Edukacja |
| |
Janusz MorbitzerO niektórych mitach edukacji wspieranej komputerowoW szkołach znajduje się coraz więcej sprzętu komputerowego, w większości przypadków podłączonego do internetu. Na szkole spoczywa dziś podwójny obowiązek: stosowania nowoczesnych technologii informacyjnych w procesie przekazywania wiedzy oraz przygotowania uczniów do racjonalnego korzystania z tych technologii, czyli - w szerszym kontekście - przygotowania ich do dobrego funkcjonowania w tworzącym się społeczeństwie informacyjnym. Niestety, w parze z ilością i dostępnością najnowszych technologii nie idzie jakość kształcenia. Przyczyny tego zjawiska są złożone, powinno ono jednak skłaniać do refleksji i niepokoić Jednym z najważniejszych ogniw procesu kształcenia jest dobrze przygotowany nauczyciel. Szkoły są bowiem tak dobre, jak dobrzy są pracujący w nich nauczyciele. Brak odpowiednio przygotowanych specjalistów szkolnych oraz stosunkowo niski poziom kultury informacyjnej i medialnej całego społeczeństwa, a więc także i rodziców uczniów, powoduje, że wokół edukacji wspieranej komputerowo narosło wiele mitów i niejasności. Mity towarzyszą człowiekowi od niepamiętnych czasów. Również człowiek współczesny żyje w świecie mitów. Swoje mity tworzą np. politycy i ekonomiści. Jak zauważa Maria Ledzińska również w edukacji zaznaczają swą obecność mity, dotyczy to także edukacji wspieranej komputerowo. Temu zjawisku sprzyjają dwie główne okoliczności. Po pierwsze, edukacja - obok polityki i ekonomii - należy, zwłaszcza w naszym kraju, do tych obszarów, w obrębie których wszyscy czują się kompetentni, a po drugie, również i komputer jest urządzeniem powszechnie znanym. Nie wolno jednak zapominać, że edukacja wspierana komputerowo to zupełnie nowa jakość - system, który nie jest prostą sumą elementów składowych. Ogromnie istotne są tu interakcje uczeń - komputer, nauczyciel - komputer, uczeń - komputer - nauczyciel, a także wszystkie procesy związane z motywacją podejmowanej aktywności, z wyszukiwaniem informacji oraz przekształcaniem ich w wiedzę. Słowa mit używam w niniejszym artykule w rozumieniu potocznym, zdroworozsądkowym, tj. jako fałszywe przekonanie - twierdzenie przyjmowane bez dowodu, bądź też nieprawda pretendująca do miana prawdy - przekonanie uznawane społecznie, lecz niezgodne z wynikami badań. Mity pełnią w życiu człowieka ważne funkcje psychologiczne (są źródłem poczucia bezpieczeństwa), społeczne (przyczyniają się do integracji wspólnot, a nawet całego społeczeństwa) oraz poznawcze (przekazują "modele" poznawania i interpretowania świata). Są to użyteczne funkcje społeczne i mają niemal jednoznacznie pozytywny charakter, uważam jednak, że istnienie mitów w obszarze edukacji - dyscypliny zobowiązanej do przekazywania prawdy naukowej - jest wyraźnie szkodliwe. Mit 1 - Zastosowanie komputera w edukacji zmniejsza nakład pracy nauczycielaW powszechnym mniemaniu komputer - jako inteligentna maszyna - zastępuje człowieka w wykonywaniu różnych czynności, redukując tym samym nakład pracy ludzkiej. Niewątpliwie komputer ułatwia wykonywanie wielu zadań, zwłaszcza o charakterze algorytmicznym i rutynowym, nie zwalnia jednakże z prac koncepcyjnych, a z takimi powinniśmy mieć do czynienia w dobrze realizowanym procesie edukacyjnym. Czasochłonne jest przygotowywanie materiałów edukacyjnych, np. prezentacji multimedialnych. Bardzo bogate możliwości komputera i dynamiczny postęp w dziedzinie nowych technologii, oznaczają dla nauczyciela konieczność nieustannego dokształcania się, modyfikowania warsztatu metodycznego, poszukiwania oprogramowania i zapoznawania się z nim, poszukiwania i weryfikowania adresów internetowych itd. Ponadto nauczyciel, który zaskakiwany jest wielością nowych sytuacji, musi się nauczyć właściwie na nie reagować. Tak więc dla dobrego, zaangażowanego nauczyciela wprowadzenie do procesu edukacyjnego komputera oznacza znaczne zwiększenie nakładu pracy, zarówno koncepcyjnej, jak i tej o charakterze narzędziowym, a często także i organizacyjnym, związanej z dostępem do sprzętu, jego zainstalowaniem itp. Mit 2 - Komputery i internet to znakomite narzędzia do wyrównywania szans edukacyjnych młodzieżyTym hasłem bardzo często posługują się zagorzali zwolennicy internetu i technologii kształcenia wykorzystujących możliwości, jakie oferuje sieć. Zagadnienie to możemy rozpatrywać w skali globalnej - ogólnoświatowej lub też lokalnej, zawężając się do naszego kraju. Według magazynu "Deutschland" z listopada 2000 roku dostęp do internetu w świecie wcale nie jest zjawiskiem powszechnym. Zdecydowana większość udziału, bo aż 95%, koncentruje się w USA, Kanadzie, Europie oraz Azji i Oceanii, podczas gdy pozostałe 5% przypada na tak duże terytorialnie obszary jak Afryka, Bliski Wschód i Ameryka Łacińska razem wzięte. Trudno więc mówić o wyrównywaniu szans edukacyjnych przy pomocy narzędzia, do którego dostęp jest nadal dość elitarny. Ponadto wiele krajów ubogich ma problemy egzystencjalne, związane z walką z biedą, głodem i chorobami. Trudno nie zgodzić się z R. Heeksem z Uniwersytetu w Manchesterze, który uważa, że "biedni ludzie potrzebują wiedzy umieszczonej w lokalnym kontekście znacznie bardziej niż pozbawionej kulturowego tła. Internet powinien być dodatkiem do wiedzy zapewnianej na poziomie lokalnym, w rzeczywistości zapewnia jej bezwartościowy substytut. W najbiedniejszych krajach szkoły nie przyciągają młodzieży nieograniczonym dostępem do internetu. Czynnikiem decydującym o podjęciu nauki bywa częściej ciepły posiłek". W wydanym przez ONZ w 1999 roku "Human Development Report" autorzy wyraźnie zaznaczają, że nowe techniki komunikacyjne nie są lekarstwem na problemy nękające kraje Trzeciego Świata. Piszą oni, iż "potrzeba informacji jest tylko kroplą w morzu. E-mail nie zastąpi szczepionek, a satelity nie zapewnią czystej wody. Zaspokajając potrzeby wyższego rzędu, zapominamy często o najbardziej podstawowych". Amerykańscy naukowcy wprowadzili do literatury nowy termin - digital gap - cyfrowa rozpadlina, która oddziela świat ludzi korzystających z najnowszych technologii od tych, którzy są tej możliwości pozbawieni. Zjawisko to może być bardzo niebezpieczne z punktu widzenia potencjalnych objawów społecznego niezadowolenia. Jako główne przyczyny powstawania owej cyfrowej rozpadliny wymienia się różnice dotyczące zamożności, wieku, wykształcenia i miejsca zamieszkania poszczególnych grup społecznych. Zarysowany tu problem nierównomierności w dostępie do internetu i jego zasobów dotyczy także - choć w dużo mniejszej skali - naszego kraju. W niektórych biedniejszych regionach, jak np. Bieszczady, zwraca się uwagę na niedożywienie dzieci, a wiele osób w naszym kraju nie jest w stanie wykupić wszystkich przepisanych im leków. Mimo więc wielu nowych możliwości, jakie oferuje komputer i globalna sieć, trudno jest uznać, że narzędzia te pozwalają na wyrównanie szans edukacyjnych, gdyż przyczyny powstawania nierówności w tym zakresie mają inne, bardzo złożone i często egzystencjalne podłoże. Mit 3 - Multimedia (oprogramowanie na CD-ROM) przyczyniają się do sukcesu edukacyjnegoMultimedia i internet bardzo często są traktowane jako wyznaczniki nowoczesności procesu kształcenia. Mimo ich kilkuletniej obecności w edukacji nie obserwujemy jednak poprawy jakości kształcenia - wprost przeciwnie: tendencje są raczej odwrotne, ale przyczyny tego stanu są złożone i nie należy ich łączyć z samą tylko multimedialnością i internetyzacją szkolnictwa. Multimedia są więc - jak dotąd - kolejną niespełnioną nadzieją dydaktyczną. Należą one do tych nowoczesnych technologii, których powszechnemu stosowaniu nie towarzyszy należyta refleksja pedagogiczna i stosowne badania. Wielu dydaktyków i naukowców zajmujących się edukacją wspieraną komputerowo zauważa, że programy multimedialne dostarczają wprawdzie informacji różnymi kanałami, ale rzadko motywują uczniów do czegoś więcej niż oglądania. Tymczasem, by słowa przekształcić w idee i opinie potrzebne jest myślenie. Ważniejsze jest doskonalenie sposobu widzenia świata, niż proste dodawanie obrazów do już wielkiego ich zasobu. Obserwowana dość powszechnie fascynacja multimediami jest bardziej zachwytem nad osiągnięciami współczesnej techniki, niż wyrazem uznania ich możliwości edukacyjnych. Ogromny optymizm, rozbudzony nie potwierdzonymi wynikami badań przytoczonych w książce Bernda Steinbrinka Multimedia. U progu technologii XXI wieku, a później licznymi bezkrytycznymi ich cytatami, obecnie zaś umiejętnie podsycany reklamami telewizyjnymi ("Edu-ROM gwarancją sukcesu edukacyjnego"), nie znajduje potwierdzenia w praktyce edukacyjnej. W swojej książce Multimedia D. Monet wyraża poważną obawę, że "multimedia i elektroniczne środki przekazu ukształtują społeczeństwo kierujące się powierzchownością ocen, gdyż poruszanie się w wirtualnej rzeczywistości nie wymaga ani wysiłku intelektualnego, ani analitycznego myślenia, nie zmusza człowieka do cierpliwości ani do koncentracji umysłu". C. Stoll, autor znakomitej książki pt. Krzemowe remedium, w odniesieniu do multimedialnych programów edukacyjnych używa zwrotu "multimedialne cukierki", które "gwarantują, że dzieci skrzywią się z obrzydzeniem, gdy dostaną do przeczytania książkę pozbawioną słodyczy". Zauważa on również, że "zamiana książek w hipermedialne produkty zachęca czytelników do ignorowania tego, co najważniejsze - treści". Poddając krytyce ideę hipertekstu C. Stoll stwierdza, że rezultatem dowolności w kolejności odczytywania treści jest ignorowanie zamysłu autora, w rezultacie czego otrzymujemy jedynie oderwane od siebie fakty. Racjonalnie i z umiarem stosowane multimedia są z pewnością znakomitą pomocą dydaktyczną. Pamiętać jednak należy, że wprawdzie "jeden obraz wart jest tysiąca słów", ale nie wszystkie pojęcia, zwłaszcza te, będące produktem ludzkiego umysłu, można przekazać przy pomocy obrazu. "Widzieć", nie oznacza bowiem "rozumieć", a poznanie poprzez pojęcia jest głębsze, idzie znacznie dalej niż to, co widzialne. Multimedia nie są więc lekarstwem na wszelkie bolączki dydaktyczne. Powinny być traktowane jako kolejny środek edukacyjny, nowoczesny i przydatny, ale mający tylko wspomagające znaczenie dla dobrej, opartej na dialogu dydaktyki. Mit 4 - Internet jest nieograniczonym źródłem wiedzy, bezpośrednio przydatnej w edukacjiTen mit jest bardzo rozpowszechniony, zarówno wśród uczniów, jak i nauczycieli oraz rodziców. Tymczasem, jak bardzo trafnie zauważa w swojej książce Społeczeństwo pokapitalistyczne jeden z największych współczesnych autorytetów w dziedzinie przemian cywilizacyjnych - amerykański ekonomista Peter F. Drucker - "mądrość i wiedza nie zamieszkują w książkach, programach komputerowych czy w internecie. Tam są jedynie informacje. Mądrość i wiedza są zawsze ucieleśnione w człowieku, są zdobywane przez uczącą się osobę i przez nią wykorzystywane". Złożony proces uzyskiwania wiedzy i mądrości dokonuje się zatem przez dialog między nauczycielem-mistrzem i jego uczniami. Współcześnie bardzo często jednak utożsamiamy informacje z wiedzą, w związku z czym jednym z podstawowych zagrożeń związanych z wykorzystaniem internetu i multimediów w edukacji jest elektroniczny encyklopedyzm. Zarówno bowiem multimedia, jak i przede wszystkim internet, oferują dostęp do olbrzymich zbiorów informacyjnych, co niejednokrotnie prowadzi do zaniedbywania tego, co w dydaktyce najistotniejsze: refleksyjnego przekształcania wyselekcjonowanych informacji w wiedzę, a w dalszej perspektywie w mądrość. Jak ogromnie ważne jest rozróżnianie wiedzy i informacji uświadamiają nam słowa K. Szymborskiego, który niezwykle trafnie stwierdza: "Pierwszą, obiecującą linią obrony przed ogłupiającymi skutkami informacyjnego smogu jest wnikliwa refleksja nad istotą różnicy pomiędzy informacją a wiedzą. (...) Wiedza ukryta jest raczej w relacjach pomiędzy faktami, relacjach które nadają informacji sens i wagę" (Smog informacyjny). Mit 5 - W edukacji wspieranej komputerowo nauczyciel utracił przewodnią rolę i w porównaniu do edukacji tradycyjnej jego rola jest znacznie mniejszaW edukacji wspieranej komputerowo rola nauczyciela ulega głębokiej przemianie, nie oznacza to jednak utraty roli przewodniej. Niezbędne staje się kształtowanie nowych kompetencji nauczyciela. Nauczyciel, który dawno już utracił monopol na przekazywanie wiedzy, staje się tu inspiratorem i naukowym opiekunem ucznia. Występuje on w roli inteligentnego medium, będąc przewodnikiem ucznia po coraz bardziej skomplikowanych, często hipermedialnych, strukturach informacyjnych i pośrednikiem pomiędzy stanowiącym poważne źródło informacji światem medialnym a światem realnym. Poprzez fizyczną bliskość i emocjonalne więzi nauczyciel uwiarygodnia anonimową informację internetową i pozytywnie motywuje do poszukiwania informacji ważnych. Pomaga w procesie interioryzacji, tj. zamiany informacji w wiedzę. Organizuje także racjonalną i dyskretną ochronę ucznia przed zagrożeniami ze strony mediów i technologii informacyjnych. Jest to konieczne, gdyż uczeń nie dysponuje odpowiednią dojrzałością informacyjną, pozwalającą na dokonywanie w pełni trafnych wyborów. W kontekście naszkicowanych tu nowych zadań oraz rozmaitych zagrożeń, wynikających m.in. z coraz powszechniejszego udziału internetu i multimediów w kształceniu, łatwo zauważyć, że rola nauczyciela będzie wzrastać, a nie maleć. Mit 6 - Edukacja na odległość może w pełni zastąpić tradycyjną szkołęIstotą dobrej szkoły i dobrej dydaktyki jest bezpośredni dialog nauczyciela z uczniami. Edukacja na odległość całkowicie gubi, i tak już zanikającą, relację mistrz-uczeń, a tylko ona może zapewnić kształcenie zorientowane na mądrość, kształcenie respektujące podstawowe wartości, wreszcie kształcenie, w którym jest czas i miejsce na aspekty wychowawcze. Głównymi przesłankami coraz szerszego wdrażania edukacji na odległość są względy ekonomiczne. Prawdziwie dobra edukacja powinna jednak dążyć do pełnego rozwoju osobowości wychowanków. Takie rozumienie zadań edukacji znajdziemy m.in. w pracach psychologa Abrahama Maslowa i w raporcie edukacyjnym pod przewodnictwem Jacques'a Delorsa Edukacja - jest w niej ukryty skarb. W pracach tych silnie akcentowana jest kategoria "być", która oznacza bycie człowiekiem, w integralnym samorozwoju intelektualnym, moralnym, estetycznym, afektywnym, kreatywnym, we wspólnocie z innymi. Tymczasem obecna edukacja w coraz większym stopniu zorientowana jest na pragmatyzm, skuteczność i umiejętność zdobycia wysokiej pozycji na rynku pracy. Nie jest to edukacja zorientowana na mądrość i wartości, bezinteresowną wiedzę, wyobraźnię, czy humanizm. Jak zauważa N. Postman, autor znanej książki Technopol. Triumf techniki nad kulturą, podstawowym celem działań edukacyjnych w ztechnopolizowanym społeczeństwie jest ciągłe zwiększanie wydajności i atrakcyjności nauczania, a jedynym uzasadnieniem tych działań jest reklamowy slogan: "wykształcenie pomoże uczniowi zapewnić sobie dobrą pracę". Paradoksalnie więc edukacja zdalna, przybliżając szkołę do ucznia, oddala go jednocześnie od nauczyciela, przyczyniając się z jednej strony do upowszechniania wykształcenia, z drugiej zaś obniżając jego poziom. Mit 7 - Komputer jest najlepszym prezentem dla dziecka, gdyż przyspiesza i ułatwia jego rozwój intelektualny, pomagając w osiąganiu sukcesów w nauceJak wykazują ogólnopolskie badania od kilku lat komputer, obok roweru górskiego, zajmuje czołowe miejsce na liście prezentów, głównie z okazji Pierwszej Komunii Świętej. Słusznie traktowany jako narzędzie intelektualne, kupowany jest w dobrej intencji przyspieszenia intelektualnego rozwoju dziecka. Niestety, bardzo rzadko te szlachetne życzenia przekształcają się w równie dobrą praktyczną ich realizację. Nie dysponujące tzw. dojrzałością informacyjną dziecko nie potrafi właściwie wykorzystać bogatych możliwości komputera. Kontakt z nim najczęściej ogranicza się do gier komputerowych, bynajmniej nie o dydaktycznym charakterze. Komputer, pochłaniając młodemu człowiekowi dużo czasu, może stać się przyczyną zaniedbań w nauce innych przedmiotów i rozwoju fizycznym. Należy pamiętać, że dziecko potrzebuje rozwoju holistycznego, tj. harmonijnego wszystkich trzech sfer osobowości: intelektualnej, fizycznej i duchowej (emocjonalnej). Nieracjonalnie używany komputer tę równowagę narusza. Ponadto, wkraczając w relacje dziecka z dorosłymi, powoduje osłabienie więzi i jest pośrednią przyczyną zaniedbań wychowawczych. W miarę możliwości dziecko powinno poznawać otaczający go świat w bezpośrednim kontakcie z naturą, dziełem sztuki itp., a nie tylko poprzez ich medialne substytuty. Przenoszenie tego procesu do świata komputerowego i internetowego - tzw. mediatyzacja - powoduje zubożenie procesu poznawania rzeczywistości. Nauczyciele, opiekunowie i rodzice dziecka powinni mieć świadomość i elementarną choćby znajomość potencjalnych zagrożeń ze strony technologii informacyjnej i dbać o jego harmonijny rozwój, w skrajnych przypadkach limitując dostęp do komputera. Z przeprowadzonych badań ankietowych wynika, że przedstawione tu mity związane z edukacją wspieraną komputerowo są silnie zakorzenione wśród nauczycieli. Można zatem założyć, że jeszcze gorsza sytuacja panuje w pozostałej części społeczeństwa. Mity te mają pozanaukowy charakter. Przyczyniają się one do tworzenia błędnych stereotypów. Fakt istnienia i funkcjonowania mitów nie ogranicza się jednak tylko do sfery mentalnej. Zgodnie bowiem z jedną z tez psychologii poznawczej, rodzaj myślenia wyznacza sposób działania. Mity edukacyjne są szczególnie groźne, gdy żyją własnym życiem w środowisku nauczycieli, a więc ludzi powołanych do głoszenia prawdy naukowej, którzy mogą owe mityczne idee wdrażać do edukacyjnej praktyki. W pełni trzeba się zatem zgodzić z opinią Marii Ledzińskiej, iż "mity te tworzą niebezpieczny syndrom osłabiający refleksyjność oraz krytycyzm, blokują proces uczenia się". Intencją autora artykułu jest przedstawienie refleksji, które przyczynią się do obalenia mitów funkcjonujących w obszarze edukacji wspieranej komputerowo, a tym samym ukształtowania rzeczywistego obrazu funkcjonowania szkoły i jednocześnie do podniesienia kultury medialnej i informacyjnej całego społeczeństwa. Janusz Morbitzer |
![]() | |||
Copyright © "Konspekt"
Kraków, grudzień 2002 | |||||