Obrazki z Indii i Nepalu 2003r. - Jaipur

Obrazki z Indii i Nepalu

Etap II: Jaipur

Jaipur - Pink City Jaipur (Dźajpur) to stolica jednego z zachodnich stanów graniczącego z Pakistanem - Rajasthanu (Radźasthan). Nazywane bywa różowym miastem (Pink City) z racji czerwonawej glinki używanej do tynkowania budynków w starej części. W upalny, suchy dzień pył unoszący się w powietrzu także ma kolor czerwony. To jedno z najbardziej egzotycznych miejsc, jakie odwiedziliśmy. Wielbłądzie zaprzęgi, egzotyczne przyprawy i drogi dostęp do internetu...
Jaipur - widok na miasto Podróż do Jaipuru odbyliśmy w bardzo komfortowych warunkach - koleją. Niewiele brakowało, a byśmy nie wstali na poranny pociąg, ponieważ to nie obsługa hotelu nas budziła, a my ją, gdy chcieliśmy wyjść. Po dusznych i zapylonych ulicach Delhi i ciasnej klitce w hotelu, przestronne, czyste i klimatyzowane wnętrze wagonu pasażerskiego wydało nam się szczytem luksusu, na jaki mogliśmy liczyć. Niemal zmarzliśmy przy temperaturze 26 stopni Celsjusza panującej w wagonie. Przy tej temperaturze od razu poczuliśmy głód, o którym właściwie zapomnieliśmy od momentu wyjścia z samolotu. Dodatkowym miłym zaskoczeniem był posiłek podany w trakcie podróży (herbata, woda do picia, ciepłe wegetariańskie danie, krakers). Z wnętrzem pociągu silnie kontrastowało otoczenie torów kolejowych. W czasie całego przejazdu przez Delhi, a trwał on ponad pół godziny, wzdłuż torów ciągnęły się wysypiska śmieci, na których i pomiędzy którymi raz po raz wyrastały ciągi slumsów. Wraz z oddalaniem się od Delhi krajobraz stawał się coraz bardziej pustynno-bajkowy. Uderzenie gorąca po wyjściu z wagonu można porównać tylko do wejścia z lodówki do rozgrzanej sauny.
Jaipur - sprzedawca Mieszkańcy Rajastanu to chyba "urodzeni kupcy", ponieważ bardzo trudno było się o cokolwiek targować. Nie robiliśmy specjalnych zakupów, ale ani właściciele hoteli, ani rikszarze, ani obsługa kawiarni internetowych nie była skłonna do negocjacji cenowych. W czasie całej naszej wyprawy po Indiach i Nepalu, Jaipur okazał się jednym z droższych miejsc. Więc skoro dostęp do internetu był dwa razy droższy niż w Delhi, nie korzystaliśmy z tego dobrodziejstwa cywilizacji Zachodu. Za hotel zapłaciliśmy ostatecznie 203 INR od osoby.
Jaipur - Pałac Wiatrów Cały dzień poświęciliśmy na zwiedzanie miasta. Po raz pierwszy na ulicach Jaipuru dostrzegliśmy pełną egzotykę miejsca: bajkowe stroje ludzi, wielbłądzie i bawole zaprzęgi, wielobarwne przyprawy w sklepach. Centrum Jaipuru to jeden wielki bazar. Dość niezwykła była dla nas oferta pojawiająca się na każdym kroku - sklepy oferujące pompy do wody. Budynki starej części miasta pokryte są czerwonawymi tynkami. Również w kolorze czerwonym jest najpiękniejszy budynek - Pałac Wiatrów (Hawa mahal). Powstał on w 1799 roku dla dam dworu, aby mogły niezauważone przyglądać się codziennemu jak i odświętnemu życiu miasta.
Jaipur - wróżbita Po pobycie w Delhi przywykliśmy już trochę do bezustannych tłumów na ulicach i pomocnych przewodników oferujących doprowadzenie do sklepu z rękodziełem. Zdziwiło nas jednak, że na ulicy młody człowiek pokazał nam punkt widokowy i nie chciał za to żadnej opłaty ani nie chciał z nami iść. Jeszcze dziwniejsze było to, że gdy weszliśmy w bramę, po drugiej stronie ulicy tam już czekała na nas grupka dostatnio ubranych czterech młodych ludzi z telefonami komórkowymi. Wszyscy solennie potwierdzili istnienie bezpłatnego punktu widokowego, ale oni już poszli za nami. Cały czas zapewniali, że punkt widokowy jest bezpłatny a wyżej to dopiero są widoki! W pewnym momencie usłyszałem, że patrzenie jest za darmo, ale każde zdjęcie kosztuje 50 rupii (INR). Poprzestaliśmy więc na dwóch fotkach, wyśmialiśmy opłatę za ich robienie, i grzecznie acz stanowczo wycofaliśmy się z "darmowego punktu widokowego". Nie wiemy, czy taki bezpłatny punkt widokowy okazał się już dla kogoś kosztowny, ale na wszelki wypadek zalecamy ewentualnym naśladowcom w Jaipurze ostrożność pod tym względem.
Jaipur - wielbłądzi zaprzęg Temperatura panująca w Jaipurze dała nam się we znaki. Jeszcze bardziej dało nam się we znaki powtarzane co chwilę w dziennikach radiowych słowo "Pakistan" połączone z widokiem zbrojnych posterunków na ulicach. Rozumieliśmy tylko wiadomości w stacjach anglojęzycznych, ale i w innych serwisach wyczuwało się również nadgraniczne "napięcie". Z pewną więc ulgą w samo południe żegnaliśmy Rajasthan zdążając klimatyzowanym autobusem do Agry. W sumie jechało nim osiem osób, ale tylko my turystycznie. Na początku podróży kierowca nasze rzeczy włożył do bagażnika, którego podłogę (jak się przekonaliśmy później) pokrywał grubą warstwą drobny czerwonawy pył. Po wyjęciu w bagażnika plecaki nadawały się w zasadzie tylko do prania. Oglądając przez okna wschodnią część Rajasthanu widzieliśmy nie kończące się pola kukurydzy, a przy drodze bez przerwy grupki ludzi. Bez przerwy ludzie, ludzie, ludzie....




Strona
startowa
Etap I
Delhi
Etap III
Agra
Etap IV
Khajuraho
Etap V
Satna
Etap VI
Varanasi
Etap VII
Sarnath
Etap VIII
Kathmandu
Etap IX
Powrót
Dodatek
Pieniądze
Dodatek
Waypointy