Obrazki z Indii i Nepalu 2003r. - Delhi

Obrazki z Indii i Nepalu

Etap I: Delhi

Indyjska wiza turystyczna Dotarcie do Indii to największy koszt całego przedsięwzięcia. Z linii lotniczych oferujących transport do Delhi, Aerofłot okazał się bezkonkurencyjny cenowo. Już po 12 godzinach od wylotu z Warszawy mogliśmy zachłysnąć się ciężkim, wilgotnym powietrzem przy wyjściu z międzynarodowego lotniska im. Indiry Gandhi w New Delhi....
Delhi-Paharganj - taksówki i autoriksze przed dworcem New Delhi Miasto Delhi uważane jest za 13 pod względem wielkości zaludnienia miasto na świecie. Składa się z dwóch jednostek Starego (Old) i nowego (New) Delhi leżących na terenie tak zwanego terytorium związkowego Delhi. Delhi liczy prawdopodobnie 11,7 mln mieszkańców. Jednak pierwszą myślą geografa przemierzającego ulice i uliczki Delhi jest refleksja, że nie ma ludzkiej siły mogącej określić precyzyjnie liczbę żyjących tu osób. Jak na dłoni widać, że statystyczne szacunki czasami są jedyną szansą oceny skali jakiegoś zjawiska. Stolica Indii jest pod względem gęstości zaludnienia na ósmym miejscu na świecie. Na jednym kilometrze kwadratowym mieszka tu przeciętnie prawie 18 tysięcy mieszkańców. Wydaje się, że w centrum ta wartość jest wielokrotnie większa.
Delhi-Paharganj - Main Bazaar wczesnym rankiem Zdecydowaliśmy się zamieszkać w hotelu położonym w samym sercu dzielnicy Nowego Delhi - Paharganj. W sercu tej dzielnicy, w pobliżu dworca kolejowego New Delhi znajduje się ulica pełna mniejszych i większych hotelików - Main Bazar. Położony w zaułku przy Main Bazaar dwuosobowy pokój z łazienką i bieżącą wodą kosztował nas 200 INR za dzień. Po pierwszej kąpieli zdecydowaliśmy się, że przez resztę pobytu nie będziemy wybierać noclegów poniżej tego standardu. Po przylocie nie chciało nam się spać. Mijała gorąca, parna noc, wstawał właśnie jeszcze cieplejszy dzień, słońce zaczęło się przebijać przez gęste powietrze. W pokoju i na ulicy tak samo panował uciążliwy upał sięgający 33 stopni Celsjusza. Organizm bronił się przed wyjściem na prażącą się w słońcu ulicę, ale ciekawość gnała nas przed siebie. Cały pierwszy dzień jeździliśmy i chodziliśmy po ulicach nowego i starego Delhi.
Delhi-Paharganj - autoriksza Pomimo bezchmurnego nieba cały dzień w Delhi zdaje się być mglisty. Cały czas słońce znajduje się jakby za matową szybą, dopiero wieczorem dotarło do nas jak duże jest zanieczyszczenie powietrza. Nasze koszulki (rano białe) miały na sobie rudawe nacieki, których nie udało się już sprać. Co się składa na stołeczny smog, co go tworzy? Przede wszystkim miliony nóg szurających boso, w klapkach, czasem w butach po pokrytych pyłem ulicach. Na ulicę trafiają resztki jedzenia, opakowania, po prostu wszystkie śmiecie. Zanim zostaną sprzątnięte - często nie ma już czego sprzątać, bo zostają mimochodem dokładnie rozgniecione, rozdeptane i roztarte przez przechodniów i pojazdy. Jako drugi ważny składnik stołecznego smogu można zapewne wskazać spaliny produkowane głównie przez motoriksze i autobusy. Mrowie motoriksz, z których większość napędzana jest silnikami dwusuwowymi, pracowicie od wczesnych godzin porannych do późnych godzin wieczornych stanowi transportowy krwioobieg metropolii. Dzięki nim nawet ciasne uliczki, w których nie mieszczą się samochody zasnuwa siny dym wydobywający się z rur wydechowych. I my też przyczyniliśmy się do wzrostu stężenia spalin w stołecznym powietrzu. Autoriksze stały się naszymi środkami komunikacji na dalsze odległości. Są tańsze od taksówek, szybsze od rowerowych riksz, docierają niemal wszędzie, posiadają daszek chroniący od słońca, ale mają otwarte boki zapewniające naturalną wentylację.
Delhi-Paharganj - Main Bazaar Pierwszy dzień spędziliśmy głównie na poszukiwaniu zasobnika z gazem do kuchenki turystycznej. Młodzi Polacy, których spotkaliśmy na lotnisku, zamierzali udać się na pieszą wędrówkę w góry i gaz był im niezbędny. Dzierżąc w ręku GPSa oraz przewodnik z planem New Delhi śmiało ruszyliśmy "w miasto" na poszukiwanie bazaru specjalizującego się podobno w takich produktach. Niestety niedziela nie okazała się dobrym dniem na poszukiwanie gazu. Kiedy dotarliśmy już do odpowiedniego bazaru, niewiele na nim się działo. Za to wokół nas działo się bardzo wiele. Głównie za przyczyną autorikszarzy, którzy widzieli w czwórce turystów potencjalnych klientów. W końcu ulegliśmy namowom jednego z nich, który twierdził, że nie bardzo rozumie o co nam chodzi, ale na pewno kupimy co tylko chcemy na innym bazarze. Pojechaliśmy więc z nim. Ale pomni przestróg ostrożnie traktowaliśmy wszelkie bazary w postaci sklepów z wielkimi napisami "handicraft" (rękodzieło). Pomimo solennych zapewnień, że znajdziemy tam zasobnik z gazem turystycznym, nie chcieliśmy w to uwierzyć i wejść do środka. Po czwartym takim zachowaniu przy bazarze kierowca autorikszy wpadł w wielkie wzburzenie i powiedział, że więcej nas już nie będzie woził, skoro nie chcemy wejść do żadnego sklepu z rękodziełem. Stwierdziliśmy, że nie zapłacimy za jazdę skoro nie zawiózł nas do żadnego bazaru ze sprzętem turystycznym. To już go ostatecznie wzburzyło i oddalił się rezygnując z zapłaty... Bardzo nas to postępowanie zadziwiło, ale od tej pory wielokrotnie byliśmy kierowani do sklepów i bazarów, aż słowo "baziar" uznaliśmy za najczęściej powtarzane w wypowiedziach kierowanych do turystów :-)
Delhi-Pusa - warsztat rowerowy Pusa to część miasta o zupełnie innym charakterze. Jest podobna do dzielnicy rządowej New Delhi zajętej przez budynki ministerstw. Całość kompleksu budynków rządowych znajduje się jakby w wielkim parku. W otoczeniu zieleni usytuowane są budynki należące do różnych instytutów naukowych i badawczych. My udaliśmy się tam w poszukiwaniu informacji o indyjskim rolnictwie oraz działalności Indian Agricultural Research Institute. W latach sześdziesiątych XX wieku ten instytut wprowadzał w Indiach "zieloną rewolucję". Dziś zajmuje się "tęczową rewolucją".




Strona
startowa
Etap II
Jaipur
Etap III
Agra
Etap IV
Khajuraho
Etap V
Satna
Etap VI
Varanasi
Etap VII
Sarnath
Etap VIII
Kathmandu
Etap IX
Powrót
Dodatek
Pieniądze
Dodatek
Waypointy