Rozmowa Konspektu 

 

Następny artykuł

Strona tytułowa

Poprzedni artykuł


Artykuły z poprzednich numerów:

Przegląd prasy w numerze 9

Przegląd prasy w numerze 8

Przegląd prasy w numerze 7

Przegląd prasy w numerze 6

Przegląd prasy w numerze 5

Przegląd prasy w numerze 4

Przegląd prasy w numerze 3

Przegląd prasy w numerze 2



Przegląd prasy
Marka Glogiera

 
 
Raport otwarcia

Rząd Leszka Millera rozpoczął nowy rok od prezentacji tzw. Raportu otwarcia, obszernego dokumentu, zawierającego bogate dane sta-tystyczne. Nas najbardziej zainteresowały fragmenty dotyczące edukacji, nauki, kultury i wychowania fizycznego. Poprzedni rząd został obarczony odpowiedzialnością za to, że:
  - w sferze edukacji - w miejsce 19 tysięcy szkół ośmioklasowych utworzono prawie 24 tysiące szkół podstawowych i gimnazjów, nie uwzględniono kosztów wydłużenia okresu kształcenia i zwiększenia liczby godzin w planach nauczania. Zwiększone koszty utrzymania sieci szkolnej dotknęły w szczególno-ści samorządy wiejskie. Zagrożeniem dla finansów publicznych stały się m.in. koszty zwiększonych zadań oświatowych;
  - w sferze nauki - wciąż dominuje finansowanie z budżetu dochodzące do 60% ogółu środków na naukę, gdy tymczasem w innych krajach, np. Niemczech i Belgii - 30%. Pozostała część finansów pochodzi tam z koncernów, holdingów i silnych organizacji gospodarczych. W Polsce przedsiębiorstwa nie dysponują środkami na finansowanie nauki. Ponadto przedsiębiorstwa z kapitałem zagranicznym korzystają z własnego zaplecza badawczego. Także banki polskie nie są zainteresowane finansowaniem prac rozwojowych, zwłaszcza tzw. "high-tech". Jednak najpoważniejszym zagrożeniem długofalowego rozwoju badań w Polsce jest luka pokoleniowa wśród pracowników naukowych;
  - w sferze kultury - badania wykazały, że od 1999 r. w 35% gospodarstw domowych zrezygnowano z wyjścia do kina, teatru, itp. z powodów finansowych. Bowiem szybciej niż płace rosły ceny prasy, książek oraz biletów na imprezy kulturalne. Zlikwidowano 295 dużych bibliotek w miastach oraz 1110 wiejskich punktów bibliotecznych. Część samorządów zrezygnowała z organizowania bibliotek powiatowych, w wielu przypadkach zrezygnowano z zakupu nowości, w szkołach zlikwidowano wiele zespołów artystycznych oraz zmniejszono ilość zajęć pozalekcyjnych;
  - w sferze sportu - nakłady na kulturę fizyczną spadły w r. 2001 do poziomu z roku 1989. Ponadto, w ciągu 5 lat od uchwalenia Ustawy o kulturze fizycznej nie zdołano wydać wszystkich aktów wykonawczych. - Raport otwarcia szczegółowo prezentował "Głos Nauczycielski" (nr 2 z 9 I 2002 r.).

 
NIK o kształceniu

Na początku 2002 r. Sejmowa Komisja Edukacji, Nauki i Młodzieży zajęła się analizą raportu NIK o kształceniu nauczycieli w uczelniach państwowych. Jedno z odkryć dotyczyło pracy szkół wyższych. Okazało się, że Ministerstwo Edukacji, Nauki i Sportu nie potrafiło wyegzekwować od wszystkich uczelni sprawozdań z ich działalności. Natomiast nadesłane nie były należycie sprawdzane i analizowane. Aktualnie jednym ze sposobów wzmocnienia nadzoru ministerstwa nad podległymi mu placówkami są uprawnienia Państwowej Komisji Akredytacyjnej, która będzie na bieżąco badać poziom kształcenia studentów, w tym także przyszłych nauczycieli.

W posiedzeniu sejmowej komisji uczestniczył również rektor AP - prof. Michał Śliwa. W syntetycznym wystąpieniu stwierdził m.in.: "Nauczycieli kształci kto chce. Wystarczy tylko zgłosić działalność gospodarczą. Tymczasem od uczelni państwowych wymaga się przygotowania co najmniej <<dwuprzedmiotowca>>, jednocześnie karząc finansowo te uczelnie, które starają się wywiązać z tego zadania. Algorytm bowiem jest naliczany tylko na podstawie godzin przedmiotu wiodącego. Za dodatkowy - ministerstwo nie płaci. To pogłębia proces finansowego kryzysu uczelni, które i tak dostają dotacje pokrywające potrzeby najwyżej w 70%."

Prof. Zygmunt Cybulski - senator RP oraz Przewodniczący Federacji ZNP Szkół Wyższych i Nauki, przyznał, że w Polsce nie istnieje system kształcenia nauczycieli: "Dobry pedagog to nie ktoś, kto posiada dużą wiedzę z zakresu kierunku studiów. To człowiek o odpowiedniej osobowości, którą w toku studiów trzeba wykształcić. Nie da się tego zrobić w wyniku przerobienia nawet kilkuset obowiązkowych godzin z pedagogiki czy psychologii... Musimy sięgnąć do doświadczeń z lat 70. i 80., gdy kształcenie przyszłych nauczycieli opierało się głównie na kontakcie pomiędzy nimi a konkretną szkołą, nie zaś na zaliczaniu kolejnych porcji teorii". Według prof. M. Śliwy "reformę edukacji trzeba było zacząć od zmian w kształceniu nauczycieli. Tymczasem do prac nad zmianami w szkolnictwie nie zaangażowano wyższych uczelni, poza pojedynczymi osobami" ("Głos Nauczycielski" nr 31/2001 oraz 3/2002).

 
Nasi w Zanzibarze

Ośrodek Łączności z Cudzoziemcami Absolwentami Polskich Szkół Wyższych (z siedzibą w Łodzi) od 7 lat wydaje kwartalnik "Kontakt". W nr 1 (27) z 2001 r. zamieszczono interesujący przegląd efektów 50 lat kształcenia studentów zagranicznych oraz pochodzenia polskiego w naszych uczelniach. Już w 1950 r. na apel ONZ Polska przyjęła 183 cudzoziemców w ramach programu udzielania pomocy edukacyjnej krajom rozwijającym się. W roku 2000 studiowało już blisko 6600 osób ze 135 krajów (z czego 3600 pochodzenia polskiego). Jak wynika z danych GUS, liczba absolwentów zagranicznych z dyplomami polskich uczelni wynosi już 20 tysięcy osób. Niektórzy objęli zaszczytne stanowiska - np. absolwent UW jest obecnym prezydentem Mali, w Wietnamie i Namibii ministrami są absolwenci warszawskiej AM, inni przewodniczą komisjom parlamentarnym, część absolwentów pełniła funkcję ambasadorów swoich krajów w Warszawie - reprezentując Albanię, Chile, Kubę, Palestynę, Wietnam. Wśród absolwentów polskich uczelni są rektorzy szkół wyższych, znani uczeni, tłumacze literatury polskiej, a także dyrektorzy banków. W 30 krajach Europy, Azji, Afryki i obu Ameryk działają koła, kluby i stowarzyszenia podtrzymujące zwiążki z macierzystymi uczelniami w Polsce. "Kontakt" prezentuje takie stowarzyszenia działające na Białorusi, w Zanzibarze, Autonomii Palestyńskiej, na Cyprze i w Holandii. Zainteresowani mogą skorzystać z załączonych adresów poczty elektronicznej.

 
Dom Studenta XXI wieku

Makieta akademika
W drugim numerze "Konspektu" pisaliśmy o planach budowy "najpiękniejszego i najbardziej nowoczesnego akademika w całym kraju". Projekt jednak nie znalazł uznania w MEN. Powstał więc nowy, który został przyjęty do realizacji. "Dziennik Polski" napisał: "Budynek będzie miał kształt litery <<T>>. Jego krótsza część stanie równolegle do ul. Armii Krajowej i to w tej części będzie wejście do akademika. Obiekt ma mieć 8 kondygnacji, na każdej znajdzie się 30 pokoi (z wyjątkiem parteru, gdzie planuje się 12 pokoi, w tym 4 przystosowane dla osób niepełnosprawnych), aneks kuchenny oraz 100-metrowy hol (...). Pokoje będą tylko dwuosobowe (po 15,5 m. kw.), każdy z łazienką i małym przedpokojem. (...) do każdego pokoju zostanie doprowadzona sieć komputerowa, jak też podłączony telefon. Okna w akademiku mają być aluminiowe z szybami antisol - odbijającymi światło (oglądane z zewnątrz będą miały zielony kolor); okna będą też odgradzać od hałasu z ulicy. (...) Na parterze - oprócz pokoi - planuje się pomieszczenia handlowo-usługowe, salę klubową, bufet i recepcję. W piwnicach przewidywane są natomiast pomieszczenia do zajęć rekreacyjnych z szatniami i prysznicami oraz pralnia i suszarnia. W budynku będą dwie windy - na 10 i 13 osób. Przy akademiku będzie też parking na 70 aut. Standard obiektu ma odpowiadać dwugwiazdkowemu hotelowi".

Akademik o kubaturze ogólnej 36200 m3 i powierzchni użytkowej 9250 m2 stanie na 63-arowej działce przy ul. Armii Krajowej. Ukończenie inwestycji zaplanowano na grudzień 2004 r. Generalnym wykonawcą jest "Chemobudowa-Kraków". Zdaniem rektora AP prof. Michała Śliwy, "już wkrótce, student poszukując najlepszej dla siebie uczelni, będzie wypytywał także - czy ma ona pływalnię, dom studencki, może i korty tenisowe..."

Całość inwestycji, wpisanej w plan centralny MEN, kosztować będzie 32 miliony zł. O rozpoczęciu budowy informowały obok "Dziennika Polskiego" "Gazeta Krakowska" i "Gazeta Wyborcza" (11 I 2002 r.).

 
Moda na nauczanie... domowe

W USA upowszechnia się nauczanie domowe. Coraz więcej rodziców obawiając się negatywnego wpływu szkoły (przemoc, narkomania, erozja autorytetów, niski poziom nauczania) decyduje się na samodzielne uczenie swoich dzieci, albo korzysta z pomocy korepetytorów ("współczesnych guwernerów"). Uczelnie wyższe przekonały już się, że młodzież tak edukowana to dobrzy studenci. W 2001 r. ta forma nauczania obejmowała 1,5% dzieci.

Jak wynika z Raportu Fundacji Packarda, w Kalifornii 68% ojców i 69% matek zgadza się z twierdzeniem, że korzystniejsze dla rodziny jest, gdy ojciec pracuje poza domem, a matka zajmuje się dziećmi. Zdaniem komentatorów z "Time'a" (27 VIII 2001) oraz "International Herald Tribune" (11 IX 2001) brak matki w domu ma faktyczny wpływ na utrzymujący się stopień bezrobocia wśród mężczyzn, zapaść demograficzną, różne patologie społeczne oraz problemy wychowawcze.

Także w Polsce pojawiają się pierwsze legalne próby "spełniania obowiązku szkolnego poza szkołą", o czym informowała "Rzeczpospolita" (17 VIII 2001). Szerzej pisze na ten temat kwartalnik "Opoka w Kraju" (nr 40) w artykule "Kobieta w domu".

Marek Glogier  
e-mail: marekmtg@poczta.onet.pl   

 
Rozmiar: 4333 bajtów

Do góry strony

Copyright © zespół "Konspektu" Kraków, kwiecień 2002
Statystyka