Subiektywna prawda o
subiektywnych rankingach
Znane powiedzenie mówi, że jeśli nie
wiadomo, o co chodzi to wiadomo, że chodzi o
pieniądze. Tak jest i w tym przypadku. Dlaczego
pojawia się coraz więcej rankingów, i coraz więcej
nagłówków i czasu poświęca się tematowi
studiów właśnie w maju? Otóż maturzysta
desperat ( a każdy maturzysta jak wiemy po sobie
jest swego rodzaju desperatem) będzie chciał sięgnąć
po rade:, co robić by było dostatnio i kolorowo.
Kryją się za tym olbrzymie pieniądze, nie, nie
maturzysty, ale danego wydawnictwa. Poczytność
danego magazynu, chociaż w jednym miesiącu znacząco
wzrośnie i wszyscy będą szczęśliwi, ale czy
na pewno? Wydawać by się mogło, że każde
czasopismo może mięć teraz swój ranking ułożony
wg własnych kryteriów. Kto tak naprawdę
powinien decydować o poziomie uczelni, uczniowie
czy ktoś, kto zbliża się do uczelni na odległość
10 m oceniając elewacje budynku?
Czy w dzisiejszych czasach, które niewątpliwie
pokazały klęskę i korupcje mediów jest cos,
czemu możemy zaufać na pewno?
Jako pierwszy na tapetę weźmy ranking "Perspektyw"
i "Rzeczpospolitej", w którym to nasza uczelnia
zajmuje 58 miejsce, ze wstępu dowiadujemy się, iż:
W tym roku poddano analizie 16 kryteriów, w których
zwrócono uwagę na prestiż, siłę naukową oraz
warunki studiowania. Prestiż oznacza poważanie,
jakim cieszą się absolwenci danej uczelni oraz
autorytet jej pracowników w środowisku naukowym.
Zostaje on oszacowany na podstawie opinii profesorów
mianowanych oraz przedstawicieli dużych firm. Po
przeczytaniu takiego wstępu, pierwsza myślą,
jaka nasuwa mi się na język to sformułowanie
przedstawiciele dużych firm? Kto ocenia czy dana
firma jest, np. duża? I czy ci przedstawiciele
dostają jakąś karteczkę, na której napisane są
nazwy uczelni? Czy np. biznesmen z Warszawy
mieszkający tam od urodzenia słyszał albo
przynajmniej widział dana uczelnie np. w
Katowicach? Czy w ogóle taka osoba jest
absolwentem jakiejkolwiek uczelni? Kolejnym
problemem wydaje mi się również połączenie różnych
typów uczelni. Wydawało mi się, że Akademia
Pedagogiczna w większości kształci pedagogów
oraz nauczycieli a Ci nie są powiedzmy sobie
szczerze zatrudniani przez przedstawicieli dużych
firm! Na myśl przychodzi mi tez AWF, tak bez wątpienia
sportowcy maja możliwość zdobywania tytułów
naukowych a co więcej zatrudniania się w firmach
biznesowych najlepiej w dziedzinach zupełnie nie
pokrewnych do ich wykształcenia. Jak można
wyczytać dalej z kryteriów ważną rolę
odgrywają: prenumerata polskich czasopism,
prenumerata czasopism zagranicznych. Czy to jest
tak naprawdę logiczne podejście? O czym to świadczy?
Po co uczelnie mają prenumerować drogie często
użyteczne małej ilości studentów czasopisma
zagraniczne? Czy wobec tego na AWF powinno się
prenumerować "Tempo"? A na Geologii
"Skarby Ziemi"?
Żyjemy w takich czasach że większość
poszukiwanych informacji student może znaleźć w
Internecie i stamtąd też ściągnąć potrzebny
mu egzemplarz gazety, ( jeśli nie da się jej
przeczytać bądź wydrukować z Internetu bezpośrednio),
czy taki komputer z dostępem do Internetu nie
powinien mięć większego znaczenia w takim
rankingu jak prenumerata gazet? Kolejną dziwną
rzeczą wydaje mi się podanie jako kryterium
"ilości kandydatów na jedno miejsce",
przecież, jeśli w danym mieście jest tylko
jedna uczelnia to właśnie ona będzie miała większość
kandydatów a czy to jakoś świadczy o jej
poziomie? My studenci wiemy też, że składa się
papiery tam, gdzie najłatwiej się dostać - czy to
zostało wzięte pod uwagę? Czy rozbieżność postępowania
rekrutacyjnego została ujęta sprawiedliwie w
rankingu? "Dobór jakościowy w
rekrutacji" czytamy i rozumiemy to, jako co?
Jeśli dajmy na to na politologię na jedną
uczelnie zdaje się zupełnie inny egzamin niż na
ten sam kierunek na innej uczelni, jak można
sprawiedliwie ocenić dobór jakościowy w
rekrutacji? A jak się do tego mają uczelnie
artystyczne bądź akademie wychowania fizycznego?
Czy ktoś, kto maluje obrazy może być
sprawiedliwie porównany do kogoś, kto skacze
przez płotki lub uczy się historii? Nie wydaje
mi się. Popatrzmy teraz na ranking gazety
"Wprost",
wydaje się być on logiczniej zrobiony, gdyż
uczelnie w nim podzielone są wg kryteriów,
uczelnie pedagogiczne z pedagogicznymi,
uniwersytety z uniwersytetami, uczelnie techniczne
z technicznymi. Wzięto w nim pod uwagę: zaplecze
intelektualne, proces kształcenia, szanse kariery
zawodowej, warunki socjalne. Czy to jest podział
sprawiedliwy, czy nie krzywdzi żadnej z uczelni?
Wszystko jest jasno sklasyfikowane i do porównania,
ale czy na pewno tym rankingu Akademia
Pedagogiczna zajęła pierwsze miejsce. Wgłębiając
się jednak w podpunkty kryteriów całość
przestaje być taka jasna. Punkty przyznawano np.
za jakość programów nauczania, wybitne umiejętności
dydaktyczne kadry, dostosowanie programów
nauczania do wymogów współczesnej gospodarki i
społeczeństwa, otwartość na nowe zjawiska.
Warto by się dowiedzieć, jak eksperci tygodnika
oceniali jakość programów, jakie były kryteria
ich dostosowania do wymogów współczesności,
jak mierzyć wybitne umiejętności dydaktyczne?
Czy wiec rzeczywiście pierwsze miejsce w tym
rankingu jest tak zaszczytne jakby się mogło
wydawać z pozycji? Kolejnym z czasopism oceniających
poziom uczelni jest "Newsweek", w rankingu tym
uczelnie też są pogrupowane zgodnie z profilem
danej uczelni. I tak w rankingu akademii
pedagogicznych, Akademia Pedagogiczna im. KEN w
Krakowie zajmuje 4 miejsce, zapytać byśmy mogli
jak to się stało? Przecież w rankingu tym
uczestniczą te same uczelnie, które uczestniczą
w rankingu Wprost? To, który ranking jest właściwy
i którym powinno się kierować? Przyjrzymy się
kryteriom "Newsweeka". "Newsweek" odwołał się do
opinii 300 pracodawców na temat zatrudnianych
absolwentów różnych uczelni. Dotyczy Wydawać
by się mogło, że ranking ten bardziej tyczy się
cech rynku pracy niż uczelni. Uczelnie
warszawskie zwyciężyły w tym rankingu,
zastanawiając się, dlaczego? Logicznie można
odpowiedzieć, że to właśnie w Warszawie jest
najwięcej przedsiębiorstw zatrudniających
absolwentów tych uczelni. W sumie ranking "Newsweeka"
jest najbardziej niesprawiedliwy w stosunku do
polskich uczelni. Proszę mi wytłumaczyć jak o
poziomie uczelni może świadczyć ilość
absolwentów na stanowiskach kierowniczych, bo
jakoś nie mogę zrozumieć tego kryterium.
Pyzatym mało logiczne wydaje się pracowanie np.
absolwentów akademii sztuk pięknych na
kierowniczych stanowiskach w firmach np.
Maklerskich? Gdzie tu logika? We wszystkich tych
rankingach zapomniano o jednym jakże istotnym
fakcie, że ostateczny głos co do poziomu uczelni
powinien należeć do studenta bo tylko on jest
wstanie ocenić czy to czego się uczy odpowiada
jego wymaganiom czy też nie. Nic tylko pozostaje
jeszcze czekać, kiedy kolorowe czasopisma kobiece
zabiorą się za robienie rankingów np. na jakiej
uczelni można znaleźć lepszego męża?
Wszystkie tegoroczne rankingi dostępne są na
stronie
http://www.studiuj.pl/rankingi.php
Kasia Bizub
Wakacje dookoła Świata
Czy nie marzysz czasem, zwłaszcza, gdy
nadchodzą wakacje aby przeżyć beztroską podróż
dookoła świata? Przeżyć chociaż raz w życiu
przygodę poznania pięknych, tajemniczych miejsc,
które oczarowują swą unikalnością, swym
specyficznym, niepowtarzalnym urokiem. Wielu śmiałków
wiedzionych ciekawością świata zdołało okrążyć
świat używając do tego przeróżnych środków
transportu., od najbardziej ekstremalnych jak
balony, rowery, motory czy żaglówki (słyszałam
też o spacerze dookoła świata) po
”zwyczajny” (już dzisiaj ) przelot samolotem
czy też morską podróż wysokiej klasy statkiem.
Taka podróż jednak kosztuje i to sporo, bo około
25 tyś. Nie martwcie się jednak ja chcę was
zabrać na taką wycieczkę dosyć tanim kosztem
– uruchomienia swojej wyobraźni. Zwiedzimy
miejsca wybrane prze ze mnie całkiem przypadkowo,
te bardziej znane i te, które są mniej znane.
Rozluźnijcie się, zamknijcie oczy i
uruchomcie wyobraźnię.............................................
Zaczynamy podróż od zwiedzenia meczetu osmańskiego
w Turcji. Wnętrze otoczone wysokimi ścianami, w
których znajduje się mnóstwo okien z kolorowymi
witrażami.
A te interesująco wyglądające niby płaskorzeźby
to w rzeczywistości wydrążone w kamieniu
mieszkania w miejscowości Zelve w Turcji. Oszczędny
sposób na dom, nieprawdaż?
Z Turcji przeskoczymy do Indii by przyjrzeć się
z oddali szczytom świata - Himalajom. Stoją
takie niewzruszone, iluż już śmiałków pochłonęły
ich szlaki i szczeliny.

Z gór zmykamy szybko poleniuchować nad
niezwykłym jeziorem Bande Mur w Afganistanie.
Jest niezwykłe ponieważ powstało w ogromnym
kraterze. Ja sobie tylko po brzegu pochodzę bo,
kto wie co tam pływa.

 |
Z Azji przemieszczamy się z prędkością
błyskawicy (mamy bardzo bujną wyobraźnię,
nie?) do Ameryki Północnej. Właśnie w takim
miejscu, nad jeziorkiem w lesie z widokiem na góry
chciałabym mieszkać. Dobrze wiedzieć, że
istnieje takie miejsce w Kanadzie |
| Wszyscy fani „Przystanku
Alaska” chodźcie !!! Przed nami masyw górski
w parku Denali na Alasce. |

|
Halo, halo!!! Gdzie wszyscy się
podziali?
W USA odwiedzimy teraz Misia
Yoggi w ogromniastym Parku Yellowstone. Kto się
przyjrzy dokładnie to dostrzeże jak misiek macha do nas łapką.
???????????????????

Co, tylko ja szukam ? Nie
znacie się na żartach. Kupujcie sombrero i chodźmy
dalej. Teraz odwiedzimy Meksyk. Szybka wizyta w
bibliotece uniwersytetu oraz w katedrze w Meksyku
(stolicy).
Z Meksyku poprzez kanał
Panamski przewędrujemy do Ameryki Południowej a
dokładniej do Brazylii. Zadziwi nas tam swymi
rozmiarami potężna Diabelska Gardziel. Jest to
kanion o wysokości 70m., z którego spadają tony
rdzawej wody.

Z Brazylii szybki sus do
Boliwii nad jezioro Titicaca, gdzie rozpościera
się przed nami widok maleńkich czerwonych
wysepek rozrzuconych po całym jeziorze.

| Z wysepki na wysepkę
przeskoczymy teraz pooglądać gejzery wulkanu
Tatio w Chile. Gorąca woda non stop, więc można
skorzystać z okazji i wziąć swój ostatni w życiu
prysznic hi hi hi................. No chyba nie
bierzecie tego na poważnie? Ubierać się! W ogóle
nie znacie się na żartach. |
 |
Wycieczka! Lecimy teraz do
Australii. Najpierw rzut oka na stolicę Sydney i
chwila odpoczynku, można iść na zakupy.

Następnym punktem naszej podróży
po Australii są „Góry Błękitne”,
nazwano je od błękitnej mgiełki unoszącej się
nad lasem porastającym te góry.

Wsiadać!!! Odpływamy do
Afryki.
 |
Przepływamy właśnie koło
Madagaskaru, z którego błyskają do nas oczka
Lemurów Sifaka Biała, które w naturalnym środowisku
występują tylko na Madagaskarze i niestety grozi
im wyginięcie. |
Dopływamy do Afryki i
biegniemy do Zimbabwe pod Wodospad Wiktorii. Chłodny
prysznic wskazany, gdyż pobiegniemy potem przez
Namibię i będzie raczej gorąco w stopki.
Sprintem przez pustynię Namib
w Namibii rozpościerającą się wzdłuż wybrzeży
Oceanu Atlantyckiego.
 |
Musimy zaopatrzyć się w pamiątki
z Afryki. Najlepszy do tego celu będzie bazar w
Togo. Tłocznie, kolorowo, setki kramów, każdy
znajdzie coś dla siebie. Towar przenoszony jest
na głowie (samochód dostawczy już by się nie
wcisnął:)). Kto kupił coś tłukącego niech
lepiej tego nie próbuje. |
Teraz powędrujemy już bliżej
domciu, do Europy. Możecie usiąść na murach
fortu St. Elmo na Malcie i pooglądać widok na
stare miasto.

 |
W Hiszpanii na plaży Costa
Brava w Zatoce Port Bou możemy się poopalać i
popływać w błękitnej wodzie... |
| No, to powoli lecimy do Polski,
ale przelecimy nad Czechami, by zobaczyć
„Skalne Miasto”. Fantastyczne formy
skalne otoczone lasami . Są po czeskiej stronie gór
Stołowych. |

|
Można sobie tylko pomarzyć, prawda? No cóż może
kiedyś uda nam się spełnić te nasze marzenia a
tym czasem pozdrawiam was serdecznie, spędźcie
te wakacyjki w wasz ulubiony sposób (lub w sposób,
który jest niestety waszym jedynym sposobem:)),
ale zawsze szczęśliwi i uśmiechnięci. Niech
hasło „Jeśli czujesz się dobrze, nie
martw się – przejdzie ci” nie zmyje
radości z waszej twarzy.
Do zobaczenia na wczasach
”pod gruszą” ; )
Kaśka Wilk (II r.IBIN
zaocz.)
|