@Pismo 8 (1/2004)

  

 

 

 

Czy wiesz co to jest JOW?

 

To skrót od nazwy:
Jednomandatowe Okręgi Wyborcze

W jednomandatowych Okręgach Wyborczych wybiera się posłów do Parlamentu w najlepiej rządzonych i najbogatszych krajach świata: Wielkiej Brytanii, USA, Kanadzie, Australii, Francji, Japonii i innych.

Zasada jest prosta. Kraj dzieli się na tyle okręgów wyborczych, ilu jest posłów w Parlamencie. Z każdego okręgu wybierany jest ten spośród kandydatów, który uzyska największą liczb głosów. Wybiera się konkretnego człowieka, a nie partię.

Każdy poseł jest dobrze znany swym wyborcom, bo okręgi są stosunkowo niewielkie. Wyborcy wiedzą co ich poseł robi w parlamencie i z tego go rozliczają. Poseł słucha swoich wyborców, a nie swojej partii. W JOW może bowiem kandydować każdy i nie potrzebuje do tego zgody swojej partii.
Wybory w oparciu o zasadę JOW są tanie. Kandydaci nie muszą wydawać milionowych kwot na reklamę w ogólnopolskich mediach, a kampanię prowadzą jedynie w swoim okręgu.

W Polsce jest inaczej.

U nas obowiązuje tzw. ordynacja proporcjonalna - partyjna. Partie decydują czy dana osoba może być umieszczona na liście wyborczej. Czyli jesteśmy faktycznie pozbawiani biernego prawa wyborczego. Partie określają też kolejność na liście. Głosuje się przede wszystkim na partie. Mniejsze znaczenie ma osoba, którą wybieramy. Dlatego w Sejmie są ludzie którzy uzyskali kilkaset głosów, a nie ma tych, co uzyskali wiele tysięcy.

Obojętnie kogo wybieramy - rządzą ci, których wskażą partyjni przywódcy.

Dlatego w Polsce posłowie nie słuchają swoich wyborców, ale zmuszeni są słuchać przywódców partii. Parlamentarzyści dbają bardziej o interes swój i swoich partyjnych towarzyszy, niż o interes Państwa i Narodu.
Dlatego od lat w Polsce nie można rozwiązać najważniejszych problemów.

Od prawie 10 lat działa Ruch Obywatelski na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. Skupia osoby i organizacje, które domagają się wprowadzenia w kraju prostego i obywatelskiego systemu wyborczego opartego o JOW.
Ruch n/rz. JOW jest otwarty dla każdego. Nie jest partią polityczną, nie dąży do władzy, a wśród jego członków są ludzie o rożnych poglądach i przekonaniach. Cel jest prosty i jasny wprowadzić ordynację wyborczą, która pomoże przezwyciężyć kryzys państwa. Boją się jej jedynie skorumpowani, partyjni przywódcy, którzy uzyskali przywileje kosztem obywateli.

Zajrzyjcie na strony internetowe:
www.jow.student.prv.pl
www.jow.prv.pl
www.jow.pl

Opr. Na podstawie materiałów JOW: kisatJow

Kontakt:
woyttek@poczta.fm

 

 


Wakacje w Bremen

 

      Po raz pierwszy spełniło się moje najskrytsze marzenie i wyjechałem w podróż wakacyjną do Niemiec, a ściślej rzecz biorąc do Bremy.
      Stało to się nieprzewidzianie. Dostałem zaproszenie od mojego brata, który tam ma aktualnie kurs językowy i dzięki niemu moja podróż mogła dojść do skutku. Wycieczka ta łączyła w sobie przyjemne z pożytecznym. Podróż do Niemiec rozpoczęła się w Krakowie, a dokładnie na dworcu PKP. Tam żegnałem Polskę i wyruszałem w kierunku mojego celu. Był to pociąg IC relacji Kraków GL - Berlin. Ostatnim przystankiem w Polsce były Żary. Niedługo po tym była odprawa celna. Bardzo sprawna, zarówno po stronie polskiej, jak i niemieckiej. Następnie wkroczyłem już na teren Niemiec. W Berlinie miałem przesiadkę. Co nieco udało mi się zobaczyć, ale tylko... z okna pociągu. Dalszą drogę pokonywałem pociągiem ICE, który poruszał się z zawrotną prędkością 250 km/h. I znów przesiadka, ale nazwę miasta zapomniałem z wrażenia. Teraz pociąg, do którego wsiadłem jechał do Bremy. Czas mijał mi bardzo szybko, z resztą niemiecka kolej DB porusza się bardzo szybko, a o komforcie jazdy to już nie wspomnę. I tam miała miejsce moja ostatnia przesiadka do RB, czyli pociągu regionalnego, który zatrzymuje się na małych stacjach. Nie mieszkałem w Bremie, ale w małym mieście - Sottrum i tam właśnie był mój ostatni przystanek. Po 18 godzinach jazdy dotarłem do celu. 

       Następnego dnia, tj. w poniedziałek wybrałem się do Bremy, aby choć trochę zobaczyć to wspaniałe miasto. Kraj związkowy Brema składa się z dwóch miast: Brema i Bremerhaven (awanportu Bremy), odległość miedzy nimi sięga 45 km. Przez oba miasta przepływa rzeka Wezera. Przy Bremerhaven wpływa ona do Morza Północnego i tam właśnie znajduje się ogromny port morski. Od 1358 roku Brema jest miastem hanzeatyckim. Przeżywa swój gospodarczy rozwój dzięki właśnie handlowi morskiemu. Ale nie będę opisywał całej historii Bremy, ale zajmę się moją wycieczką.

zdj. Katedra St. Petri

      Szczególnym obiektem mojego zainteresowania był rynek, czyli Marktplatzt. Pierwszą budowlą, która rzuciła mi się w oczy, zresztą nie trudno się dziwić, była katedra.

      Posiada ona dwie 98 metrowe wieże. St. Petri-Dom została wzniesiona w XIII wieku. Utrzymana jest w stylu późno gotyckim, restaurowana w XIX wieku. Jest ona potężna, a zarazem piękna. Zachwyciła mnie od samego początku. W katedrze jest także muzeum, w którym znajdują się cenne przedmioty, który zachowały się. W centralnym miejscu rynku znajduje się statua rycerza - Rolanda.

zdj. pomnik Rolanda

Jest to symbol niezłomności i niezależności miasta Brema.Pomnik ten znajduje się na Marktplatz od roku 1404. Wysokość statuy sięga 9,6m. Następnym zabytkiem, którego nie można pominąć jest ratusz..Gotycki.

Ratusz istnieje od 1410 roku. Następnie 'przechodził' on różne remonty i 'udoskonalenia'. I tak do roku 1616 powstał budynek, który zachował się do dzisiaj. Jest to najważniejszy renesansowy, częściowo także już z elementami wczesnego baroku budynek nad Wezerą.

zdj. Ratusz

Obok północno-wschodniego rogu ratusza znajduje się symbol Bremy. Ten symbol to Bremer Stadtmusikanten. Jest to rzeźba G. Marcksa. Motyw tego 'posążka' został zaczerpnięty z bajki braci Grimm 'Die Bremer Stadtmusikanten'.

Inną, bardzo ciekawą atrakcją Bremy są wąskie ulice. Najbardziej charakterystyczne to Schnoor i Bötcherstrasse. Schnoor to zabytkowa dzielnica rybacka, przeznaczona wyłącznie dla pieszych. Można tam w spokoju pospacerować, a przy okazji zobaczyć charakterystyczną zabudowę.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

zdj. die Bremer Stadtmusikanten

 

      Bötcherstrasse (na zdjęciu) to uliczka, również dla pieszych, która charakteryzuje się secesyjną zabudową (1923-33). Brema to także miasto z dużą liczbą muzeów. Odwiedziłem je wszystkie, ale nie potrafię powiedzieć, które jest najlepsze, ponieważ wszystkie spodobały mi się. Najważniejsze to: Focke-Museum -jest to ogólnokrajowe muzeum miasta Bremy, polecam ją osobom, które interesują się sztuką i historią kultury niemieckiej; Paula Modersohn-Becker Museum - poświęcone jest twórczości znanej malarki niemieckiej-wystawa jej obrazów. Übersee-Museum Bremen - w czasie mojego pobytu w Bremie była tam wystawa zatytułowana 'Wege nach Asien' (Droga do Azji). Można tam zobaczyć charakterystyczne stroje, poznać kulturę przyrodę i bogactwa tego terenu. Kunsthalle Bremen - sztuka od XIV wieku do współczesności; Gerhard Marcks Haus - podczas mojego pobytu była wystawa pt. 'Das dritte Element'. Dom-Museum Bremen - przedmioty wartości historycznej, przeważnie związane z katedrą. Bardzo ciekawym obiektem, który zwiedziłem było Universum. Jest to typowe muzeum współczesne, jeśli można to tak nazwać. Cały obiekt podzielony jest na trzy 'działy'. Pierwszy to ekspedycja ludzkości drugi ziemi, a trzeci w kosmos. Można tam przeżyć trzęsienie ziemi, popłynąć łodzią podwodną, polecieć statkiem kosmicznym, przejść przez strefy klimatyczne, przejść przez wrota przeszłości, poczuć prawdziwy strach, gdy nad głową wisi kamień, ważący tonę. Ekspedycja kosmos jest podróżą od świata gwiazd do najmniejszej cząstki budującej -materii. Jest to bardzo fajny obiekt, jeśli biorąc pod uwagę jego kształt...Mi osobiście przypominał UFO... W rzeczywistości przypomina otwartą muszlę.

zdj. UNIVERSUM

zdj. Stadthalle

Przy przechadzce po mieście nie w sposób zauważyć charakterystycznej Stadthalle, w której odbywają się koncerty i przedstawienia a także inne...

Ale w Bremie i okolicach nie brakuje rozrywek. Przykładem może być ogromne wesołe miasteczko - Heide Park.

      Na zdjęciu jestem pod ogromną konstrukcją. Po tej konstrukcji porusza się kolejka, która jedzie z prędkością 120 km/h , a najwyższy punkt sięga 60 m. wysokości. To jest ogromny kolos. Miałem okropnego stracha... J
      To nie jedyna atrakcja tego wesołego miasteczka. Jest tam masa innych rozrywek, których nie w sposób wymienić... Innymi parkami rozrywki jest Vogelpark - park w którym są same ptaki, czy Sagangetti Park. Jest to potężne ZOO przez które przejeżdża się samochodem. To także wspaniałe uczucie przejeżdżać obok lwa...

      Nie jestem w stanie opisywać wszystkich zabytków jakie zwiedziłem podczas mojego pobytu w tym przepięknym Hansestadt Bremen. Jestem zachwycony i bardzo chętnie będę tam powracał. Miasto to urzeka od samego przybycia. A najtrudniejsze jest rozstanie... Opuszczając to miasto człowiek wraca do szarej rzeczywistości, aż żal. Tam życie jest bardzo kolorowe i ciekawe. Wszystko jest godne uwagi. Mam nadzieję, że następne wakacje będą tak samo udane...

Tomasz Burzyński

 

 

 

  góra strony 

| Ustaw stronę jako startową
Copyright: @Pismo 2002-2004 Webmastering&Design: