Psychologia 

 

Następny artykuł
Poprzedni artykuł
Strona główna


Artykuły z poprzednich numerów

Archiwum X. I
Archiwum X. II
Achiwum X. III
Archiwum X. IV
Archiwum X. V

L. Wrona


 
Leszek Wrona

Archiwum X


 
 

Jedna z czytelniczek zarzuciła mi niedawno roztaczanie apokaliptycznych wizji świata opętanego obłędem pochodzącym z ludzkich postaw magicznych. Jej zdaniem świat się nie kończy z tego powodu, że ktoś czyta horoskopy albo wypatruje na niebie latających spodków. Co więcej, gdyby wszyscy ludzie z dnia na dzień zaczęli kierować się w swym postępowaniu wyłącznie rozumem, to dopiero wtedy należałoby bić na alarm, o ile znalazłby się śmiałek, który odważyłby się przeciwstawić zasadom racjonalnego myślenia

Myślę, że moja oponentka wyciągnęła zbyt radykalne wnioski z moich ostrzeżeń przed oszustwem, manipulacją i zwykłą głupotą. Nie odważyłbym się nikogo nakłaniać, by wyparł się swych uczuć i zaczął zachowywać się jak kupa złomu, popularnie nazywanego dzisiaj komputerem, a dawniej maszyną myślącą lub mózgiem elektronowym.

Nie mam nic przeciwko komputerom, nie wyobrażam sobie bez nich pracy naukowej, ale sądzę, że należy je traktować jako zwykły sprzęt codziennego użytku, tylko nieco bardziej finezyjny niż - na przykład - widelec czy młotek. Protestuję natomiast przeciw ideologii komputerowej sprowadzającej człowieka do poziomu, na którym jest zdolny jedynie do odbioru i przetwarzania informacji. Nie będę oryginalny jeśli przypomnę, że posiadamy życie uczuciowe, tak samo ważne jak myślenie, rozumowanie i podejmowanie racjonalnych decyzji. Ten oczywisty fakt stanowi o naszej irracjonalności wpisanej w ludzką istotę i naturę. W tej to irracjonalności tkwi źródło naszych smutków, radości, strachu, miłości i gniewu. Tu też znajduje się opisywane przeze mnie Archiwum X - siedlisko różnych ekscentryzmów i dziwactw, a pośród nich postaw magicznych. Za naszą odmienność od "myślącej maszyny", za naszą niekiedy niekontrolowaną emocjonalność płacimy cenę w formie błędów myślenia, przesądów i wiary w zjawiska magiczne.

Wyrzec się tego archiwum nie potrafimy, chyba że usuniemy z naszej psychiki całe życie uczuciowe. Strach mnie ogarnia, gdy próbuję sobie to wyobrazić. Postępujemy racjonalnie, a zatem nie ratujemy tonącego, obcego człowieka, bo zniszczylibyśmy firmowy garnitur albo, nie daj Boże, nabawiliśmy się kataru wskakując do zimnej wody.

Racjonalizm uniemożliwiłyby nam zrozumienie, dlaczego zakochani ludzie całują się w usta, urągając zasadom higieny (ileż w buzi jest zarazków!). A tak w ogóle, co znaczy słowo "zakochani"? To jakiś nonsens. Znacznie racjonalniej jest powoływać do życia małych ludzików, operacyjnie pobierając męskie gamety i operacyjnie zapładniając żeńskie jajo. Przy okazji można dokonać selekcji materiału rozrodczego i zaoszczędzić czas marnotrawiony na bezsensowną, tak zwaną "grę miłosną", nie wspominając już o oszczędzeniu pieniędzy, rozrzutnie, czyli nieracjonalnie, wydawanych na kwiaty, prezenty i wspólne weekendy.

Jakikolwiek aspekt naszego życia będziemy rozważać, w każdym dopatrzymy się znaczącego udziału uczuć. Niektóre z nich są tak silne i trwałe, że obiekt czy osoba, do której są kierowane, urasta do rozmiarów sacrum. Problem jednak tkwi w tym, że istnieją świętości uprawomocnione rozwojem kultury, cywilizacji i religii oraz świętości powoływane do życia w wyniku potrzeby chwili lub jako rezultat chorego myślenia. Takie świętości, jak rodzice, własne dzieci, ojczyzna czy osoba Stwórcy, należą do grupy najważniejszych, bez których niełatwo wyobrazić sobie funkcjonowanie społeczności ludzkich. Są one uprawomocnione wiekami historii rodzaju ludzkiego. Uchybienie im w imię racjonalnego myślenia, jest równoznaczne z naruszeniem tabu. Jednak, jeśli tylko prawomocne wartości chwilowo stracą dla nas atrakcyjność kreujemy nowe, ulegając manipulacji polityków, animatorów sekt czy zwykłych łobuzów. Biblijna historia o wyniesieniu na ołtarze złotego cielca znakomicie charakteryzuje ułomność naszego życia emocjonalnego.

Współczesny nam świat obfituje w tego typu postaci. Poczynając od małych cielaczków - wróżbitów, energoterapeutów; poprzez roczne cielęta, przybierające pozę jasnowidzów, wizjonerów i pseudocharyzmatyków; po groźnych, złośliwych buhajów wcielających się w autokratycznych przywódców, arcykapłanów nowych religii, czy pseudouczonych głoszących nową wizję świata. Te ostatnie bestie mogą poczynić wiele szkód w psychice zwykłych ludzi.

Współczesna nauka i jej wspaniałe osiągnięcia, podobnie jak w epoce oświecenia, przez część ludzi postrzegana jest jako sacrum. Wbrew temu, co nauka wie o sobie, przeciętny człowiek oczekuje od niej absolutnie pewnej prawdy o świecie i sobie samym. Wystarczy do jakiejkolwiek bzdury dopowiedzieć, że jest to potwierdzone naukowo, a znajdą się tacy, którzy uwierzą w nią jak w religijny dogmat. Zjawisko to spróbuję dokładniej przedstawić w następnym odcinku. A teraz zadajmy sobie pytanie: czy jesteśmy w stanie zrównoważyć wpływ myślenia i uczuć na nasze poglądy i zachowania tak, aby sensownie działać na tym świecie? Teoretycznie tak, ale przyznam szczerze, że nie mam zielonego pojęcia, jak to zrobić.

Leszek Wrona  

 

Do góry strony

Copyright © "Konspekt" Kraków, grudzień 2002
Statystyka