|
 |
Marek Karwala
Stanisław Moskała - w kręgu transformacji
Stanisław Moskała urodził się w 1945 r. w Łysej Górze. Po ukończeniu tamtejszej Zasadniczej Szkoły Rzemiosł Artystycznych pracował przez rok jako dekorator ceramiki, następnie uczył się w Liceum Sztuk Plastycznych w Nowym Wiśniczu. Gdy w 1972 r. ukończył studia z zakresu rzeźby w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych (dyplom w pracowni prof. Jerzego Bandury), poświęcił się działalności artystycznej oraz pracy pedagogicznej. Przez dziesięć lat uczył przedmiotów artystycznych w Technikum Ceramicznym w Łysej Górze. W 1980 r. wyjechał na stypendium artystyczne do Meksyku i od tamtej pory odwiedza ten kraj regularnie, znajdując w nim liczne inspiracje twórcze. Prowadził tam zajęcia z rzeźby w uczelniach wyższych, kursy rzeźbiarskie, współpracował jako rysownik z kilkoma czasopismami, wygłosił szereg referatów i wykładów poświęconych sztuce. Od 1988 r. związał się z krakowską WSP, a obecnie pracuje jako adiunkt w Instytucie Sztuki Akademii Pedagogicznej.
Ma w dorobku kilkanaście wystaw indywidualnych (m.in. w Mediolanie, Turynie, mieście Meksyk, Miechowie) oraz udział w kilkudziesięciu prezentacjach zbiorowych w kraju oraz poza granicami. Jego prace posiadają muzea państwowe oraz kolekcjonerzy prywatni (w Polsce, Hiszpanii, USA, Meksyku, we Włoszech, Francji i na Kubie). Za swoją działalność otrzymał szereg nagród artystycznych (głównie poza granicami). Sporadycznie pisuje wiersze.
W początkowym okresie swej twórczości, tzn. od ukończenia studiów do końca lat 70., Stanisław Moskała rozwijał przede wszystkim dwa cykle. Na pierwszy składały się rzeźby ceramiczne, nawiązujące wyraźnie do sztuki ludowej, posiadające często bryłę zbliżoną do kształtów glinianych garnków; nierzadko żartobliwe w wymowie (np. Lucyfer). Drugi z cykli - wykonywany w gipsie z zamysłem przyszłych realizacji w brązie - posiadał ambicje zgoła filozoficzne. Artysta roztaczał w nim refleksję nad ludzką kondycją, przemijaniem, wpływem tradycji na współczesność itp. Jedną z najbardziej charakterystycznych prac tego typu jest Niedzielny spacer, portret rodzinny wzorowany na międzywojennych fotografiach. Ale i wśród rzeźb ceramicznych zdarzały się takie, które klimatem przypominały drugi z cykli. Należy do nich Wilk wilkowi człowiekiem, tytułem nawiązująca do Plautowego Człowiek człowiekowi wilkiem i w swej wymowie będąca symbolicznym oskarżeniem ludzkości. Jedna z widocznych postaci wyjada - choć może trafniejszym będzie określenie wyżera - wnętrzności drugiej.
W latach 70. Moskała stworzył też grupę rzeźb kolejno ponumerowanych i noszących wspólny tytuł Wiwisekcja. Pojawiły się w nich żywe organizmy, np. kanarek lub rosnąca trawa. Twórca stosował też pęknięcia, jakby programowe rozpadanie się materiału, mające sugerować proces starzenia, umierania, odchodzenia kolejnych pokoleń. Zbliżył się wówczas wyraźnie do poetyki antyestetyzmu.
Przełomowym okazał się dla tej twórczości rok '80, kiedy to artysta wyjechał na roczne stypendium do Meksyku, gdzie uległ fascynacji teraźniejszością i przeszłością tego kraju. Poznał bliżej sztukę Majów i Azteków, zaś naturalną konsekwencją stało się poszukiwanie inspiracji dla siebie właśnie w tym kręgu (warto pamiętać, że ze sztuki prekolumbijskiej czerpało obficie wielu XX-wiecznych twórców, a wśród nich przede wszystkim brytyjski rzeźbiarz i rysownik Henry S. Moore). Sam artysta ujmuje rzecz następująco: "Dużo wcześniej interesowałem się tą sztuką, oglądałem filmy i albumy jej poświęcone oraz okazjonalnie, w muzeach, oryginalne dzieła twórców prekolumbijskich. Jednak zobaczyć to wszystko w Meksyku, w naturalnym otoczeniu, to zupełnie co innego. Od pierwszego momentu byłem i nadal jestem zauroczony sztuką tego egzotycznego kraju, w którym rzeczywistość splata się z fantazją, teraźniejszość z przeszłością, a ludzie spotykani na ulicy mają twarze antycznych posągów, rzeźbionych przez ich przodków".
W Meksyku stało się jeszcze coś bardzo ważnego. Otóż rzeźbiarz z Polski - wychowany na romantycznych wzorcach posłannictwa sztuki i szczególnej roli artysty - nabrawszy dystansu przeorientował swój światopogląd w tej materii. Z większą pokorą zaczął traktować odbiorcę, w którym odkrył... współuczestnika aktu twórczego; tego, który dookreśla w procesie kontaktowania się z dziełem propozycje artysty. W konsekwencji twórczość Stanisława Moskały stała się pogodniejsza i coraz częściej zaczęła odchodzić od treści antropomorficznych ku abstrakcji. Może to wydać się swoistym paradoksem, ale jego wypowiedź abstrakcyjna często wyrasta na pożywce zaczerpniętej z... natury. Obserwacje zjawisk przyrody (np. Powracająca fala), zachowań świata flory i fauny (mnogość tzw. form "ślimaczych") okazuje się dla twórcy niewyczerpaną kopalnią pomysłów. Analiza tej przestrzeni, jej kondensowanie do wymiarów znaku, symbolu kończy się zwykle artystycznym efektem. Twórca potrafi dostrzegać "artyzm" zakodowany w tym wszystkim, co go otacza. Może to być np. stos porąbanych drew, których kształty, ślady po siekierze i pile, naturalne (niekiedy też dodane) kolory tworzą nieoczekiwane mozaiki. Korytarze wydrążone przez korniki w pniach drzew wchodzą w interesujące asocjacje z subtelnymi formami ze szkła (Transkrypcja). Powieszone na hakach starego wieszaka szczapy drewna przeznaczonego do spalenia budzą skojarzenia ze sklepem mięsnym (Zamordowany las).
Ważną rolę w twórczości rzeźbiarskiej Stanisława Moskały odgrywa erotyzm, nigdy jednak nie jest on nachalny, nie narzuca się dosłownością; artysta operuje raczej niedopowiedzeniem, niekiedy sugestią, której rozwinięcie dokonuje się dopiero w wyobraźni patrzącego. Czasami treści erotyczne podszyte bywają humorem. Tak jest chociażby w przypadku pracy Ślimak, ślimak wystaw rogi, będącej rodzajem żartu na temat mentalności Meksyku, która - wedle rzeźbiarza - jest przesycona erotyką.
W kulturze Zachodu za najbardziej wartościowe tworzywo rzeźbiarskie uważa się kamień i brąz. Stanisław Moskała, ceramik z wykształcenia, płynie poniekąd pod prąd, bo przecież większość z jego prac została wykonana właśnie w ceramice. Przed wyjazdem do Meksyku czuł się z tego powodu nieco dyskryminowany. Tam jednak odkrył jak wielu współczesnych twórców zafascynowanych jest gliną ceramiczną. Z drugiej strony, gdyby glinę traktować jako materiał pośledni, wówczas mogłoby to oznaczać obniżenie oceny całej sztuki prekortezyjskiej. Nikt jednak tego nie czyni, bo przecież istotniejszym od materii jest końcowy efekt.
Warto pamiętać, że artysta - obok swej głównej pasji, jaką jest rzeźba - uprawia również grafikę. Szczególnie cenione są jego monotypie, zsyntetyzowane formalnie, akcentujące pierwiastek ekspresyjny i emocjonalny.
Marek Karwala
Stanisław Moskała
* * *
Mamie
Tam był początek
i nic już nie jest w stanie
odwrócić biegu zdarzeń
tylko wiatr przelicza liście
niecierpliwie
znam ten szept
i ty wiedziałaś
gdzie odległość
nie przestaje być
zbliżeniem
..........................................
piszę listopad szkicujesz słowa w pamiętniku
stawiamy kropkę nad i
.................................................................
smutnywiatr kołysze chmury
nad dachami
Muzeum Przyrodnicze w Bresci
Te ptaki
nieruchome
szklanookie
zatęchłe w ciszy piór
wypatrują
..................................
Jestem tu
jak niecierpliwy wędrowiec
do Itaki
moje kroki
nie rozproszą ich zadumy
.........................................
.........................................
Płowieją światła w oknach
milczenie stygnie
bursztynowo
stulecia nic tu nie zmienią
..............................
Czas
jak zwariowany rzemieślnik
tępi ostrze
na szeroko rozwartych
kulkach szklanych
|  |