Jubileusze 

 

Następny artykuł
Poprzedni artykuł
Strona główna


 

 
Stanisław Jasionowicz

O wyobraźni


 
 
 

Tyle już powiedziano na temat współczesności jako o czasie mnogości idei, erze informacji, "epoce multimediów". Trudno nie zauważyć, że intensywniej, niż kiedykolwiek w historii ludzkości, cywilizacja produkuje treści, których nie sposób już należycie przetrawić, poddać selekcji, a tym bardziej ująć w jakikolwiek spójny system myślowy

Powtarza się pytanie: czy uda się znaleźć wspólny mianownik dla tylu faktów, obrazów, słów? Jak zauważa świadek epoki, Czesław Miłosz, żyjemy w kręgu nowych pytań, których nie da się sprowadzić do rozważań o wiecznej kondycji ludzkiej, i obecnie "próbujemy nazwać nowe doświadczenie" (Nieobjęta ziemia). Jeżeli tak jest naprawdę, potrzebny jest także nowy język, którym można by skutecznie opisać doświadczenie wielorakiej współczesności.

Myślę, że jedną z takich prób może być spojrzenie na tę współczesność z perspektywy wyobraźni. Co to oznacza? Po pierwsze, wymaga to nie tylko poważnego potraktowania tej niedocenianej funkcji umysłu, ale wręcz stwierdzenia jej fundamentalnej roli w tworzeniu i porządkowaniu naszej wizji świata. Tak rozumiana wyobraźnia nie sprowadza się do umiejętności przywoływania nieobecnych rzeczy lub tworzenia "rzeczy nieistniejących", jak to sugerowali racjonaliści, od Oświecenia aż po wiek dwudziesty. Chodzi o siłę, pozwalającą wpisywać indywidualne i zbiorowe doświadczenia członków społeczeństw w system znaczeń, według określonych, właściwych człowiekowi reguł. Jakie to reguły? To obszerny temat. W historii myśli europejskiej niejednokrotnie dawały o sobie znać intuicje na temat roli wyobraźni jako formy poznania i sposobu organizowania przez człowieka swojego doświadczenia. Jednak dopiero dziś w sukurs humanistom idą nauki przyrodnicze i eksperymentalne. Psychologia, neurobiologia, językoznawstwo kognitywne i inne dziedziny wiedzy "pewnej" dostarczają ostatnio argumentów, świadczących o istnieniu fascynujących mechanizmów "symbolicznego reagowania" człowieka na impulsy, płynące z jego zewnętrznego środowiska.

Jeden ze współczesnych obrońców wyobraźni, francuski antropolog i socjolog kultury Gilbert Durand wyraża się o niej jako o "miejscu, w którym następuje pragmatyczne zaangażowanie archetypu wyobrażeniowego w kontekst historyczny i epistemologiczny". Badacz ten mówi ponadto o "pręgowanej duszy" człowieka, wskazując, że utożsamiana z całą kulturą Zachodu "wyobraźnia antytetyczna", dwubiegunowa (która każe nam rozróżniać: ciało/ dusza, fizyczne/metafizyczne, "swoje"/"obce", racjonalne/irracjonalne itd.) nie jest jedynym sposobem, w jaki homo sapiens ustala swe relacje ze światem. Przypomnijmy sobie, że trzeba było przenikliwości Nietzschego, by dostrzec, że odziedziczona po zafascynowanych racjonalizmem dziewiętnastowiecznych badaczach wizja kultury starożytnej Grecji to projekcja ich własnych przekonań, a kultura grecka była polem ciągłej interakcji pomiędzy pierwiastkiem "apollińskim" ("jasnym", racjonalnym, intelektualnym), a pierwiastkiem "dionizyjskim" ("ciemnym", irracjonalnym, orgiastycznym) (Narodziny tragedii).

Wydaje się, że cechą obecnego momentu kulturowego jest odchodzenie od wyobraźni "albo-albo", wymuszającej konieczność radykalnych rozróżnień (w rodzaju: "katolik - ateista", "Polak - Niemiec" itp.) i związanych z nimi dramatycznych wyborów. Ta wizja rzeczywistości wypierana jest przez wyobraźnię typu "i - i" (na przykład: "człowiek o indywidualnych przekonaniach", "Europejczyk"). Większa mobilność ludzi, szybkość dostępu do informacji, zmiany w środowisku życia, wszystko to buduje "wyobrażeniowy klimat", w którym żyjemy i który - mniej, lub bardziej świadomie - współtworzymy. Klimat, w który musimy wpisać naszą indywidualną relację ze światem.

Można by sądzić, że wyobraźnia była zawsze uprzywilejowaną domeną mistyków, "fantastów", artystów. To do pewnego stopnia prawda. Jednak także nauka i wszelkie myślenie dyskursywne przesiąknięte są wyobrażeniami. Co więcej, wyobraźnia wydaje się być niezbędnym warunkiem myślenia abstrakcyjnego. Potwierdzają to liczni myśliciele i odkrywcy, wskazujący na nieobecność słów w "uprzywilejowanych" chwilach odkryć naukowych. Coraz częściej też zauważa się metaforyczne, obrazowe podstawy koncepcji intelektualnych i naukowych modeli. W tym znaczeniu sens figuratywny (przenośny) może być uznany za pierwotny w stosunku do znaczenia "dosłownego", dyskursywnego. Dlatego też badanie wyobraźni ludzkiej i jej efektów jest być może równoznaczne z docieraniem do sfery, w której rodzą się poglądy, wizje świata, style życia. Ciekawe, że ostatnio słowo "wyobraźnia" pojawiło się także w kontekście religijnym i moralnym, gdy w sierpniu tego roku na krakowskich Błoniach Jan Paweł II odwołał się do tego pojęcia w intrygującym związku frazeologicznym, mówiąc o "wyobraźni miłosierdzia", przestrzeni wyobrażeniowej, w ramach której akty miłosierdzia narzucają się z nieodpartą oczywistością.

Nabieram przeświadczenia, że studiowanie mechanizmów wyobrażeniowych, jakim podlega ludzkie myślenie i działanie powinno się stać obowiązkowym etapem interpretacji treści kultury. Refleksja na temat współczesności wymaga od nas niemało, wymaga nowego podejścia do rzeczywistości. Podejście to nie oznacza konieczności wyrzeczenia się własnego dotychczasowego światopoglądu, tradycji czy stylu myślenia, ale skłania do uświadomienia sobie wyobrażeniowych podstaw naszego oglądu świata i usytuowania ich na płaszczyźnie możliwości, jakie oferuje nam wyobraźnia. Próba zrozumienia kultury (tym bardziej kultury naszych czasów) nie może się ograniczać do studiowania "zewnętrznych warunków", wpływających na jej kształt ani też do analizy "formalnych struktur" aktywności kulturowej człowieka. Potrzebna jest nowa perspektywa, pozwalająca umieścić wszystkie te dane we wspólnej przestrzeni, integrującej treści należące do odmiennych porządków myślowych, korzystająca z danych, oferowanych przez współczesną naukę i łącząca je z humanistyczną refleksją na temat prawidłowości w tworzonych przez człowieka systemach symbolicznych - religii, sztuce czy życiu społecznym. Ta "ogarniająca przeciwieństwa" właściwość wyobraźni, ów swoisty "intertekstualizm wyobrażeniowy", to wymóg naszych czasów.

Warto jeszcze zapytać: co daje nam wiedza, że uczestniczymy w określonym "momencie wyobrażeniowym" historii? Otóż choćby świadomość, że podstawowym zagrożeniem dla kultury współczesnej jest "wyobraźnia jednowymiarowa", oznaczająca niezdolność człowieka do czerpania z całego swojego potencjału wyobrażeniowego. Absolutyzacja "modelu konfrontacyjnego", "antytetycznego" wyobraźni (owocująca ksenofobią, agresją, fundamentalizmem), czy też modelu "niekonfrontacyjnego" (prowadząca do atomizacji relacji społecznych, osłabiająca możliwość reakcji na zagrożenia), byłaby równoznaczna z zaprzeczeniem podstawowej wartości, jaką zdaje się być obecnie dla Zachodu pluralizm. Na szczęście poszukiwanie wspólnego języka współczesności nie musi się już (w zasadzie) odbywać na gruncie "jedynie słusznej" ideologii czy "bezwzględnie obowiązującego" spojrzenia na świat. Inna sprawa, że odejście od fundamentalizmu nie może być zastąpione "brakiem decyzji", postulatem absolutnej równoważności każdego poglądu, zachowania, opcji. Mnogość nie może być utożsamiana z chaosem i bezkształtem.

Wybitny dwudziestowieczny fizyk Max Planck powiedział kiedyś, że proponowany przez fizykę obraz świata musi spełniać jeden tylko warunek, a tym warunkiem jest spójność. Problem spójności dotyczy zarówno fizyki kwantowej, jak i wielu innych dziedzin twórczej aktywności człowieka. Spójność, o którą chodzi w XXI wieku, będzie musiała być czymś więcej, niż wewnętrzną koherencją języka konkretnej dziedziny wiedzy czy perspektywy spojrzenia na rzeczywistość. Dostrzeganie wyobrażeniowych podstaw koncepcji metafizycznych i naukowych teorii, odkrywanie antropologicznych uwarunkowań wszelkich "odruchów kulturowych" jednostek i społeczeństw może być przyczynkiem do odnalezienia przez ponowoczesnego człowieka podstaw do ostrożnego optymizmu poznawczego.

Rehabilitacja wyobraźni to potrzeba chwili, tak, jak konieczny jest "nowy racjonalizm", czy, jak kto woli, "nowa metafizyka". Aby skutecznie zmierzyć się myślowo z doświadczeniem ponowoczesności trzeba mieć "szeroki rozum i ścisłą duszę". Godzenie tego rodzaju paradoksów jest możliwe tylko w łonie wyobraźni. Więcej dowodów na jej istnienie - przy najbliższej okazji.

Stanisław Jasionowicz  

 

Do góry strony

Copyright © "Konspekt" Kraków, listopad 2002
Statystyka