 |
Sarnath to miejsce święte dla wyznawców buddyzmu. Indie kojarzone są z Buddą, ponieważ tu się urodził i tu rozpoczynał swe nauki. Swe pierwsze kazanie skierowane do uczniów o drodze środka (według tradycji) wygłosił właśnie w Sarnath. |
 |
W pogoni od jednego zabytku do drugiego, w planie podróży uwzględniającym najważniejsze i najświetniejsze zabytki Indii, łatwo można pominąć Sarnath. Takich miejsc, które nie są wymienione w przewodnikach jako najważniejsze atrakcje a wartych odwiedzenia jest zapewne bardzo wiele. My trafiliśmy tam w wolnym dniu oczekując na odlot z Varanasi do Nepalu. Dziś Sarnath to niewielka osada położona w odległości kilkanastu kilometrów od centrum Varanasi. Ale zdecydowanie warto tam się wybrać z wielu powodów. |
 |
Po pierwsze jest to jedna z najczyściej utrzymanych miejscowości, do jakich trafiliśmy. To bardzo miła odmiana dla oka po doświadczeniach z wielkich miast, a nawet innych wsi. Tutaj też znajduje się zabytek, który na mnie osobiście zrobił największe wrażenie: kolumna Asioki. Zwieńczenie kolumny postawionej na polecenie cesarza Asioki w 3 wieku przed naszą erą do dziś znajduje się w Sarnath i można je oglądać wśród innych znalezisk archeologicznych w pawilonie muzealnym. Rzeźby z głowicy kolumny są dziś narodowymi symbolami państwa indyjskiego. |
 |
W Sarnath do dziś żywa jest tradycja buddyzmu. Buddyści stanowią bardzo niewielki odsetek ludności Indii, szacuje się, że jest ich około 7 milionów. W Sarnath ciekawym doświadczeniem jest przyglądnięcie się poszczególnym "narodowym" świątyniom buddyjskim: od tchnącej prostotą świątyni japońskiej do pełnej niemal przepychu chińskiej. Choć buddyzm nie jest szczególnie zauważalny w codziennym życiu współczesnych Indii, w Sarnath można się przekonać, że jest to religia o zasięgu światowym. W jednej ze świątyń spotkaliśmy między innymi mnicha z Cejlonu, który (w odróżnieniu od wielu ludzi spotykanych na ulicy) wiedział o Polsce i sam wspomniał nazwisko znanego mu Polaka - Walesa. |