Galeria Konspektu 

 

Następny artykuł
Poprzedni artykuł
Strona główna


Galeria Jacka Zaborskiego>>

*

Artykuły z poprzednich numerów:

Stanisław Moskała - w kręgu transformacji

Piotr Jargusz - w stronę absolutu

Adam Maria Panasiewicz - skrót, znak, esencja

Andrzej Bębenek
- w kierunku znaku


Małgorzata Olkuska - lekkość monumentu

Lucjan Orzech - ku syntezie

Marek Sajduk - tradycja i nowoczesność

Stanisław Sobolewski
- poszukiwanie prawdy


Halina Cader - fascynacja zwykłością

Romuald Oramus - sztuka życiem pisana

 

Galeria Konspektu
   Marek Karwala
 

Jacek Zaborski - podróże w nieznane

 

Jacek Zaborski urodził się w 1953 r. w Katowicach. Odbył studia na Wydziale Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie (dyplom z zakresu wklęsłodruku uzyskał w pracowni prof. Stanisława Wejmana w 1978 r.). Następnie zgłębiał tajniki plakatu pod kierunkiem prof. Adama Makarewicza. Obecnie jest adiunktem (II st. kwalif.) w Instytucie Sztuki Akademii Pedagogicznej w Krakowie, gdzie prowadzi pracownię litografii. Zajmuje się głównie grafiką artystyczną i użytkową, rysunkiem oraz pracą pedagogiczną.

Ma w dorobku około dziesięciu wystaw indywidualnych; brał udział w kilkudziesięciu ekspozycjach zbiorowych zarówno w kraju, jak i za granicą (m.in. w Krakowie, Warszawie, Łodzi, Katowicach, Wrocławiu, Toruniu, Kaliszu, Przemyślu, Lublinie, Frechen, Norymberdze, Darmstadt, Ronneby, Metzu, Maastricht, Seulu, Brukseli, Lubljanie, Fredriksdad, Dublinie, Paryżu, na Florydzie...). Otrzymał kilka prestiżowych nagród artystycznych, a jego prace są w posiadaniu tak instytucji państwowych, jak i kolekcjonerów prywatnych.

J. Zaborski

Chociaż w sztuce Jacka Zaborskiego trudno byłoby dostrzec radykalne zmiany w obrębie podejmowanych tematów, rewolucyjne rozwiązania formalne lub nieoczekiwane zwroty, to jednak wyraźnie widać, że prace ostatnie znacznie różnią się od początkowych; zmiany następują jednak ewolucyjnie, są naturalną konsekwencją rozwoju indywidualności twórczej artysty z jednej strony, z drugiej zaś śladem jego reakcji na to wszystko, co w wymiarze pozaartystycznym - w rzeczywistości hic et nunc - jawi się dla niego jako coś istotnego.

W pierwszych latach po ukończeniu studiów Jacek Zaborski uprawiał przede wszystkim grafikę wklęsłodrukową; wykorzystywał wtedy zwykle akwatintę i tzw. suchą igłę. Część uwagi poświęcał także plakatowi i rysunkowi. Powstały wtedy dwa bogate cykle graficzne: Ćwiczenia obowiązkowe i Ćwiczenia dowolne. Rozwijały się one do ok. połowy lat 80., realizowane były w tonacji czarno-białej i stanowiły żywą reakcję na gwałtowne wydarzenia w Polsce, jakie wówczas lawinowo następowały po sobie. Artysta mówi: "(...) czasy były takie, że trudno było abstrahować od tego, co się wokół działo". Oba tytuły ewokowały sens metaforyczny - chodziło mianowicie o zaakcentowanie powtarzalności w czasie niemal identycznych ludzkich zachowań, gestów, postaw, reakcji na to samo zło lub dobro, które pojawiają się nieustannie, jedynie w zmienionej scenografii i okolicznościach. W wielu pracach z tamtego okresu widać fragmenty, chciałoby się rzec szczątki ludzkich ciał, kończyny oderwane od tułowia, nagie kadłuby... Co jednak charakterystyczne, nie wyczuwa się w nich tej specyficznej odmiany dramatyzmu, którym promieniowały niegdyś obrazy Francisa Bacona, nie ma też atmosfery krzyku monumentalnych płócien z lat 80. Grzegorza Bednarskiego. Przypominają one raczej zniszczone antyczne pomniki, zdjęte lub zrzucone z cokołów, pozbawione cech indywidualnych. Rodzą klimat filozoficznego dystansu wobec wydarzeń codzienności - bo czy warto się zabijać (w metaforycznym i dosłownym znaczeniu), skoro i tak musimy przeminąć! Koheletowe vanitas vanitatum zdaje się patronować refleksji, jaką roztacza artysta. Dzisiaj wyraźnie uwidacznia się egzystencjalny wymiar tych grafik, w które zostały wpisane rudymentarne pytania o sens: "Dlaczego człowiek wciąż od nowa popełnia te same błędy?", "Czy cywilizacja ludzka rozwija się, i czy podąża w dobrym kierunku?"

*

Niebagatelną rolę w dorobku Jacka Zaborskiego pełni rysunek, chociaż jego ciężar gatunkowy i znaczenie ulegały stopniowym zmianom. W początkowej fazie twórczości rysunek (głównie pastelem na papierze) cieszył się całkowitą autonomią; artysta brał udział w ogólnopolskich przeglądach tej formy wypowiedzi i zdobywał prestiżowe nagrody. Stopniowo jednak coraz bardziej tracił on swoją niezależność i podporządkowywał się technikom graficznym. Dzisiaj rysunek pełni przede wszystkim funkcję szkicu poprzedzającego konkretną pracę graficzną (na tym etapie twórca dokonuje poszukiwań optymalnych rozwiązań). Po jej wykonaniu zwykle ulega on dezaktualizacji, jako że efekt końcowy jest - co zrozumiałe - pełniejszy, bardziej dookreślony niż jego szkicowa zapowiedź.

*

Od 1981 roku - a więc od momentu, gdy twórca związał się z ówczesną WSP w Krakowie - zaczął coraz więcej miejsca poświęcać litografii, która niedługo później stała się dlań techniką dominującą. Stało się tak zapewne dlatego, że w Zakładzie Wychowania Plastycznego prowadził zajęcia właśnie w pracowni litograficznej. Warto nadmienić, że litografia jest techniką polegającą na drukowaniu z kamienia. Zwykle jest to łupek wapienny o idealnie wyszlifowanej powierzchni, na który nanoszony jest rysunek, zatłuszczający część tej powierzchni. Z kolei różnica środowisk - zatłuszczonego i niezatłuszczonego - powoduje, że można z zupełnie płaskich matryc drukować obraz. W tym czasie artysta zaczął coraz częściej operować kolorem, który osiąga się przez drukowanie jednej pracy z wielu matryc. W dalszym ciągu rozwijał tematy egzystencjalne, chociaż realizowane wtedy cykle były ilościowo niezbyt pokaźne (zwykle 3-4 grafiki). Stwarzały one jednak w zamian klimat kameralności i zyskiwały coraz wyrazistszą kondensację znaczeniową. Uwagi te dotyczą np. Epizodu na trzy figury czy Konfiguracji przejściowych. Równocześnie Zaborski realizował także grafiki pojedyncze, nie będące elementami większych serii.

Na początku lat 90. artysta wyjechał na kilka tygodni do belgijskiego miasta Kasterlee, gdzie w Centrum Graficznym im. Fransa Masereela uczestniczył w warsztatach poświęconych m.in. metodom druku litograficznego. To właśnie tam zapoznał się z działaniem i odkrył nowe możliwości i nowe perspektywy prasy o napędzie elektrycznym, która obecnie stanowi jego podstawowe narzędzie utrwalania koncepcji artystycznej. Do głównych zalet techniki offsetowej trzeba zaliczyć możliwość uzyskiwania większych formatów, pełniejszej dokładności i precyzji kolorów, i w końcu, co też nie jest bez znaczenia w litografii... zmniejszenia wysiłku fizycznego.

*

Od połowy lat 90. grafiki Jacka Zaborskiego zdominował nowy motyw - egipska rzeźba Sfinksa. Jego genezy należałoby szukać w podróży do Egiptu, jaką artysta odbył w 1989 roku. Po kilku latach Sfinks zaczął pojawiać się najpierw w postaci niemal dosłownej, anegdotycznej, z czasem jego obecność coraz wyraźniej odsyłała widza do znaczeń metaforycznych. Przestało już chodzić o Sfinksa egipskiego, lecz o obecność tej postawy, o jej symbolikę - marsowość, władczość, enigmatyczność w świecie "tu i teraz". Twórca dostrzega, że Sfinks zamieszkuje w wielu ludziach, zarówno tych ze sceny publicznej, jak i z najbliższego otoczenia. Metafora tego zjawiska jest obecna w jego sztuce do chwili obecnej, chociaż waga inspiracji nie jest już tak istotna jak kiedyś. Ostatnie grafiki zmierzają zdecydowanie ku abstrakcji, ale z wielu z nich spogląda jeszcze na widza, niekiedy tylko dyskretnie sugerowana, twarz Sfinksa. Co ciekawe, prawie w każdej pracy, realizującej ten motyw, pojawia się schematycznie potraktowany, funkcjonujący na zasadzie znaku rozpoznawczego, niemal "logo", kwiat lotosu. Zapach lotosu kojarzy się artyście z Egiptem, ma zatem ów znak podkreślać "egipskość" tej grupy grafik, ale zarazem stanowi on element kompozycji całości, dopełniając ją.

Twórca stara się uniwersalizować znaczenia, odrywać je od jednostkowych odniesień, sobie zaś wyznacza rolę kogoś, kogo zadaniem jest kreowanie atrakcyjnych zjawisk i form (interesuje go sam kształt, kompozycja plam i napięć w obrazie); to odbiorcy pozostawia dookreślanie możliwych sensów.

Takie założenie daje się rozpoznać również w ostatnim cyklu, Eksploracje osobiste (1999-2001). Tytuł wskazuje na proces wewnętrznego obcowania twórcy z wybranym motywem, w którym to procesie wszelkie działania artysty pełnią funkcję "filtru", przekazującego inspiracje przychodzące z zewnątrz w postaci przetworzonej i zarazem nasyconej pierwiastkiem indywidualności. Zaborski nazywa to swoiste stawanie się sztuki "podróżą w nieznane, zmaganiem się z czymś, co samo przychodzi i permanentnie go zaskakuje".

*

Wydaje się, że prace graficzne Jacka Zaborskiego z biegiem czasu zyskują coraz więcej skupienia kompozycyjnego i operują coraz bardziej precyzyjnymi środkami wyrazu, przez co wzmacnia się siła ich artystycznego oddziaływania. Warto również zwrócić uwagę na obecne w tej sztuce kolory - cechują się one dyskrecją, zwykle są utrzymane w gamie, monochromatyczne, tylko z rzadka pojawiają się w nich drobne, ostrzejsze akcenty, których zadaniem jest koncentrowanie uwagi widza na najistotniejszych elementach struktury.

Marek Karwala  

 

Do góry strony

Copyright © "Konspekt" Kraków, listopad 2002
Statystyka