Ruch artystyczny 

 

Następny artykuł

Strona tytułowa

Poprzedni artykuł


 
Bernadeta Stano

Tylko dla odważnych

Wokół wystawy Gry i zabawy
 

Dwie niewielkie galerie: Klubu Inteligencji Katolickiej AlbertZejście w Instytucie Sztuki Akademii Pedagogicznej 5 grudnia 2001 roku wypełniły się po brzegi gośćmi wernisażów. W kolorowym tłumie młodych autorów prac nadesłanych na zaproszenie Koła Artystyczno-Naukowego Studentów Instytutu Sztuki ginęli dorośli. W tej niecodziennej sytuacji ożyły stare Krzesła - studenckie zadanie sprzed roku. Wieczorem proporcje zwiedzających odwróciły się, ale ruchliwość dzieci rekompensowała ich skromną liczbę.

Gry i zabawy

Może nie wszyscy to dostrzegli, ale ci mali goście świetnie wpisali się w realia spotkania pod nazwą Gry i zabawy. Na prawdziwych, "dorosłych" wernisażach wcielili się w role gospodarzy i gości, bawili się w przyjęcie, slalomem przemierzali gęstwinę wysokich "przeszkód", palcem bez żadnych uprzedzeń śledzili to, co ich interesowało na ścianach galerii. Różnorodność tematyczna i formalna nadesłanych prac skłaniać może do refleksji, że temat przewodni Gry i zabawy był tylko pretekstem do zorganizowania wystawy trzech pokoleń twórców.

Jednak po dokładniejszym prześledzeniu ekspozycji okazuje się, że prace dałoby się zgrupować wokół bardzo konkretnych problemów, takich jak: ja i świat wokół mnie, konflikty pokoleń, samotność dziecka i samotność dorosłego, szukanie powrotu do dzieciństwa. Prace dzieci, czasem zwodzące jaskrawą kolorystyką, także nie są tylko wyrazem naiwnej prostoty i beztroskiej radości. W sąsiedztwie propozycji plastycznych studentów i artystów profesjonalnych zyskują inny wymiar. Mieszają się też języki wypowiedzi tak, że czasem trudno określić wiek czy wykształcenie wystawiającego.

Obok wejścia do galerii Albert umieszczono pracę rodziny Tokarczyków. Choć składa się ona z osobistych wypowiedzi członków rodziny, tworzy jedną całość, poprzez nawiązanie do tego samego motywu: człowieka w przebraniu. Spotkanie prac ojca i syna na tym samym prostokącie zmienia ich znaczenie. Rysunek dziecka - prawdopodobnie autoportret w stroju Indianina, zapewne naszkicowany bez większego wysiłku, inspirowany radością odkrywania w lustrze innego siebie i podziwem dla egzotyki świata, wchodzi w relacje z wizerunkiem dorosłego, który próbuje podjąć wyzwanie do zabawy. Jednak skulona naga postać wyrażona nerwową, miejscami meandryczną kreską, w niczym nie przypomina wyprężonej sylwetki dziecka z nastroszonym pióropuszem. Pióra są tu tylko rekwizytem, podkreślają nagość mężczyzny, rozsypane sugerują niemożność powrotu do ideału. Autorzy tych prac razem uczestniczyli w wernisażu. Scenariusz plastycznych wizerunków przełożony został na język bycia ze sobą, zabawę w teatr; dla występujących - codzienność ubrana w odświętne szaty, dla publiczności spotkania panelowego - powód zaskoczenia, może zmieszania. Kto dzisiaj miałby odwagę nakłonić swoje nastoletnie dzieci do wspólnej, głośnej lektury książek? Czy ktoś dzisiaj pisze bajki dla swoich dzieci? Te zajęcia pozostawia się teraz profesjonalistom i fachowcom od rozbawiania i zabawiania.

W powernisażowej dyskusji przewijał się wątek zagrożeń, które stwarza współczesna cywilizacja komputerowa dla dziecka i jednocześnie pobrzmiewała nuta sentymentu za dawnymi dobrymi czasami wspólnego celebrowania świąt i za zabawami dzieciństwa. Potwierdzenie tych niepokojów można było znaleźć w zasięgu ręki. Dwa obrazy Aleksandra Sobka ilustrują doskonale tok myślenia, który zapewne nie był także obcy organizatorom przedsięwzięcia. W obu kompozycjach szarozielonkawy bobas, niczym fragment wycięty ze źle wywołanego zdjęcia, przytłoczony został napierającą, krzyczącą kolorem masą przedmiotów-zabawek(?). Przybierają one złowieszcze kształty, a nawet jeden z nich w rękach dziecka zaczyna przypominać monstrualne nożyce, których ostrza zwrócone są ku jakiejś bliżej nie określonej, leżącej postaci, towarzysza zabawy(?).

Tę wizję artysty można odczytywać dwojako: albo jako deformację, wyolbrzymienie zjawiska społecznego, albo jako swoiste nałożenie konfliktów dorosłego świata, wyrażonych przez przemoc, na mikrokosmos małego człowieka. Na wystawie odnajdujemy jeszcze co najmniej kilka ciekawych realizacji, w których ten drugi wątek znalazł wyraz. Takiego wymiaru nabiera m.in. zabawa skórkami pomarańczy i maleńkimi żołnierzykami w szklanych pułapkach Anny Marii Frascolli, czy obszerny blat stołu z rzędem pionków niejasnego pochodzenia w obrazie Stanisława Sobolewskiego.

Na ścianach galerii zawisły obok siebie prace dorosłych i dzieci - pomysł niecodzienny. Można się tylko domyślać, że dzieci przyjęły go z entuzjazmem, pozostali - oprócz organizatorów - z pewnym zdziwieniem. Co moja sztuka ma wspólnego z pracami dzieci, z ich spontanicznością, repertuarem form? Może szukano zbyt prostych bezpośrednich odniesień, jak w rysunkach Paula Klee czy Jeana Dubuffeta? Nie każdy przecież potrafi się publicznie "pokazać" w zielonym fartuszku z jabłuszkiem na brzuchu, jak Antoni Szoska. Zdecydowanie łatwiej było odnaleźć się w tej sytuacji osobom, które czują się emocjonalnie związane z młodszymi plastykami, są ich ojcami czy matkami. Na ich oczach powstawały te prace, czasem na tym samym papierze, na temat podsunięty w czasie wspólnej zabawy. Czym jednak uzasadnić tak duże zainteresowanie pozostałych twórców, także z zagranicy, których prace formą czy zakresem utajonych znaczeń są dalekie od prostego przesłania imprezy? Odpowiedź na to pytanie odnajdujemy w samym fakcie ich zgody na obecność w tej szczególnej wystawie, w poważnych galeriach, ale w nieprofesjonalnym towarzystwie. Otwartość, spontaniczność gestu, odwaga akceptacji nieznanego to przecież cechy kojarzące się z niewymuszoną postawą dziecka w czasie zabawy. Pozwala to mieć nadzieję, że podjęta inicjatywa nie pozostanie epizodem w twórczym życiu Instytutu Sztuki.

Bernadeta Stano  

 

Gry i zabawy międzynarodowa wystawa plastyczna 5-30 XII 2001 r.
Galeria Zejście ul. Mazowiecka 43
Galeria Albert ul. Sienna 5
Organizator: Koło Artystyczno-Naukowe Studentów Instytutu Sztuki
AP w Krakowie
Kurator: Grażyna Borowik
Autorzy prac - 289 osób, w tym 70 dorosłych artystów z 16 krajów
Wystawie towarzyszył katalog

Rozmiar: 4333 bajtów

Do góry strony

Copyright © zespół "Konspektu" Kraków, kwiecień 2002
Statystyka