Czy wiesz co to jest JOW?
To skrót od nazwy:
Jednomandatowe Okręgi Wyborcze
W jednomandatowych Okręgach Wyborczych wybiera
się posłów do Parlamentu w najlepiej rządzonych
i najbogatszych krajach świata: Wielkiej
Brytanii, USA, Kanadzie, Australii, Francji,
Japonii i innych.
Zasada jest prosta. Kraj dzieli się na tyle
okręgów wyborczych, ilu jest posłów w
Parlamencie. Z każdego okręgu wybierany jest ten
spośród kandydatów, który uzyska największą
liczb głosów. Wybiera się konkretnego człowieka,
a nie partię.

Każdy poseł jest dobrze znany swym wyborcom,
bo okręgi są stosunkowo niewielkie. Wyborcy
wiedzą co ich poseł robi w parlamencie i z tego
go rozliczają. Poseł słucha swoich wyborców, a
nie swojej partii. W JOW może bowiem kandydować
każdy i nie potrzebuje do tego zgody swojej
partii.
Wybory w oparciu o zasadę JOW są tanie.
Kandydaci nie muszą wydawać milionowych kwot na
reklamę w ogólnopolskich mediach, a kampanię
prowadzą jedynie w swoim okręgu.
W Polsce jest inaczej.
U nas obowiązuje tzw. ordynacja proporcjonalna
- partyjna. Partie decydują czy dana osoba może
być umieszczona na liście wyborczej. Czyli jesteśmy
faktycznie pozbawiani biernego prawa wyborczego.
Partie określają też kolejność na liście. Głosuje
się przede wszystkim na partie. Mniejsze
znaczenie ma osoba, którą wybieramy. Dlatego w
Sejmie są ludzie którzy uzyskali kilkaset głosów,
a nie ma tych, co uzyskali wiele tysięcy.
Obojętnie kogo wybieramy - rządzą ci, których
wskażą partyjni przywódcy.
Dlatego w Polsce posłowie nie słuchają
swoich wyborców, ale zmuszeni są słuchać przywódców
partii. Parlamentarzyści dbają bardziej o
interes swój i swoich partyjnych towarzyszy, niż
o interes Państwa i Narodu.
Dlatego od lat w Polsce nie można rozwiązać
najważniejszych problemów.
Od prawie 10 lat działa Ruch Obywatelski na
rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych.
Skupia osoby i organizacje, które domagają się
wprowadzenia w kraju prostego i obywatelskiego
systemu wyborczego opartego o JOW.
Ruch n/rz. JOW jest otwarty dla każdego. Nie jest
partią polityczną, nie dąży do władzy, a wśród
jego członków są ludzie o rożnych poglądach i
przekonaniach. Cel jest prosty i jasny wprowadzić
ordynację wyborczą, która pomoże przezwyciężyć
kryzys państwa. Boją się jej jedynie
skorumpowani, partyjni przywódcy, którzy
uzyskali przywileje kosztem obywateli.
Zajrzyjcie na strony internetowe:
www.jow.student.prv.pl
www.jow.prv.pl
www.jow.pl
Opr. Na podstawie materiałów
JOW: kisatJow
Kontakt:
woyttek@poczta.fm
Wakacje w Bremen
Po raz pierwszy
spełniło się moje najskrytsze marzenie i
wyjechałem w podróż wakacyjną do Niemiec, a ściślej
rzecz biorąc do Bremy.
Stało to się
nieprzewidzianie. Dostałem zaproszenie od mojego
brata, który tam ma aktualnie kurs językowy i
dzięki niemu moja podróż mogła dojść do
skutku. Wycieczka ta łączyła w sobie przyjemne
z pożytecznym. Podróż do Niemiec rozpoczęła
się w Krakowie, a dokładnie na dworcu PKP. Tam
żegnałem Polskę i wyruszałem w kierunku mojego
celu. Był to pociąg IC relacji Kraków GL -
Berlin. Ostatnim przystankiem w Polsce były Żary.
Niedługo po tym była odprawa celna. Bardzo
sprawna, zarówno po stronie polskiej, jak i
niemieckiej. Następnie wkroczyłem już na teren
Niemiec. W Berlinie miałem przesiadkę. Co nieco
udało mi się zobaczyć, ale tylko... z okna pociągu.
Dalszą drogę pokonywałem pociągiem ICE, który
poruszał się z zawrotną prędkością 250 km/h.
I znów przesiadka, ale nazwę miasta zapomniałem
z wrażenia. Teraz pociąg, do którego wsiadłem
jechał do Bremy. Czas mijał mi bardzo szybko, z
resztą niemiecka kolej DB porusza się bardzo
szybko, a o komforcie jazdy to już nie wspomnę.
I tam miała miejsce moja ostatnia przesiadka do
RB, czyli pociągu regionalnego, który zatrzymuje
się na małych stacjach. Nie mieszkałem w
Bremie, ale w małym mieście - Sottrum i tam właśnie
był mój ostatni przystanek. Po 18 godzinach
jazdy dotarłem do celu.
 |
Następnego dnia, tj. w poniedziałek
wybrałem się do Bremy, aby choć trochę
zobaczyć to wspaniałe miasto. Kraj związkowy
Brema składa się z dwóch miast: Brema i
Bremerhaven (awanportu Bremy), odległość
miedzy nimi sięga 45 km. Przez oba miasta
przepływa rzeka Wezera. Przy Bremerhaven
wpływa ona do Morza Północnego i tam właśnie
znajduje się ogromny port morski. Od 1358
roku Brema jest miastem hanzeatyckim. Przeżywa
swój gospodarczy rozwój dzięki właśnie
handlowi morskiemu. Ale nie będę opisywał
całej historii Bremy, ale zajmę się moją
wycieczką.
|
|
zdj. Katedra St. Petri |
|
|
Szczególnym obiektem mojego
zainteresowania był rynek, czyli
Marktplatzt. Pierwszą budowlą, która
rzuciła mi się w oczy, zresztą nie
trudno się dziwić, była katedra.
Posiada
ona dwie 98 metrowe wieże. St. Petri-Dom
została wzniesiona w XIII wieku.
Utrzymana jest w stylu późno gotyckim,
restaurowana w XIX wieku. Jest ona potężna,
a zarazem piękna. Zachwyciła mnie od
samego początku. W katedrze jest także
muzeum, w którym znajdują się cenne
przedmioty, który zachowały się. W
centralnym miejscu rynku znajduje się
statua rycerza - Rolanda. |

|
|
zdj. pomnik Rolanda |
 |
Jest to symbol niezłomności i niezależności
miasta Brema.Pomnik ten znajduje się na
Marktplatz od roku 1404. Wysokość statuy sięga
9,6m. Następnym zabytkiem, którego nie można pominąć
jest ratusz..Gotycki.
Ratusz istnieje od 1410 roku. Następnie
'przechodził' on różne remonty i
'udoskonalenia'. I tak do roku 1616 powstał
budynek, który zachował się do dzisiaj. Jest to
najważniejszy renesansowy, częściowo także już
z elementami wczesnego baroku budynek nad Wezerą. |
|
zdj.
Ratusz |
|
|
Obok północno-wschodniego rogu ratusza
znajduje się symbol Bremy. Ten symbol to Bremer
Stadtmusikanten. Jest to rzeźba G.
Marcksa. Motyw tego 'posążka'
został zaczerpnięty z bajki braci Grimm 'Die
Bremer Stadtmusikanten'.
Inną, bardzo ciekawą atrakcją Bremy są wąskie
ulice. Najbardziej charakterystyczne to Schnoor i
Bötcherstrasse. Schnoor to zabytkowa dzielnica
rybacka, przeznaczona wyłącznie dla pieszych. Można
tam w spokoju pospacerować, a przy okazji zobaczyć
charakterystyczną zabudowę.

|
zdj. die Bremer Stadtmusikanten |
|
Bötcherstrasse (na zdjęciu) to uliczka, również
dla pieszych, która charakteryzuje się secesyjną
zabudową (1923-33). Brema to także miasto z dużą liczbą muzeów.
Odwiedziłem je wszystkie, ale nie potrafię
powiedzieć, które jest najlepsze, ponieważ
wszystkie spodobały mi się. Najważniejsze to:
Focke-Museum -jest to ogólnokrajowe muzeum miasta
Bremy, polecam ją osobom, które interesują się
sztuką i historią kultury niemieckiej; Paula
Modersohn-Becker Museum - poświęcone jest twórczości
znanej malarki niemieckiej-wystawa jej obrazów.
Übersee-Museum Bremen - w czasie mojego pobytu w
Bremie była tam wystawa zatytułowana 'Wege nach
Asien' (Droga do Azji). Można tam zobaczyć
charakterystyczne stroje, poznać kulturę przyrodę
i bogactwa tego terenu. Kunsthalle Bremen - sztuka
od XIV wieku do współczesności; Gerhard Marcks
Haus - podczas mojego pobytu była wystawa pt. 'Das
dritte Element'. Dom-Museum Bremen - przedmioty
wartości historycznej, przeważnie związane z
katedrą. Bardzo ciekawym obiektem, który zwiedziłem
było Universum.
Jest to typowe muzeum współczesne, jeśli można
to tak nazwać. Cały obiekt podzielony jest na
trzy 'działy'. Pierwszy to ekspedycja ludzkości
drugi ziemi, a trzeci w kosmos. Można tam przeżyć
trzęsienie ziemi, popłynąć łodzią podwodną,
polecieć statkiem kosmicznym, przejść przez
strefy klimatyczne, przejść przez wrota przeszłości,
poczuć prawdziwy strach, gdy nad głową wisi
kamień, ważący tonę. Ekspedycja kosmos jest
podróżą od świata gwiazd do najmniejszej cząstki
budującej -materii. Jest to bardzo fajny obiekt,
jeśli biorąc pod uwagę jego kształt...Mi osobiście
przypominał UFO... W rzeczywistości przypomina
otwartą muszlę. |
|

|

|
|
zdj. UNIVERSUM |
zdj. Stadthalle |
Przy przechadzce po mieście nie w sposób
zauważyć charakterystycznej Stadthalle, w której
odbywają się koncerty i przedstawienia a także
inne...
Ale w Bremie i okolicach nie brakuje rozrywek.
Przykładem może być ogromne wesołe miasteczko
- Heide Park.
 |
Na zdjęciu jestem pod ogromną konstrukcją.
Po tej konstrukcji porusza się kolejka, która
jedzie z prędkością 120 km/h , a najwyższy
punkt sięga 60 m. wysokości. To jest ogromny
kolos. Miałem okropnego stracha... J
To nie jedyna atrakcja tego wesołego miasteczka.
Jest tam masa innych rozrywek, których nie w sposób
wymienić... Innymi parkami rozrywki jest
Vogelpark - park w którym są same ptaki, czy
Sagangetti Park. Jest to potężne ZOO przez które
przejeżdża się samochodem. To także wspaniałe
uczucie przejeżdżać obok lwa... |
Nie jestem w stanie opisywać wszystkich zabytków
jakie zwiedziłem podczas mojego pobytu w tym
przepięknym Hansestadt Bremen. Jestem zachwycony
i bardzo chętnie będę tam powracał. Miasto to
urzeka od samego przybycia. A najtrudniejsze jest
rozstanie... Opuszczając to miasto człowiek
wraca do szarej rzeczywistości, aż żal. Tam życie
jest bardzo kolorowe i ciekawe. Wszystko jest
godne uwagi. Mam nadzieję, że następne wakacje
będą tak samo udane...
Tomasz Burzyński
|