Jubileusze 

 

Następny artykuł
Poprzedni artykuł
Strona główna


Artykuły z poprzednich numerów

Archiwum X. I

Archiwum X. II

Achiwum X. III

Archiwum X. IV

Archiwum X. V

Archiwum X. VI

L. Wrona


 
 
Leszek Wrona

Archiwum X


 

 

Tytuł cyklu moich felietonów wydaje się posiadać znaczenie przenośne, jednak faktycznie odnosi się do czegoś realnego, z czym mamy styczność w życiu codziennym. Tym archiwum jest nasza pa mięć lub jeśli wolimy posługiwać się terminologią naukową - "system pamięci".

Archiwum to posiada zadziwiające właściwości do końca niepoznane i wątpię, aby zostały w najbliższym czasie dokładnie wyjaśnione. W naukowym żargonie możemy napotkać termin "magazyn pamięci" wprowadzający w błąd odbiorcę niezaznajomionego z podstawami psychologii. Błąd ten polega na traktowaniu pamięci jako miejsca "zmagazynowania" indywidualnych doświadczeń, czyli przeżyć, obrazów, wiedzy teoretycznej czy praktycznych sposobów działania. Nasza wiedza o pamięci ujawnia inny obraz opisywanego fenomenu. Pamięć jest systemem, który dalece różni się od biblioteki czy archiwów obecnych w różnych instytucjach. Ani w bibliotekach, ani w znanych archiwach książki czy dokumenty same nie znikają z półek, nie przenoszą się też z miejsca na miejsce. Nie zanotowano (przynajmniej dotychczas) właściwości rozrodczych zawartości składowanej w tych szacownych miejscach. Nie słyszałem, aby jakaś książka leżąca w bibliotece zmieniła swą treść. Być może specjaliści od zjawisk paranormalnych doświadczyli takich "faktów", ale było to tematem moich poprzednich felietonów. Wszystkie wspomniane wyżej zjawiska mają miejsce w naszej pamięci. Niektóre zapisy pamięciowe znikają na zawsze, inne pojawiają się ponownie, jeszcze inne zmieniają się nie do poznania. Zapominamy numery telefonów, nazwiska; nie pamiętamy kto rozpoczął kłótnię małżeńską; wydaje się nam, że na pewno nie my.

Spróbujmy odpowiedzieć na kilka kolejnych pytań. "Dlaczego niektóre treści i zdarzenia ulatują nam z pamięci?" Pierwsza z hipotez, która ma wyjaśnić to zjawisko, głosi, że zapisy pamięciowe samoistnie zanikają, jeśli przez dłuższy czas nie posługujemy się nimi. Zapominamy treści nudnej lektury, o której przestajemy myśleć od razu po przeczytaniu; szybko pozbędziemy się zapisu nic nie znaczących wypowiedzi polityków obiecujących w trakcie akcji przedwyborczej złote góry i świetlaną przyszłość. Hipoteza ta znajduje częściowe potwierdzenie w wynikach badań neurofizjologicznych.

Inne wyjaśnienie odwołuje się do zjawiska nakładania się zapisów pamięciowych (interferencji). Zapis późniejszy wymazuje wcześniej zapamiętane treści i odwrotnie - to co zostało zapamiętane wcześniej utrudnia zapisanie nowych informacji. Interferencję można złagodzić stosując np. przerwy w trakcie zapamiętywania kolejnych porcji informacji. Nie da się jednak na szczęście, całkowicie usunąć interferencji. Gdyby to było możliwe, to pamiętalibyśmy równie dobrze treści aktualne i nieaktualne, błędy w myśleniu, jak i poprawne jego drogi. Przed takim chaosem chroni nas wykryty przez von Restorffa w pierwszej połowie XX wieku fakt lepszego utrzymywania się w pamięci treści wyróżnionych jako subiektywnie ważniejsze od innych, bardziej użyteczne, czy nietypowe np. dziwaczne.

W literaturze psychologicznej opisane są przypadki osób nieposiadających daru zapominania. Pamiętają oni wszystko co raz zobaczyli lub usłyszeli. Nie wiem czy wypadałoby podziwiać te fenomenalne zdolności, czy współczuć ludziom dotkniętym tą wadą. Wątpię, aby bez zapominania można było w prosty sposób opanować sztukę relacji i wartościowania nabytych informacji. Czasami wydaje się, że coś uleciało nam z pamięci, a jednak przypominamy sobie to później, niekiedy dzieje się to nieoczekiwanie bez naszego świadomego udziału.

Czym spowodowane jest to zjawisko? Skoro po pewnym czasie wraca pamięć danej treści to znaczy, że nie była ona zapomniana a jedynie zagubiona. Zjawisko to ma miejsce wtedy gdy zapamiętywaliśmy jakieś treści nie tworząc klucza do wydobywania ich z pamięci. Kluczem może być na przykład zbiór haseł, skojarzenia czy informacje o sposobie ulokowania nowej informacji w zbiorze wiadomości obecnych w pamięci. Jeśli zapamiętujemy w sposób chaotyczny, starając się jedynie o zwiększanie zawartości naszego archiwum, może spotkać nas nieoczekiwana przykrość - nie potrafimy odnaleźć dostępu do zapisu pamięciowego wtedy, gdy zachodzi taka konieczność np. w trakcie egzaminu. Ten znany fakt stał się źródłem różnorakich pomysłów tworzenia technik usprawniających pamięć poprzez tworzenie skutecznych kluczy wspomagających systematyzację zapisu informacji, jak i wydobywania go z pamięci.

Usługi wyspecjalizowanych firm oferujących usprawnianie pamięci sprowadzają się między innymi do instruktaży i treningów w konstruowaniu i zastosowaniu wspomnianych kluczy. Istnieje jednak specyficzny przypadek zapominania odpornego na działanie takich sposobów. Jest to motywowane zapominanie opisane przez twórcę psychoanalizy, Zygmunta Freuda. Faktycznie nie jest to zapominanie, a blokowanie w pamięci treści niecenzuralnych, niewygodnych, wstydliwych albo wprawiających nas w przerażenie. W naszym archiwum są takie wspomnienia, które staraliśmy się kiedyś zepchnąć z pola świadomości. Takie starania są świadome i manifestują się w naszych myślach zwrotami: "lepiej o tym nie myśleć", "po co mam się denerwować", "to jest bez znaczenia".

W miejsce zablokowanych wspomnień wchodzą nowe interpretacje zdarzeń, które z pozoru jesteśmy w stanie zaakceptować. Na przykład nie pomogliśmy przyjacielowi w trudnej sytuacji życiowej; wtedy blokujemy tę część wspomnienia, która świadczy o grozie sytuacji, natomiast tworzymy na własny użytek bajeczkę o szacunku dla prywatności przyjaciela, co nie pozwoliło nam na ingerencję. W podobny sposób rozprawiamy się czasem z pamięciowym zapisem tych wspomnień, które w naszej własnej opinii stawiają nas w złym świetle. Nauczyciel, który przeholował w stawianiu jedynek tłumaczy sobie i innym, że dba o poziom nauczania, natomiast zapomina o swoim wrogim nastawieniu do uczniów - ofiar takiego żniwa. Zdaniem twórców psychoanalizy takie blokowanie pamięciowe jest szkodliwe dla zdrowia psychicznego. Jego skutkiem może być powstawanie kompleksów, które prowadzą do zaburzeń emocjonalnych. Wyobrażamy sobie Pana A, który ma tendencję do niekonwencjonalnych zachowań pod wpływem alkoholu. Woli nie pamiętać co czynił w tak zwanym "pijanym widzie" i wydaje mu się, że jest wesoły i dowcipny. Po pewnym czasie nie wiedzieć czemu zaczyna bać się spotkań z ludźmi, czuje się nieswojo w trakcie publicznych wystąpień tłumacząc się sam przed sobą przepracowaniem, stresem, albo niekorzystną sytuacją biometeorologiczną. Naprawdę jednak źródłem złego samopoczucia jest nieuświadomiony wstyd i lęk przed odrzuceniem przez ludzi. Bywa, że takie kompromitujące wspomnienia nagle odblokowują się i wtedy Pan A truchleje ze strachu. Po stosunkowo krótkim czasie wypiera je jednak do najgłębszych zakątków archiwum pamięciowego i znów wydaje mu się, że nic się nie stało. Najłatwiej blokować w pamięci intencje własnego postępowania i pokazywać sobie oraz innym zupełnie inny obraz. Ludzie żądni władzy, zaszczytów i bogactwa udają przed sobą i wyborcami, że kieruje nimi altruizm, chęć służenia innym, pracy na rzecz dobra publicznego i inne bogobojne motywy.

Nie można odnosić tego do wszystkich osób znaczących, piastujących urzędy, ale w niektórych przypadkach przeciętny odbiorca publicznych wystąpień takich ludzi bez trudu rozpoznaje ich prawdziwe intencje, o wiele łatwiej niż sam ich "nosiciel".

Być może ktoś z czytelników odczuł w tym momencie niesmak. Zmąciłem przecież nieco obraz człowieka racjonalnego, świadomego swych działań. Obiecuję jednak, że w następnym odcinku odpowiadając na pytania: co i dlaczego pamiętamy, oraz jakie są źródła przekształceń zapisu pamięciowego postaram się pokazać, że nie ma powodu do niepokoju. Pamięć jest systemem, który dobrze nam służy, a to co wydaje się wadą jest korzystne i ma swe uzasadnienie.

Nie zapominajcie o następnym numerze "Konspektu". Ja nie zapomnę o swej obietnicy.

Leszek Wrona  

 
Do góry strony
Copyright © "Konspekt". Kraków, maj 2003 Statystyka