Dyskusje 

 

Następny artykuł

Strona tytułowa

Poprzedni artykuł


 
Jerzy Jarowiecki

O szukaniu siebie w historii...

 

"Mam wrażenie, że teraz nastąpi gruntowna rewizja w historiografii okresu okupacji (...) Refleksja nad doświadczeniem polskich Żydów, które umknęło uwadze polskich historyków, jest potrzebna do scalania wiedzy o doświadczeniu polskiego społeczeństwa pod okupacją hitlerowską i sowiecką" -

takim cytatem rozpoczyna się wywiad redaktorów "Konspektu" (2001 nr 8) z Janem Tomaszem Grossem, profesorem nauk politycznych, wykładowcą wielu renomowanych uniwersytetów, autorem licznych interesujących prac, m.in. dotyczących tragicznych losów Żydów, holokaustu, badaczem, którego rewelacje dotyczące przerażającej zbrodni w Jedwabnem i odpowiedzialności Polaków za zamordowanie polskich obywateli pochodzenia żydowskiego wywołały głośny rezonans nie tylko w Polsce i nie tylko wśród historyków polskich czy żydowskich. Profesor jest świadom tonacji tych dyskusji, w której obok kwestii faktograficznych, metodologicznych pojawiały się wypowiedzi pełne zacietrzewienia publicystycznego, często ujawniające zróżnicowane poglądy ideowe czy polityczne, wytaczające poważne oskarżenia i zarzuty. Nie zamierzam rozwijać tego wątku, zabieram głos w jednej tylko sprawie: jak "uprawiać" ową rewizję w historiografii? Czy rzeczywiście metody badawcze stosowane przez historyków, narzędzia, jakimi się posługują, są niewystarczające, że trzeba zastąpić je "socjologiczno-antropologiczną perspektywą"? J.T. Gross komentując opinie dyskutantów na temat wydarzeń w Jedwabnem (w tym też uznanych polskich historyków) przyznaje, że "postulowana przez nich skrupulatność, gdy chodzi o źródła, o fakty, jest czymś, co trzeba respektować", ale zaraz spieszy z deklaracją, że czyniąc inaczej (tak to wynika z szerszego kontekstu wypowiedzi) - "nie ma do siebie żadnych pretensji", bo jakieś drobne omyłki są "bez znaczenia z punktu widzenia wiedzy historycznej". Jestem zaskoczony tym poglądem. Nie wypowiadam się tu w sprawie Jedwabnego, skromny jest mój zasób wiedzy, problem znany mi jest z lektury różnych tekstów, z przekazów medialnych i dyskusji uczonych. Ale niepokoi mnie swoista nonszalancja, z jaką uchodzący za znawcę przedmiotu uczony wypowiada się o metodach poznawania historii w sytuacji, gdy słusznie zachęca do napisania na nowo historii okresu okupacji, szczególnie gdy chodzi o przypomnienie zachowań polskiego społeczeństwa wobec polskich Żydów podczas okupacji niemieckiej, a także - o czym J.T. Gross wydaje się nie wiedzieć - o zachowaniu polskich Żydów wobec Polaków podczas pierwszej okupacji sowieckiej na ziemiach zagarniętych po agresji ZSRR na Polskę 17 września 1939 r.

Mam pełną świadomość, jak skomplikowany i trudny w ocenie jest problem wzajemnych stosunków Polaków i Żydów, szczególnie w zakresie postaw i zachowania społeczeństwa polskiego wobec Żydów i ich narodowej tragedii pod okupacją niemiecką (inaczej ten problem rysuje się, gdy chodzi o okupację sowiecką). Badacze żydowscy dowodzą, że Polacy nie umieją i nie chcą rozmawiać o antysemityzmie polskim w okresie okupacji, który - ich zdaniem - ułatwił Niemcom w znacznym stopniu rozwiązać kwestię żydowską. Jan Tomasz Gross w swej książce wydanej w 1998 r. w Krakowie pt. Upiorna dekada pisze wprost, że "antysemityzm rozpowszechniony w czasie okupacji wśród polskiego społeczeństwa był również przyczyną, dla której Niemcy tak brutalnie i bezwyjątkowo mordowali Polaków, którzy pomagali Żydom" (s. 41). Powołuje się na opinie wyrażane na łamach konspiracyjnej prasy polskiej w okresie okupacji niemieckiej, przytaczając na potwierdzenie fragmenty dwóch artykułów ze "Słowa Prawdy" z 30 października 1943 r. oraz pisma "Polska" z 17 XII 1942 r. J.T. Gross dowodzi, że "oprócz centralnej prasy akowskiej oraz wychodzących w późniejszym okresie okupacji gazetek komunistycznych cała prasa podziemna jest nastawiona mniej lub bardziej antysemicko, choć oczywiście różnice stanowisk od skrajnej prawicy (...) do (...) publikacji Stronnictwa Ludowego były olbrzymie" (s. 42). I stąd teza o swoistej obojętności wobec holokaustu, o niechęci do udzielania cierpiącym Żydom pomocy, o antysemickich postawach. Te ostatnie przypisuje nie tylko prawicowym środowiskom konspiracyjnym. Teza całkowicie błędna, bowiem z pełnego rozeznania i lektury prasy konspiracyjnej (blisko 2 tysiące tytułów) wynika - wbrew temu co pisze autor Upiornej dekady - że tematyka związana z losami i eksterminacją Żydów często była obecna na jej łamach. Prasa podziemna przyjęła na siebie ogromną rolę w odmiennym kształtowaniu nastrojów społeczeństwa polskiego wobec kwestii żydowskiej. Antysemityzm programowo głosiła propaganda hitlerowska, wykorzystując do tego przede wszystkim prasę niemiecką w języku polskim, film, wystawy, ulotki i plakaty. Wykorzystywała przy tym przedwojenne antysemickie publikacje prawicowych ugrupowań. Szerzej na ten temat pisałem na łamach "Rocznika Historii Prasy Polskiej" PAN, Oddz. w Krakowie, w artykule Holocaust w okresie okupacji hitlerowskiej w polskiej prasie konspiracyjnej (1999, t. 2, z. 2 s. 51-80). Tu tylko przypomnę, że przez niemal cały okres okupacji hitlerowskiej prasa konspiracyjna donosiła o tragicznym położeniu Żydów w Generalnym Gubernatorstwie, mobilizując polskie społeczeństwo do udzielania pomocy, wyrażając sprzeciw wobec zbrodniczych poczynań hitlerowców. Szczegółowo informowała o zarządzeniach dyskryminujących moralnie i materialnie Żydów, pisała z oburzeniem o ogłoszonym przymusie pracy dla ludności żydowskiej, o obozach pracy, piętnując haniebne praktyki okupanta; pisano o tym na łamach "Biuletynu Informacyjnego", centralnego organu ZWZ, później AK, "Głosu Wsi" - wydawnictwie krakowskiej grupy "Silesia", "Dziennika Polskiego" - krakowskiego organu Stronnictwa Demokratycznego, "Barykady Wolności" - pisma socjalistycznego, "Rzeczpospolitej Polskiej" - organu Delegatury Rządu, "Głosu Demokracji", "Biuletynu Informacyjnego Małopolskiego", "Trybuny Wolności", "Gwardzisty", "WRN", "Słowa Polskiego" i wielu innych. Kiedy w 1940 r. nastąpiło tworzenie przymusowych miejsc zamieszkania dla ludności żydowskiej i oddzielenie ich murami od pozostałych części miast, polska prasa konspiracyjna informując o tragicznych warunkach bytowania zamkniętych w gettach Żydów, dawała nie tylko wyraz oburzeniu i współczuciu, ale wzywała do niesienia pomocy i udzielania schronienia Żydom, którzy uciekali z gett, albo chronili się przed dostaniem się do nich. Czyniła tak, mimo że za udzielanie tej pomocy groziła kara śmierci, o czym informowali Niemcy w publicznie rozplakatowanych obwieszczeniach, pisząc, że karze śmierci podlega każdy, kto ukrywającym się Żydom "udzieli świadomie schronienie lub w inny sposób im pomaga", a także "kto z jakichkolwiek powodów zaniecha niezwłocznego meldowania Żydów żandarmerii, schroni ich u siebie lub będzie ich wspierał, zostanie zastrzelony"; "podlega karze śmierci, kto Żydowi poza obrębem zamkniętych obozów (...) umieszcza Żyda u siebie, żywi go lub ukrywa" itp. Prasa konspiracyjna odnotowywała też niecne zachowania tych obywateli polskich, wśród których wojna i warunki okupacyjne spotęgowały stępienie wrażliwości na zbrodnie i dramaty innych ludzi, piętnowała tych, którzy biernie nieraz przyglądali się grabieży mienia żydowskiego lub usiłowali dorobić się na nieszczęściu Żydów, ogłaszała też wyroki podziemnego państwa polskiego na różnego rodzaju donosicieli i osoby dopuszczające się czynów haniebnych. Wielokrotnie ogłaszano publikacje urzędowe podziemnego państwa polskiego w sprawie bezwzględnego zwalczania bandytyzmu i szantaży. Redaktorzy "Biuletynu Informacyjnego" pisali, że obok tych, którzy pomagają Żydom "znalazły się wyzute z czci i sumienia osoby, rekrutujące się ze świata przestępczego, które stworzyły sobie nowe źródło występnego dochodu przez szantażowanie Polaków ukrywających i Żydów samych" (1943 nr 11). Prasa podziemna polskich organizacji wojskowych i politycznych (demokratycznych, ludowych, katolickich, socjalistycznych, komunistycznych) systematycznie pisała z potępieniem o wydarzeniach zachodzących w gettach, wzywając Żydów do organizowania oporu, do ucieczek z gett: "Żydom mordowanym w sposób bestialski przez zwyrodnialców hitlerowskich należy udzielać schronienia i pomocy" ("Gwardzista" 1942 nr 7). Prasa konspiracyjna z przerażeniem śledziła likwidację gett i toczącą się walkę w getcie warszawskim, organ piłsudczykowski "Pionier" z wysokim uznaniem pisał o walczącym getcie, o zaciętym oporze broniących swego losu Żydów, wtórowały mu "Nowy Dzień", "Głos Demokracji", "Trybuna Wolności". Coraz częściej i mocniej brzmiały wezwania do udzielania pomocy walczącym Żydom. Prasa konspiracyjna traktowała eksterminację Żydów jako wyniszczenie społeczeństwa polskiego, dowodząc, że "zbrodnie dokonywane na ludności żydowskiej to (nie tylko) ostrzeżenie dla narodu polskiego", ale "pogrom Żydów w getcie to równocześnie klęska narodu polskiego. Dlatego trzeba nieść Żydom wszelką możliwą pomoc moralną i materialną. Trzeba im ułatwić ucieczkę z getta, a zbiegłym dawać schronienie. Trzeba wzmóc walkę <<za naszą i waszą wolność>>" ("Trybuna Wolność" 1942 nr 13). Organ PPS "WRN", ponawiając apele o ratowanie za wszelką cenę ofiar hitlerowskiego bestialstwa, pisał: "Za pomoc Żydom, którzy w znikomej ilości zdołali się wymknąć oprawcom, Niemcy wyznaczyli karę śmierci. Każdy uczciwy człowiek z pogardą traktuje te groźby, bo wie, że pomoc w nieszczęściu, ratowanie zagrożonego śmiertelnie bliźniego jest obowiązkiem silniejszym niż śmierć. Obowiązkiem każdego Polaka jest pomoc ofiarom niemieckiego bestialstwa". Zaś Pełnomocnik Rządu RP na Kraj na łamach wielu pism konspiracyjnych opublikował w 1943 r. Oświadczenie, w którym m.in. czytamy: "Kierownictwo polityczne Kraju dawało już wyraz swego najwyższego potępienia przeciwżydowskich bestialstw niemieckich i słowa potępienia dziś z całym naciskiem ponawia. A społeczeństwo polskie słusznie czyni, żywiąc dla ściganych i prześladowanych Żydów uczucie litości i okazując im pomoc. Pomoc tę winno okazywać w dalszym ciągu" ("Rzeczpospolita Polska" 1943 nr 8).

Czy przytoczone cytaty z zachowanych źródeł pozwalają na fałszywe uogólnienia temu, który zachęca do szukania siebie w historii, nie mając "do siebie żadnych pretensji" o "drobne"(!) omyłki "bez znaczenia z punktu widzenia wiedzy historycznej"?

Chciałbym przypomnieć bohaterowi wywiadu fragment wypowiedzi członka kierownictwa żydowskiej partii socjalistycznej Bund i Rady Narodowej w Londynie, który w słowie wprowadzającym do broszury wydanej przez Rząd Polski w Londynie pt. Stop Them Now! German Mass-Murder of Jews in Poland (1942): "Muszę tu wspomnieć - pisał Szmul Zygelbojm - że ludność polska ofiarowuje Żydom wszelką możliwą pomoc i sympatię. Solidarność ludności polskiej ma dwa aspekty: po pierwsze - znajduje wyraz we wspólnym cierpieniu, po drugie - w ciągle prowadzonej wspólnej walce z nieludzką potęgą okupanta. Walka z ciemiężcami toczy się nadal, uparcie, tajnie, toczy się nawet w getcie w warunkach tak straszliwych i nieludzkich, że trudno je opisać lub wyobrazić sobie. Kilkadziesiąt gazet wychodzi w gettach, setki zaś ukazuje się poza ich murami. Ludność polska i żydowska pozostaje w stałym kontakcie, wymienia poglądy, gazety i instrukcje. Mury getta nie oddzieliły naprawdę ludności żydowskiej od Polaków. Polskie i żydowskie masy pracujące walczą nadal ramię w ramię o wspólne cele".

Jerzy Jarowiecki  

 
Rozmiar: 4333 bajtów

Do góry strony

Copyright © zespół "Konspektu" Kraków, kwiecień 2002
Statystyka