Noty o książkach |
| |
Roman JaskułaOkiem zoilaPrzychodzi w życiu człowieka - a więc także i uczonego - chwila, kiedy ogląda się wstecz i próbuje dokonać pewnej rekapitulacji swojego dorobku. Tak właśnie ostatnio uczynił osiadły we Wrocławiu profesor Ryszard Ergetowski, który z bogatej własnej twórczości (ok. 300 publikacji) zebrał recenzje drukowane w ciągu ostatnich trzydziestu lat w czasopismach krajowych i zagranicznych, i wydał je w postaci dwutomowego zbioru pod wiele mówiącym tytułem Lektury zoila. Publikacja ta obejmuje łącznie 110 recenzji różnych książek - głównie z zakresu bibliologii i bibliotekoznawstwa, historii nauki, historii Śląska oraz polsko-niemieckiego pogranicza kulturowego w XIX i XX wieku, uporządkowanych w czterech działach: Bibliothecalia, Silesiaca, Polonica, Germanica. W zamykającym zbiór piątym dziale Varia znalazły natomiast odbicie także i inne zainteresowania krytyka (znanego dobrze czytelnikom z ciętego języka), jak polityka i literatura. Teksty te swego czasu ogłaszane były w "Kwartalniku Historii Nauki i Techniki" (stąd aż 42 pozycje), "Rocznikach Bibliotecznych", "Studiach o Książce", "Przeglądzie Historycznym", "Studiach Historycznych", "Kwartalniku Historycznym", "Rozprawach z Dziejów Oświaty", "Przeglądzie Historyczno--Oświatowym", "Śląskim Kwartalniku Historycznym Sobótka", "Przeglądzie Humanistycznym", "Ruch Literackim", "Slavia Occidentalis", w tygodnikach: "Życiu Literackim" i "Wiadomościach" - łącznie w ponad 20 tytułach krajowych i w 4 niemieckich ("Zeitschrift für Bibliothekswesen und Bibliographie", "Zeitschrift für Slawistik", "Archiv Mitteilungen", "Deutsche Literaturzeitung"). Tylko kilka prac publikowanych jest tu po raz pierwszy. Przedmiotem zainteresowania krytyka były przede wszystkim dzieła wydane w Polsce, w mniejszym stopniu książki drukowane za granicą - w Niemczech czy na terenie Czech. Zdawać by się mogło, że przypominanie dziś dzieł wydanych nieraz przed wieloma laty jest pomysłem chybionym i zbędnym. Kogóż może zainteresować recenzja książki, której i tak od dawna nie ma na rynku księgarskim, a może nawet odeszła w niebyt zapomnienia? Otóż nic bardziej mylnego w przypadku omawianego zbioru. Recenzje te nie są bynajmniej, jak nierzadko to się zdarza, powierzchowne i zdawkowe, często bardziej o charakterze sprawozdawczo-kronikarskim. Ergetowski bowiem, jak sam przyznaje we wstępie do zbioru, "wychodzi z założenia, że krytyk powinien wiedzieć przynajmniej tyle co autor, a w zasadzie więcej, na temat poruszanej przez niego problematyki". Kryterium temu jest też wierny do końca oceniając zawsze dzieła o bliskiej mu tematyce. Jego recenzje zawierają zwykle wiele cennych uzupełnień, sygnalizują możliwość innego spojrzenia na przedstawione przez autora problemy. Mimo licznych nieraz - jak przystało na zoila - utyskiwań (a to błędy zecerskie, a to nieścisłości), potrafi on dostrzec rzeczywistą wartość publikacji i jej wkład w rozwój nauki. Biada jednak autorowi, jeżeli książka jego nie będzie zgodna z kanonami sztuki pisarskiej, lub co gorsza, popełni on błędy warsztatowe, dyskwalifikujące go jako badacza. Surowy krytyk nie pozostawia wtedy cienia wątpliwości, co myśli o autorze i jego dziele. W ostrych słowach chłoszcze go niemiłosiernie. Dlatego też zbiór ten, chociaż w większości nie zawiera nic nowego, czyta się naprawdę z ogromnym zainteresowaniem. Swoiste refleksje wzbudza także lektura tekstów zamieszczonych tu po raz pierwszy. Już ujawniony przez Ergetowskiego fakt odmowy ze strony rodzimych redakcji czasopism wydrukowania recenzji książki F. Kadella Die Katyń Lüge. Geschichte einer Manipulation. Fakten. Dokumenten und Zeugen (München 1991) musi napawać niepokojem. Czyżby zniesiona cenzura była jednak wciąż obecna? czy zadziałały elementy prosowieckie? A może to obawa przed narażeniem się na niechęć ze strony Zachodu w naszych ówczesnych staraniach o wejście do NATO i w struktury europejskie, zadecydowały że żadna redakcja nie odważyła się wydrukować nadesłanego wtedy tekstu - książka bowiem wymownie obnaża dwuznaczną i obłudną grę państw koalicji antyhitlerowskiej w sprawie zbrodni katyńskiej, ich chęć przypodobania się Stalinowi. Jak to jednak ma się do wolności nauki i etyki uczonych mężów stojących na czele redakcji naukowych czasopism? Ale i niektóre inne recenzje wcześniej nie drukowane, niezwykle ostre wobec pewnych, wciąż obecnych w nauce autorów, mogą zainteresować dzisiejszego czytelnika. Zdają się one zresztą wskazywać, że sam krytyk nie miał dość odwagi, by w swoim czasie je opublikować i tym samym narazić się utytułowanym osobistościom. Może zresztą i w tym przypadku mamy do czynienia z autocenzurą prasy. Kto wie... Publikacja, wydrukowana starannie w Zakładzie Jana Żyżaka w Bolesławcu, wyróżnia się czystym drukiem i estetycznym wyglądem. Obie części mają twardą oprawę, szkoda tylko, że zapomniano o wytłoczeniu na grzbiecie lub na okładce każdego woluminu numeru tomu. Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że książka przygotowana przez uczonego, który w swoich recenzjach skrupulatnie i z lubością cytuje błędy drukarskie występujące w cudzych tekstach, jest pozbawiona takich wad. I tu znaleźć można niemało potknięć natury zecerskiej, świadczących o niedokładnej korekcie. Znajdujemy zatem nazwiska: dyrektora Ossolineum Adama Kołodzińskiego (t. 1, s. 24) zamiast Kłodzińskiego, właściciela suskiej biblioteki A. Branieckiego (t. 1, s. 52; poprawnie: Branickiego), K.J. Tirowskiego (t.1, s 93 winno być Turowskiego), M.J. Sołtykowa-Szczedrina (t. 1, s. 9 i t. 2 indeks; chodzi oczywiście o pisarza Sałtykowa-Szczedrina). Ludwik Ręgorowicz (dobrze w tekście) figuruje w indeksie jako Ręgowicz, zamiast A. Nikliborc jest A. Niklborc (t. 1, s. 128) względnie A. Niklibore (indeks). Z innych błędów: "zdołali je wywieść" (t. 1, s. 54 - dotyczy wywiezienia zbiorów), "koniunktóra" (t. 2, s. 226), "w trenslacji" (t.2, s. 224), "im Deutechen Reich" (t. 2, s. 265), "Giermanica" (t. 2, s. 264), czy też zwrot: "Publikację otwiera jedenastowieczny wstęp..." (t. 2, s. 136 - prawdopodobnie ma być "jedenastowierszowy"). Są też pomyłki w datach (t. 2, s. 236 poz. 8), w przytaczanych liczbach stron (t. 2, s. 238 poz. 8) czy nazwach geograficznych (t. 2, s. 147 "Darmastadt" zamiast "Darmstadt"). Niedosyt budzi także brak przy poszczególnych tekstach informacji o źródle pierwodruku. Zgromadzenie tych danych na końcu poszczególnych tomów w formie Noty bibliograficznej nie jest do końca przekonywujące. Czytelnika interesuje bowiem bardziej szybka wiadomość gdzie dana recenzja była drukowana niż zestawienie tytułów, z którymi autor współpracował. Uchybienia te, wyłącznie formalnej natury (będące pewnie znakiem czasów, kiedy to twórca tekstu musi być często zarazem jego wydawcą i redaktorem) nie umniejszają w niczym wartości książki, którą czyta się jako pasjonującą lekturę, świadczącą o wielkiej erudycji autora. Roman Jaskuła Ryszard Ergetowski, Lektury zoila, Bolesławiec 2001, t. I - 195 s.; t. II - 266 s. |
![]() | |||
Copyright © "Konspekt"
Kraków, grudzień 2002 | |||||