literackiej oraz skonstruowania jej wyrazistego modelu. Godne uwagi jest określenie owych czytanek jako antologii dobrych tekstów literackich. Dwa nurty refleksji przenikające książkę, dydaktyczny i literaturoznawczy, są spójne i komplementarne.

Zadanie, którego podjęła się Zofia Budrewicz, było niezwykle żmudne i pracochłonne, gdyż wymagało docierania do tekstów i materiałów archiwalnych trudno dostępnych i wymagających sporej intuicji badawczej. Jednak odwaga i krytycyzm wydają się być cechami warsztatu badawczego autorki. Jej rzetelność i kompetencja sprawiają, iż mamy do czynienia z materiałem bogatym, kompletnym i sensownie porządkowanym, z książką o wyrazistej świadomości metodologicznej, zawierającej niebanalne interpretacje oraz taktowne, acz bardzo zdecydowane i dobrze uzasadnione, polemiki.

Lektura książki zarazem budzi refleksję: jak bardzo współczesnej szkole przydałyby się tak znakomite czytanki? Wszak ich przesłanie ideowe jest nadal aktualne, a poziom artystyczny decyduje o nieustającej satysfakcji czytelniczej. Szkoda, że dzisiejsi uczniowie nie korzystają z takich czytanek; Może właśnie one pomogłyby przełamać impas czytelniczy w młodym pokoleniu, tak często zniechęcanym przez kiepskie, amatorskie teksty w podręcznikach, pisane byle jak, przez osoby mające niewiele wspólnego z literaturą. Z książki Zofii Budrewicz wynika jasno, że tylko teksty tworzone przez wielkich artystów słowa winny wchodzić do lektury szkolnej. Z tych właśnie względów Czytanka literacka powinna dotrzeć do wydawców, metodyków, polonistów szkolnych, aby sprowokować dyskusję nad nowym kształtem podręczników, a może zainspirować do przygotowania nowej edycji czytanek.

 
Do góry strony
Copyright © "Konspekt". Kraków, listopad-grudzień 2003 Statystyka