Wspomnienia 

 

Następny artykuł
Poprzedni artykuł
Strona główna


 
Feliks Kiryk

Ignacy Zarębski - historyk polskiego humanizmu

 

Ignacy Zarębski należał do wyróżniających się uczniów jednego z najwybitniejszych humanistów polskich XX wieku, prof. Stanisława Kota. Owocem kontaktów naukowych z profesorem była nie tylko rozprawa doktorska o "Stosunkach Eneasza Sylwiusza z Polską i Polakami" (1937), lecz także trwałe zainteresowanie dziejami kultury polskiej w XV stuleciu oraz nieprzerwana, mocna nić sympatii dla wielkiego swojego Mistrza

I. Zarębski
Ignacy Zarębski

Badania nad wczesnym humanizmem w Polsce tego okresu, obejmujące obszerny kontekst także literatury i kultury włoskiej oraz szerokie tło porównawcze - stały się naukową pasją Ignacego Zarębskiego. Pozostawił w tej dziedzinie dorobek trwały, wypełniając efektywnie stan dotychczasowej wiedzy o początkach Odrodzenia w królestwie Jagiellonów do pojawienia się tu Filipa Kallimacha. Subtelna analiza działalności literackiej Grzegorza z Sanoka i innych polskich humanistów z drugiej ćwierci XV w., a zwłaszcza ich związków z humanistami włoskimi, pozwoliła na ustalenie, iż Polska nie była odludziem kulturalnym w czasach króla Władysława Warneńczyka i pierwszych dziesięcioleci rządów Kazimierza Jagiellończyka. Ustalenia Ignacego Zarębskiego weszły na stałe do kanonu wiedzy o kulturze polskiej XV stulecia, znajdując należne miejsce w podręcznikach historii ojczystej.

Pracę w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Krakowie podjął dopiero w 1951 r., kiedy miał za sobą niespełnione plany studiów zagranicznych, czasy bezrobocia i belferki, jako nauczyciel gimnazjalny prywatny (Grabownica Starzeńska) i nauczyciel gimnazjalny etatowy (Solec n/Wisłą), przeżycia okupacyjne (w tym więzienie na Montelupich w 1941 r. za działalność konspiracyjną), a wreszcie doświadczenia powojenne w kierowanych przez siebie krakowskich oddziałach Ossolineum oraz Państwowych Zakładach Wydawnictw Szkolnych, jako wydawcy prac naukowych i podręczników szkolnych. Z każdym rokiem pracy w WSP rosło przywiązanie Ignacego Zarębskiego do Uczelni, w której zdobywał kolejne stopnie naukowe, kierował Wydziałem Filologiczno--Historycznym, współorganizował jako profesor nadzwyczajny Katedrę Historii Polski, a kiedy powołano na Uczelni instytuty - Zakładem Historii Polski, zaś od 1972 r. Zakładem Historii Oświaty i Wychowania. Udzielał się w organizacjach społecznych i naukowych, jak Związek Nauczycielstwa Polskiego i Towarzystwo Wiedzy Powszechnej (gdzie pełnił ważne funkcje środowiskowe), a nade wszystko Polskie Towarzystwo Historyczne, któremu przewodził w Krakowie, jako prezes (1962-1971) oddziału, a także jako wiceprezes Zarządu Głównego (1969-1971). Z satysfakcją podjął się w 1959 r., niezależnie od zatrudnienia w WSP, pracy w Bibliotece Jagiellońskiej, gdzie doglądał jako wicedyrektor zbiorów specjalnych i zajmował się wydawnictwami, w tym redakcją "Biuletynu Biblioteki Jagiellońskiej", uznając że na tym stanowisku może spożytkować wieloletnie doświadczenia księgarskie i rozumienie funkcji książki w procesie kształcenia studenta i pracownika naukowego. Ale nade wszystko był związany z młodzieżą studencką. Żył jej problemami, wspierał energicznie studencki ruch kulturalny, popierał rozwój sportu uczelnianego, nie brakowało go na jakichkolwiek zawodach sportowych, przy czym cenił najwyżej lekkoatletykę. Nie stronił od dyskusji różne tematy, nawet te trudne, spędzając na rozmowach ze studentami także czas przeznaczony na przerwy między wykładami.

Wszędzie, gdzie pracował, otaczało go grono ludzi życzliwych, gdyż sam był osobowością ciepłą i pogodną, a nade wszystko życzliwą. Wspominam go nie tylko jako uczonego, lecz przede wszystkim jako wychowawcę, wpływającego pozytywnie na zespół ludzi, z którymi pracował i stykał się codziennie. Lubił sesje i konferencje, a także zwykłe zebrania naukowe, które starał się zawsze podtrzymywać i nadawać im tło ogólniejsze, usiłując oddać sprawiedliwość referującemu i zachęcić go do dalszego wysiłku naukowego. Nie tylko w polemice był elegancki, doceniający stanowisko przeciwnika. Cechowała go codzienna wytworność w tym, co mówił, jak się ubierał i w tym, jak się zachowywał. Kultury języka i wyglądu wymagał zarówno od pracownika naukowego, jak też od studenta, zwracając uwagę, że środowisko akademickie, wyższa uczelnia, do czegoś zobowiązują.

Był człowiekiem towarzyskim. Lubił imprezy związkowe, których był nierzadko organizatorem, nie opuszczał corocznych balów historyków, organizowanych przez studentów lat starszych dla słuchaczy I roku, podczas których nie brakowało studenckich występów artystycznych, w tym dobrego humoru, popisów satyrycznych studentów z próbami parodiowania wykładów profesorów kierunku itp. Dawał się przekonać do wielu imprez wyjazdowych, związanych np. z realizacją monografii miejscowości, obchodami rocznicowymi, ratowaniem zabytków. Przejawiał zainteresowanie losami swoich uczniów, którzy odwzajemniali mu sympatię i pamiętali o nim, szukając możliwości kontaktu z Mistrzem długo po ukończeniu studiów.

Był obdarzony nie tylko zdolnościami oratorskimi, jak przystało na badacza i znawcę ludzi Odrodzenia, posiadał nadto wspaniały, niski głos, nienaganną dykcję i posługiwał się bogatym słownictwem. Nie nadużywał przy tym łaciny, chociaż cytował często celne maksymy łacińskie z okresu klasycznego, umiał pisać po staropolsku, wczuwając się w język Reja, Kochanowskiego, a także Kochowskiego i Sarbiewskiego. Należał też do znanych i lubianych postaci Krakowa trzeciej ćwierci XX wieku.

Feliks Kiryk  

 
Do góry strony
Copyright © "Konspekt". Kraków, kwiecień 2003 Statystyka