Listy |
| |
Refleksje pracownika drugiej kategoriiDostałem etat lektora w Studium Praktycznej Nauki Języków Obcych Wyższej Szkoły Pedagogicznej. Moje pensum to 540 godzin i 270 godzin ponadwymiarowych na studiach zaocznych oraz 2 godziny dyżurów tygodniowo plus tak zwane "prace inne" na rzecz Studium. Nic to! Jestem młody, pełen zapału do pracy i pomysłów. Poradzę sobie. Czuję się świetnie! Do domu wracam późnym popołudniem. Przygotowuję się do zajęć na następny dzień, układam testy, poprawiam te już napisane. Trzeba by coś jeszcze poczytać. Nie, nie dziś. Dochodzi północ. Jest zbyt późno. Poczytam jutro. Jutro jest takie samo jak wczoraj. Nic nie szkodzi. Poczytam i odpocznę w weekend. Nie, nie odpocznę. Mam zajęcia na studiach zaocznych. Mój kolega, asystent, ma tylko 210 godzin zajęć dydaktycznych. Jego nie wolno zbytnio obciążać. On pisze doktorat. Mnóstwo czasu spędza w bibliotece. Przynajmniej powinien. Osiem lat jakoś minęło. Awansowałem na wykładowcę. Mam pensję wyższą o 12 zł, ale za to pracuję tylko 360 godzin plus 180 godzin na studiach zaocznych plus dyżury itd. Normalnie! Lubię swój zawód. Lubię młodzież. Czuję się świetnie! Teraz mam więcej czasu na lekturę specjalistyczną. Dużo czytam, próbuję coś pisać. Tylko jakoś szybciej się męczę i jakoś mniej mi się chce. Ostatecznie nie muszę. Mój kolega, asystent, musi zrobić doktorat. Ja nie. Ja jestem na etacie dydaktycznym. Mam porządnie uczyć. I robię to. Minęło pięć lat. Dostałem awans na starszego wykładowcę. Zyskałem 165 zł w wynagrodzeniu i 60 godzin w pensum. To dużo. Dużo czytam, opracowuję filmy wideo, poznaję programy komputerowe. Mamy dobrze wyposażoną pracownię. Zajęcia są coraz bardziej urozmaicone, studenci coraz lepsi. To daje ogromną satysfakcję. Czuję się świetnie! Moja uczelnia awansowała do miana AKADEMII! Może wprowadzą drugi język obcy? Rośnie prestiż Uczelni. Pełno nas w mediach. We wszystkich rankingach zajmujemy pierwsze miejsce. Jesteśmy też "tygrysem gospodarności". Wierzę, że i moja praca składa się na ten sukces. Czuję się świetnie! Koniec kolejnego roku akademickiego. Mamy zebranie pracowników. Dowiedziałem się, że podniesiono mi pensum. Znów mam 360 godzin. Pensja pozostała taka sama, więc faktycznie obniżono mi wynagrodzenie o 20%. Mój kolega, asystent, nie zrobił doktoratu. On też jest obecnie starszym wykładowcą i ma 360 godzin. Jego słusznie ukarano za lenistwo. A mnie za co? Chyba za głupotę, że brałem te 800 godzin dydaktycznych! Nie będzie lektoratu drugiego języka obcego. Nawet ten jeden zredukowano do żałosnego minimum. W dodatku dowiedziałem się, że i tak niczego nie nauczę. Czuję się podle! Ja, pracownik drugiej kategorii! P.S. Ostatnio poinformowano mnie o obniżeniu stawki za godziny ponadwymiarowe do 21 zł (za soboty i niedziele też). Nie wypłacą mi również kolejnych zaliczek w marcu i czerwcu 2002 roku. Zapewne jest to podyktowane chęcią powstrzymania rozpasania konsumpcyjnego lektorów. Widocznie lansuje się ascetyczny model życia. Podobno odżywianie się korzonkami dobrze wpływa na zdrowie. Zimą trochę trudno dokopać się do nich, a więc "byle do wiosny"! | ![]() | ||
Copyright © zespół "Konspektu"
Kraków, kwiecień 2002 | ||||