Książka, którą czytam |
| |
Jacek ChrobaczyńskiWiara - rozum - odwagaPrzed wyjazdem na wakacje otrzymałem od przyjaciela, ks. Stanisława Musiała SJ, jeszcze "ciepły" egzemplarz zbioru jego felietonów publikowanych od kilku lat w "Tygodniku Powszechnym", pt. "Dwanaście koszy ułomków". Ojciec Stanisław w dedykacji dopisał mi: "bez obowiązku ich przeczytania". Z uwagą i wielkim ukontentowaniem wróciłem do tekstów znanych mi z lektury "Tygodnika". Zebrane razem brzmią nieco inaczej niż w tygodniowych odstępach
Tom, pięknie wydany przez Wydawnictwo Literackie, poprzedzony wprowadzeniem ks. Stanisława Obirka SJ, zawiera ponad sześćdziesiąt tekstów drukowanych od lat 80. do dziś. Klamrą, spinającą całość, jest cytat z Ewangelii św. Łukasza, będący nie tylko metaforą, ale - jak sądzę - myślą przewodnią posłania. Wszystkie zaś teksty łączą trzy punktu odniesienia, które pozwoliłem sobie wymienić w tytule: wiara, rozum, odwaga. Stanisław Musiał - krakowski jezuita, człowiek głębokiej wiary, ma niewątpliwie zdolność racjonalnego i trzeźwego patrzenia na świat aktualnych wydarzeń i społecznych zwątpień. Ksiądz Musiał jest człowiekiem wielkiego rozumu - a to cecha nie tak częsta zarówno wśród hierarchów kościelnych, jak i osób świeckich. Zżyma się, gdy nazywa się go intelektualistą i, jakże często, podkreśla: "jestem tylko prostym księdzem". Ja jednak stale pamiętam Tischnerowskie: "są księża i księżyska". Musiał jest znakomicie wykształconym znawcą historii, kultury i dyplomacji, a także teologii i filozofii. To człowiek "bywały w świecie". Ta wiedza to narzędzie i klucz do poszukiwań i umocnień w wierze. Zdaje się, że on stale pamięta, co w Trochę o duszy tak pięknie napisała Wisława Szymborska:
"Duszę się miewa.
Nikt nie ma jej bez przerwy I na zawsze". Sam w jednym z felietonów wyznaje: "Uważam się jednak za człowieka wierzącego, choć tak naprawdę udaje mi się nim być i "przeżywać" siebie jako takiego tylko od czasu do czasu, "błyskowo", jak aparat fotograficzny w akcji". Musiałowe przypowieści w "Tygodnikowych" felietonach stale się do tego właśnie refleksu zdają odwoływać. Autor nie poucza, obcy jest mu także dydaktyzm niektórych duchownych. Zaledwie zachęca do namysłu i skupienia. Warto podkreślić, że Musiał jest nie tylko świetnym pisarzem, ale i gawędziarzem. Niektóre teksty to swoiste perełki oscylujące wokół takich dziedzin, jak teologia, socjologia, filozofia czy historia. Wspomnę choćby: Złoty pantofel Chrystusa, Święty fetysz Papieża?, Bez kija, Mój Boże, Pocałunek Boga, Wzięta z ciałem do nieba, Atom Bożej miłości, Co złego zrobił ci Chrystus? Dopełnieniem jego osobowości jest odwaga, odwaga niezwykła, zawsze pomocna nam, czytelnikom jego tekstów i słuchaczom jego wypowiedzi. Zasłynął z tej odwagi już dawno i, jak pamiętam, zawsze był taki. Daje temu wyraz komentując takie drażliwe kwestie, jak sprawa Jedwabnego. Przypomnę tekst z "Gazety Wyborczej" pt. Czarne jest czarne, sporo wypowiedzi telewizyjnych, radiowych, konferencyjnych i wykładowych. By pokazać skalę tej Musiałowej mądrej i roztropnej odwagi, pozwolę sobie zacytować kilka fragmentów z omawianego tu tomu felietonów: "Spór o krzyże oświęcimskie pokazał, jak się wydaje, że wielu katolików w Polsce ma wiedzę o krzyżu i Chrystusie na poziomie chińskich czcicieli krzyża (czy nawet gorzej: czcicieli żywego krzyża)" (Czciciele krzyża). "W starym chrześcijaństwie troska o dobre imię bliźnich była stawiana na równi z wystrzeganiem się grzechu nieczystości. Tak było np. u ojców pustyni. Z czasem górę wzięło szóste przykazanie. Jest rzeczą znamienną, że w okresie nazizmu nie znamy ani jednego przykładu wzięcia w obronę przez pasterzy Kościoła (papieży, biskupów, księży) dobrego imienia Żydów. A spadły na nich posądzenia i oskarżenia o wszelkie możliwe zło. Czy dzisiaj jest lepiej? Czy Kościół stał się bardziej wrażliwy na dobre imię także tych, którzy widzialnie nie należą do jego owczarni? Potrzebne są nam znowu cuda Matki Bożej" (Cuda Matki Bożej). "Nasuwają się dwie konkluzje: Czy nie wypadałoby - po pierwsze - żeby zjednoczona Europa (po wejściu Polski i innych krajów kandydackich do Unii) oczyściła swoje sumienie, odżegnując się solennie nie tylko od samego Holokaustu, ale i od tego wszystkiego, co do niego prowadziło? Czy - po wtóre - nie byłoby dobrze, żebyśmy odbywając w wielkim poście nabożeństwa Drogi Krzyżowej, pomyśleli o tym, jaką drogę krzyżową zgotowali Żydom w Europie nasi przodkowie w ciągu wspólnej z nimi dwutysiącletniej historii? By nas nadal nie gryzło sumienie!" (Wyrzuty sumienia). "Jestem przekonany, że gdyby biskup Jan żył dzisiaj w Polsce, mielibyśmy zamiast monstrualnej bazyliki w Licheniu fundację stypendialną dla dzieci z byłych pegeerów. Zamiast sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie budowalibyśmy Zakład Helclów nr 2 i zamiast o pomniki Papieża, w których ani on, ani Pan Bóg nie mają upodobania, zadbalibyśmy o darmowe katechizmy i Pismo Święte dla dzieci z ubogich rodzin. Zaiste, biskup Jan potrzebny od zaraz!" (Biskup Jan potrzebny od zaraz). Myślę, że od czasu do czasu warto oderwać się od pracy w laboratorium, bibliotece czy archiwum, odłożyć na bok tzw. literaturę przedmiotu i sięgnąć po teksty ks. Musiała po to, by w tym dziwnym świecie chwilę zadumać się, a nawet autentycznie wzruszyć. Jak trafnie zauważył we wprowadzeniu do Dwunastu koszy ułomków o. Stanisław Obirek, "Pisarstwo o. Stanisława Musiała uczy dostrzegać pokarm Boży rozproszony w naszym świecie i w naszym kulturowym dziedzictwie, pozwala też nasycić i zaspokoić nasz głód Boga". Kock - Firlej - Wola Skromowska, sierpień 2002 r. Stanisław Musiał, Dwanaście koszy ułomków, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2002 |
![]() | |||
Copyright © "Konspekt"
Kraków, listopad 2002 | |||||