|
 |

Maciej Kawka
Czy dyskurs historyczny
jest gatunkiem dyskursu naukowego?
I zaczynali z Niemcem dyskurs nazbyt żwawy.
Szczęściem, książę Jenerał przerwał te rozprawy,
Godząc ich po francusku: co tam gadał, nie wiem,
Ale ta zgoda był to popioł nad żarzewiem...
Adam Mickiewicz, Pan Tadeusz, ks. VIII, Zajazd
"Historia to dyskurs władzy" - stwierdził Michel Foucault[1] w swoich wykładach w College de France, opisując, jak na przestrzeni wieków historycy w swoich dziełach legitymizowali struktury władzy. W każdym razie zarówno w tekstach Mickiewicza - poety (dyskurs literacki) jak i Foucaulta - filozofa i historyka (dyskurs naukowy), osób odmiennych zgoła epok i profesji, mowa jest o tym, jak za pomocą mechanizmów dyskursu osiągnąć i utrzymać władzę, nawet - jak u poety tylko w sposób iluzoryczny - "Ale ta zgoda był to popiół nad zarzewiem", bo tu sam dyskurs to jedynie strategia i sztuka mówienia, a nie chęć rozstrzygnięcia sporu i osiągnięcia przewagi
Jednak pojęcie dyskursu, wywodzące się z Rozprawy o metodzie (Discours de la méthode) Kartezjusza, z dzisiejszym dyskursem ma niewiele wspólnego. Obecnie wszyscy żyjemy w świecie dyskursu, dyskurs stał się najważniejszym słowem współczesnej humanistyki i - co zrozumiałe - przed miotem rozważań naukowych i scjentystycznych debat.
Stanisław Gajda[2] w artykule pt. Współczesny polski dyskurs naukowy wskazał, iż termin dyskurs należy do treściowo niedookreślonych, nieostrych, a samo pojęcie "nie jest stabilne, mamy raczej do czynienia - stwierdza autor - z całą rodziną znaczeń starszych i nowszych, kształtowanych na różnych obszarach badań i w różnych celach". W obrębie dyskursu naukowego tradycyjnie wyróżnia się: dyskurs nauk ścisłych, dyskurs nauk humanistycznych (dyskurs humanistyczny) i w ich obrębie dyskursy poszczególnych dyscyplin. Oprócz tego występują dyskursy nienaukowe: potoczny, publicystyczny, polityczny, ideologiczny, autobiograficzny, prasowy, telewizyjny i inne.
W tym kontekście szczególne miejsce zajmuje dyskurs historyczny. Nie wiadomo bowiem dokładnie, do jakiej kategorii naukowych czy nienaukowych gatunków wypowiedzi należałoby go zaliczyć. Sądząc z nazwy i zgodnie z definicją dyskurs historyczny to dyskurs naukowy, bo "związany z naukową sferą życia społecznego", jaką w tym wypadku są bez wątpienia nauki historyczne w aspektach: ideowo-treściowych i użycia języka (terminologia naukowa).
Jak jednak w takim razie traktować początkowe stwierdzenie pioniera "dyskursologii historycznej" Michela Foucaulta, że historia to dyskurs władzy, a tym bardziej coraz śmielej wypowiadane tezy o uwikłaniu współczesnej historiografii w istniejący porządek społeczny oraz kształt nauki i kultury? Często bowiem traktuje się oficjalną, "podręcznikową historię" bardzo sceptycznie i głosi tezę, iż obiektywna prawda historyczna nie istnieje, bowiem źródła zostały spreparowane przez władzę i wywodzi stąd pojęcie dyskursu historycznego jedynie jako dyskursu władzy, legitymizującego jej sprawowanie. W skrajnych wypadkach dyskurs ten zalicza do gatunków literackich, czyli takich wypowiedzi, w których kategoria fikcji jest nadrzędna.
Niektórzy historycy w celu uwiarygodnienia opisywanej przez nich historii stosują językową strategię "nieobecnego autora" i "braku na dany temat osobistych poglądów". W ich dyskursie historycznym dominuje wtedy metodologia traktowania historii jako fetyszu i nieprzyznawania się przez historyków, że wydarzenia, o których piszą wywierają na nich wrażenie, a badacze zamiast skonfrontować się ze zdarzeniami, które na nich wpływają, wpływ ten ignorują. W interesującym szkicu Historia jako fetysz ("Gazeta Świąteczna" z 14-15 lutego 2003, s. 20-21), Joanna Tokarska-Bakir, antropolog kultury, szczegółowo analizuje poglądy LaCapry, autora książki pt. Writing History, Writing Trauma. Według LaCapry, analiza prawdziwości źródeł historycznych "jest warunkiem koniecznym, ale niewystarczającym historiografii", a szukaniu prawdy powinno towarzyszyć "empatyczne, dostosowujące się do zjawiska rozumienie i dialogowy użytek z języka". Autorka stwierdza następnie, iż w polskiej historiografii dominuje podstępny przesąd, który Hans-Georg Gadamer nazywa "iluzją neutralności poznawczej". W związku z tym w takim rodzaju dyskursu historycznego - dyskursu z zachowaniem "neutralności poznawczej" - badacz wkłada spory wysiłek metodologiczny w to, by "nie wiedzieć, co wie i nie czuć, co czuje". Zjawisku temu towarzyszy: tabuizacja języka, uprzedmiotowienie tego, co badane, eliminacja głosu ofiar, preferowanie "samoobjaśniających się" świadectw i koncentracja na ofiarach. Aktualne pozostaje jednak pytanie, czy każdy dyskurs historyczny może być jednocześnie empatyczny, wolny od grzechów postpamięci i przy tym obiektywny?
Trudno jednoznacznie stwierdzić, w jakim stopniu uprawiane przez badaczy dyskursy historyczne służą nauce i poszerzają naszą wiedzę, a w jakim wyłącznie utrzymaniu i legitymizowaniu władzy. Należałoby w tym celu przebadać niejeden historyczny tekst naukowy, a zwłaszcza podręcznikowe ujęcia przeszłości. I to nie tylko pod względem prawdy historycznej, często nieweryfikowalnej, ale przede przede wszystkim reguł i strategii językowych. Te bowiem mogą nam o wiele więcej powiedzieć na temat wiarygodności dyskursu historycznego niż źródła i fakty. Stworzeniu językowej iluzji neutralności poznawczej służą przede wszystkim normy i strategie polegające na odpowiednim ukształtowaniu narracji historycznej i odsunięciu z pola widzenia "ja" autorskiego badacza. Preferowanie w dyskursie historycznym neutralności poznawczej i wiara w to, że opisywane wydarzenia są poza sferą indywidualnych odczuć historyka, musi usunąć z dyskursu całą językową i pragmatyczną warstwę modalności. Do przeanalizowania pozostaje jeszcze sprawa reguł, norm i strategii stosowanych w procesie tworzenia tekstu. Niektóre z nich już jako stereotypy wypowiedzi o przeszłości (nieopracowane dotąd wzorce dyskursu historycznego) mogą wywoływać schematy i wzorce językowe, a nawet podsuwać określone interpretacje tekstu i ujawniać ukryte intencje autora, a sam dyskurs uczynić wyrafinowaną grą badacza przeszłości z historią i czytelnikiem.
W takim ujęciu dyskurs historyczny na pewno nie będzie służył ujawnieniu pożądanej prawdy historycznej, a także odkryciu nieznanych faktów z przeszłości, ale jedynie może ukazywać sprawność naukową badacza i prezentować doskonałość jego nieskażonego odczuciami własnymi warsztatu naukowego. I wtedy wszakże historia nadal pozostanie zgodnie z tezą Foucaulta jedynie "dyskursem władzy" .
Maciej Kawka
1. Michel Foucault, Trzeba bronić społeczeństwa. Wykłady w College de France 1976, Warszawa 1998, s. 74.
2. Stanisław Gajda, Współczesny poski dyskurs naukowy, w: Dyskurs naukowy - tradycja i zmiana, pod red. S. Gajdy, Opole 1999, s. 9-17.
|
 |
 |