Z życia Uczelni |
| |
Bruno MichalskiKrakowska AP w internecieChociaż internet pojawił się w Polsce już dobre 7 lat temu, jego popularność, pomimo niezaprzeczalnych zalet, jest nadal niewielka. W czasie, gdy w Europie Zachodniej jest on szeroko dostępny i niemal tak powszechny jak telefon, w Polsce uważany jest za wyznacznik luksusu. Co za tym idzie, ceny również pozostają na poziomie nieosiągalnym dla przeciętnego Polaka. Ostatnio zaczyna się to zmieniać dzięki przedsiębiorczości polskiej młodzieży, która zdobywając umiejętności w dziedzinie IT (Internet Technologies), zakłada tak zwane "sieci osiedlowe", które, pomimo że z prawnego punktu widzenia nielegalne, pod względem dostępności i ceny biją na głowę wszystkie usługi oficjalnych providerów. Nie zmienia to jednak faktu, że bardzo znikomy procent polskiego społeczeństwa korzysta z sieci nie częściej niż raz na tydzień. Jeśli wyłączymy ze statystyki młodzież, to liczby będą zatrważająco małe. Sytuacji nie ratują nawet mnożące się ostatnio kafejki internetowe - pomijając wysokie ceny, nie wolno nie zauważyć, że korzystanie z internetu w takiej kawiarence najczęściej sprowadza się do gier lub rozmów "na chatach" i w sieci IRC. Ograniczona dostępność internetu w Polsce powoduje niskie zainteresowanie tym medium jako środkiem reklamy i promocji. Status luksusu winduje ceny usług związanych z IT, co z kolei jest przyczyną ubogiego wyglądu polskiej strefy internetowej - witryny WWW, najczęściej wykorzystywana przez internautów usługa internetu, bardzo rzadko cieszą oko szlifem profesjonalizmu, właśnie z powodu wysokich cen, które naliczają sobie firmy zajmujące się projektowaniem i wykonywaniem tychże. Po przeprowadzeniu kalkulacji kosztów takiego serwisu i po zestawieniu ze statystykami dostępu społeczeństwa do internetu często okazuje się, że taka reklama będzie nieopłacalna. Dlatego tworzeniem witryn zajmują się najczęściej półprofesjonalni web-designerzy, którym nierzadko daleko do perfekcji. Jeżeli ktoś decyduje się na stworzenie serwisu WWW, to z nadzieją, że zawarte na w nim informacje dotrą do adresatów. Jednak aby witryna była odwiedzana, nie wystarczy sama jej obecność w internecie - musi ona spełniać szereg podstawowych wymagań. Po pierwsze musi zawierać informacje, które zainteresują użytkownika i będą mu w jakiś sposób potrzebne. To kluczowy element tworzenia każdego serwisu, często bagatelizowany i pomijany jako oczywisty. Nie jest to jednak takie proste - bardzo często stwierdzenie "dużo informacji" nie oznacza "potrzebnych informacji". Na tym etapie powinniśmy dokonać wyboru informacji, którymi chcemy przyciągnąć użytkownika na naszą stronę. Umieszczanie "wszystkiego, co mamy" nie jest dobre, gdyż użytkownik zmuszony do szukania najistotniejszych danych wśród setek innych, może i nie całkiem bezużytecznych, ale na pewno nie najważniejszych w jego pierwszym kontakcie ze stroną, zniechęci się do poszukiwań. Czas użytkownika należy szanować jak swój własny. Po drugie, taki serwis jak witryna uczelniana musi być dostępny dla większości użytkowników obecnych w sieci. Oznacza to, że nie może się składać z dużej ilości elementów graficznych. Z dwóch przyczyn: po pierwsze wielu użytkowników korzysta z modemów, a duże pliki graficzne zdobiące naszą stronę będą spowalniały i tak nie najszybszą transmisję danych, co spowoduje wydłużenie czasu, który użytkownik będzie musiał stracić na odnalezienie informacji; po drugie - nadal wielu użytkowników korzysta z terminali tekstowych - dla nich informacje muszą być dostępne właśnie w formie tekstu. W przeciwnym razie informacja może stać się dla nich nieczytelna. Po trzecie, wygląd naszego serwisu pełni dwojaką funkcję - stanowi wizytówkę naszej solidności oraz pomaga użytkownikowi odnaleźć niezbędne informacje. Zastanówmy się więc, jak to się odnosi do poprzedniego punktu o rozmiarach serwisu i jego szerokiej dostępności? Czyż najładniejsze strony, jakie widzieliśmy, to nie są strony wykonane w technologii Flash, z animacją, kolorową grafiką, zdjęciami? Niewątpliwie. Jednak strona Akademii to ani pokaz mody, ani agencja reklamowa. Wygląd strony ma służyć jako przewodnik dla użytkownika - umilić mu czas spędzony na stronie i pomóc w odnalezieniu pożądanych informacji. Myli się ten, kto sądzi, że strona ciesząca oko to strona nasycona grafiką. Wiele stron nieumiejętnie przeładowanych grafiką odstrasza użytkowników, podczas gdy strony z ubogą szatą graficzną, lecz zaprojektowane w ciekawy i niebanalny sposób, cieszą się niesłabnącą popularnością. Z trzecim punktem ściśle powiązany jest punkt czwarty, a mianowicie sposób nawigacji po stronie. Najważniejsza jest przejrzysta, intuicyjna konwencja, która będzie prowadziła użytkownika przez cały serwis aż do momentu, w którym odnajdzie on wszystkie poszukiwane informacje. Jak zatem wygląda Akademia Pedagogiczna w Krakowie widziana w perspektywie przeglądarki internetowej? Wiadomo, że pierwsze wrażenie jest bardzo ważne w kontaktach nie tylko z ludźmi, ale w ogóle ze wszystkimi przejawami ludzkiej twórczości. Niestety, pierwsze wrażenie nie pozostawia złudzeń - strona wygląda na zaprojektowaną 5 lat temu i nie odnawianą od momentu umieszczenia w sieci. O nowych technologiach nie będę pisał, gdyż jak już ustaliliśmy, strona powinna być dostępna szerokiej rzeszy użytkowników, jednak uzupełnienie jej o arkusze stylów (ang. style sheets - instrukcje pozwalające nadać tekstowi pożądany wygląd z wykorzystaniem pełnej gamy krojów czcionek, kolorów oraz innych atrybutów w stylu wyrównywania, pozycji, wcięć etc.) lub delikatne elementy graficzne spajające zawarte informacje w niejakie ramy na pewno nie wpłynęłoby na pogorszenie jej dostępności. Język html jest wystarczająco bogaty, by można sobie było poradzić z konstrukcją przejrzystego i ładnego serwisu bez uciekania się do bardziej zaawansowanych i mniej dostępnych technologii. Również użycie grafiki, która jest na stronie, powinno być bardziej staranne. Wspomnę przykładowo logo Akademii Pedagogicznej na podstronie "Uczelnia" - poszarpane, przez co nieostre i nieczytelne, sprawia wrażenie umieszczonego "od niechcenia", tak "aby coś tam było", bez troski o poczucie estetyki użytkownika. Choć na pierwszy rzut oka strona sprawia wrażenie nieskomplikowanej, wręcz banalnie prostej, to po chwili poszukiwań można poczuć się zagubionym - czym różni się "WWW" od "Nasze strony" i dlaczego znajdujemy odnośnik do Studenckiego Biura Pośrednictwa Pracy na tej samej stronie co odnośnik do listy providerów internetu w Polsce? I dlaczego licząc na znalezienie podstron wydziałów w sekcji "Nasze strony", poszukujący zostaje skierowany na stronę "Uczelnia"? Odpowiedź jest prosta: nawigacja po witrynie jest zaprojektowana w sposób nieintuicyjny. Sprawia wrażenie, że w miarę rozbudowy strony nowe elementy były dodawane "na siłę" do istniejącej już struktury bez wprowadzania jej koniecznych zmian. O ile doświadczony użytkownik szybko połapie się w strukturze serwisu i po kilku minutach będzie się płynnie po nim poruszał, to ktoś, kto nigdy nie siedział przy komputerze dłużej niż 10-15 minut w tygodniu, będzie miał poważne problemy z dotarciem do informacji. Należy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy Uczelnia jest zainteresowana promocją pośród ludzi nie mających sporego doświadczenia w użytkowaniu internetu i stosownie do odpowiedzi przeprojektować sposób poruszania się po serwisie. Cieszy natomiast, że w całej głównej części serwisu zachowano konsekwencję w strukturze, szacie graficznej i sposobie nawigacji. Jeśli już przebrniemy przez niezbyt przejrzystą konstrukcję strony głównej, to na każdej kolejnej stronie wiemy, gdzie znajdują się odnośniki, gdzie tekst i jak przenieść się tam gdzie chcemy jeszcze przed otwarciem strony. To bardzo ułatwia poruszanie się i w konsekwencji ułatwia dostęp do informacji. Zupełnie odmiennie przedstawiają się podstrony poszczególnych wydziałów. Jeżeli nasz wirtualny użytkownik-maturzysta zapoznał się już ze strukturą strony, uzyskał informacje na temat warunków przyjęcia na studia, to kolejnym krokiem będzie odwiedzenie strony wybranego wydziału. Klika na odnośnik i spotyka go przykra niespodzianka - każda strona wydziału ma swoją własną organizację, indywidualną szatę graficzną, wreszcie swój sposób nawigacji. Jeżeli przez chwilę nasz użytkownik cieszył się z tego, że zrozumiał jak poruszać się po stronie Akademii, to znowu ocknął się na nieznanym terytorium, które musi odkryć od nowa. O ile rozbieżności w kolorystyce i układzie strony można jeszcze przeboleć, to już zmiany w organizacji informacji są poważnym problemem. Jeżeli na jednej podstronie wykaz pracowników uzyskujemy klikając na logiczny wybór: "Pracownicy", to na innej będzie to odnośnik "Katedra", a jeszcze gdzie indziej odnalezienie listy wykładowców w ogóle nie jest możliwe. Każda strona ma nie tylko odmienny wygląd, ale jeszcze rządzi się własnymi prawami organizacji i nawigacji; jak więc można mówić o skutecznym poszukiwaniu informacji, gdy co kilka minut użytkownik zmuszony jest zmieniać sposób przeprowadzania poszukiwań? Co znamienne, podstrony wydziałów wpływają negatywnie na efekt "kompatybilności" uzyskany w głównej części serwisu. O ile strona główna będzie czytelna praktycznie na każdym komputerze, to niektóre podstrony wyłamują się z tego kanonu poprzez stosowanie sporej ilości grafiki, ramek czy też dynamicznej zawartości. Pojawia się pytanie o słuszność utrzymania przesadnej prostoty strony głównej, jeżeli dotarcie do bardziej szczegółowych informacji i tak będzie wymagało użycia co najmniej przeglądarki graficznej. Rozbieżności w witrynach poszczególnych wydziałów to niestety nie wszystko. Również na poszczególnych podstronach znajduje się sporo luk i przeoczeń. Nawet pomijając pozostające przez kilka dni błędy typu 404 "Strony nie znaleziono", to nie da się nie zauważyć różnic w prezentacji poszczególnych pracowników naukowych. O ile pusta strona w wypadku magistra albo doktoranta nie razi, to brak informacji o profesorze lub doktorze habilitowanym rodzi podejrzenie, że tak naprawdę to nie ma o nich co napisać. Brak standaryzacji w tym zakresie może być nie tylko rażący dla samych zainteresowanych, ale również wpływa na ogólny sposób postrzegania instytutu jako komórki niezorganizowanej i niezbyt zainteresowanej własną promocją. Wydaje się również, że Akademia zbyt słabo promuje osiągnięcia własnych pracowników, co samo przez się mogłoby podnieść jej prestiż. Tylko dzięki szczęśliwemu trafowi, w trakcie przeglądania zasobów witryny Instytutu Filologii Polskiej odnalazłem przy nazwisku dr. Romana Mazurkiewicza adres jego serwisu Staropolska on-line. Po drugiej stronie odnośnika znalazłem bardzo dobrą stronę poświęconą literaturze i kulturze staropolskiej, zawierającą spore ilości informacji podanych w przystępny i interesujący sposób. Druga jego strona - Meliton. Mediewistyka Literacka on-line - to bardzo bogaty zbiór odnośników do źródeł mediewistycznych niemal na całym świecie. Oba serwisy są bardzo pomocnymi narzędziami w pracy każdego zainteresowanego dawną literaturą, kulturą i nie tylko. Smuci jedynie fakt, że gdyby nie szczęśliwy traf, nigdy bym tych stron nie znalazł, a gdybym nawet na nie trafił, na pewno nie powiązałbym ich z Akademią Pedagogiczną w Krakowie - a są to strony, z których Akademia mogłaby być dumna. Nie wykluczam, że jest jeszcze wiele takich prywatnych inicjatyw pracowników, o których jednak nic nie wiem, gdyż nie mam możliwości przeszukania całości zasobów sieci Akademii Pedagogicznej, a linki do nich nie znajdują się na żadnych częściej odwiedzanych stronach Akademii. A są to rzeczy, które mogą wypromować nie tylko w świecie nauki. Jest jeszcze jedna rzecz zasługująca moim zdaniem na uwagę - każda uczelnia ma swoją historię, swoje osiągnięcia, pewnego rodzaju etos. Na stronach AP nic takiego się nie zauważa, przez co podchodzi się do niej jak do jednej z wielu szkół wyższych w Polsce. Może warto się zastanowić nad kreowaniem wizerunku Uczelni poprzez internet teraz, kiedy ta usługa staje się coraz łatwiej dostępna i za kilka lat może dorównać poziomowi upowszechnienia jej na Zachodzie. Podsumowując powiedzieć można, że reprezentacja Akademii Pedagogicznej w internecie wymaga jeszcze sporo uwagi ze strony odpowiednich władz uczelni, zanim przybierze odpowiedni dla swojej funkcji wygląd i czytelność zawartych informacji. Dlaczego ciągle powracam do informacji? Otóż trzeba postawić sprawę jasno - jeżeli ktoś odwiedza stronę wyższej uczelni, to nie po to, aby oglądać obrazki, zachwycać się graficzną szatą naszej strony czy też kunsztem webmasterskim któregoś z pracowników tworzących witryny - nie, on poszukuje konkretnych informacji i jest nastawiony na znalezienie ich właśnie na stronie uczelni. Czy aby na pewno chcemy go rozczarować? Bruno Michalski
| ![]() | |||
Copyright © zespół "Konspektu"
Kraków, lipiec 2002 | |||||