@Pismo 6 (2/2003)

  

 

 

 

Subiektywna prawda o subiektywnych rankingach

      

      Znane powiedzenie mówi, że jeśli nie wiadomo, o co chodzi to wiadomo, że chodzi o pieniądze. Tak jest i w tym przypadku. Dlaczego pojawia się coraz więcej rankingów, i coraz więcej nagłówków i czasu poświęca się tematowi studiów właśnie w maju? Otóż maturzysta desperat ( a każdy maturzysta jak wiemy po sobie jest swego rodzaju desperatem) będzie chciał sięgnąć po rade:, co robić by było dostatnio i kolorowo. Kryją się za tym olbrzymie pieniądze, nie, nie maturzysty, ale danego wydawnictwa. Poczytność danego magazynu, chociaż w jednym miesiącu znacząco wzrośnie i wszyscy będą szczęśliwi, ale czy na pewno? Wydawać by się mogło, że każde czasopismo może mięć teraz swój ranking ułożony wg własnych kryteriów. Kto tak naprawdę powinien decydować o poziomie uczelni, uczniowie czy ktoś, kto zbliża się do uczelni na odległość 10 m oceniając elewacje budynku?
      Czy w dzisiejszych czasach, które niewątpliwie pokazały klęskę i korupcje mediów jest cos, czemu możemy zaufać na pewno?

      Jako pierwszy na tapetę weźmy ranking "Perspektyw" i "Rzeczpospolitej", w którym to nasza uczelnia zajmuje 58 miejsce, ze wstępu dowiadujemy się, iż: W tym roku poddano analizie 16 kryteriów, w których zwrócono uwagę na prestiż, siłę naukową oraz warunki studiowania. Prestiż oznacza poważanie, jakim cieszą się absolwenci danej uczelni oraz autorytet jej pracowników w środowisku naukowym. Zostaje on oszacowany na podstawie opinii profesorów mianowanych oraz przedstawicieli dużych firm. Po przeczytaniu takiego wstępu, pierwsza myślą, jaka nasuwa mi się na język to sformułowanie przedstawiciele dużych firm? Kto ocenia czy dana firma jest, np. duża? I czy ci przedstawiciele dostają jakąś karteczkę, na której napisane są nazwy uczelni? Czy np. biznesmen z Warszawy mieszkający tam od urodzenia słyszał albo przynajmniej widział dana uczelnie np. w Katowicach? Czy w ogóle taka osoba jest absolwentem jakiejkolwiek uczelni? Kolejnym problemem wydaje mi się również połączenie różnych typów uczelni. Wydawało mi się, że Akademia Pedagogiczna w większości kształci pedagogów oraz nauczycieli a Ci nie są powiedzmy sobie szczerze zatrudniani przez przedstawicieli dużych firm! Na myśl przychodzi mi tez AWF, tak bez wątpienia sportowcy maja możliwość zdobywania tytułów naukowych a co więcej zatrudniania się w firmach biznesowych najlepiej w dziedzinach zupełnie nie pokrewnych do ich wykształcenia. Jak można wyczytać dalej z kryteriów ważną rolę odgrywają: prenumerata polskich czasopism, prenumerata czasopism zagranicznych. Czy to jest tak naprawdę logiczne podejście? O czym to świadczy? Po co uczelnie mają prenumerować drogie często użyteczne małej ilości studentów czasopisma zagraniczne? Czy wobec tego na AWF powinno się prenumerować "Tempo"? A na Geologii "Skarby Ziemi"? Żyjemy w takich czasach że większość poszukiwanych informacji student może znaleźć w Internecie i stamtąd też ściągnąć potrzebny mu egzemplarz gazety, ( jeśli nie da się jej przeczytać bądź wydrukować z Internetu bezpośrednio), czy taki komputer z dostępem do Internetu nie powinien mięć większego znaczenia w takim rankingu jak prenumerata gazet? Kolejną dziwną rzeczą wydaje mi się podanie jako kryterium "ilości kandydatów na jedno miejsce", przecież, jeśli w danym mieście jest tylko jedna uczelnia to właśnie ona będzie miała większość kandydatów a czy to jakoś świadczy o jej poziomie? My studenci wiemy też, że składa się papiery tam, gdzie najłatwiej się dostać - czy to zostało wzięte pod uwagę? Czy rozbieżność postępowania rekrutacyjnego została ujęta sprawiedliwie w rankingu? "Dobór jakościowy w rekrutacji" czytamy i rozumiemy to, jako co? Jeśli dajmy na to na politologię na jedną uczelnie zdaje się zupełnie inny egzamin niż na ten sam kierunek na innej uczelni, jak można sprawiedliwie ocenić dobór jakościowy w rekrutacji? A jak się do tego mają uczelnie artystyczne bądź akademie wychowania fizycznego? Czy ktoś, kto maluje obrazy może być sprawiedliwie porównany do kogoś, kto skacze przez płotki lub uczy się historii? Nie wydaje mi się. Popatrzmy teraz na ranking gazety "Wprost", wydaje się być on logiczniej zrobiony, gdyż uczelnie w nim podzielone są wg kryteriów, uczelnie pedagogiczne z pedagogicznymi, uniwersytety z uniwersytetami, uczelnie techniczne z technicznymi. Wzięto w nim pod uwagę: zaplecze intelektualne, proces kształcenia, szanse kariery zawodowej, warunki socjalne. Czy to jest podział sprawiedliwy, czy nie krzywdzi żadnej z uczelni? Wszystko jest jasno sklasyfikowane i do porównania, ale czy na pewno tym rankingu Akademia Pedagogiczna zajęła pierwsze miejsce. Wgłębiając się jednak w podpunkty kryteriów całość przestaje być taka jasna. Punkty przyznawano np. za jakość programów nauczania, wybitne umiejętności dydaktyczne kadry, dostosowanie programów nauczania do wymogów współczesnej gospodarki i społeczeństwa, otwartość na nowe zjawiska. Warto by się dowiedzieć, jak eksperci tygodnika oceniali jakość programów, jakie były kryteria ich dostosowania do wymogów współczesności, jak mierzyć wybitne umiejętności dydaktyczne? Czy wiec rzeczywiście pierwsze miejsce w tym rankingu jest tak zaszczytne jakby się mogło wydawać z pozycji? Kolejnym z czasopism oceniających poziom uczelni jest "Newsweek", w rankingu tym uczelnie też są pogrupowane zgodnie z profilem danej uczelni. I tak w rankingu akademii pedagogicznych, Akademia Pedagogiczna im. KEN w Krakowie zajmuje 4 miejsce, zapytać byśmy mogli jak to się stało? Przecież w rankingu tym uczestniczą te same uczelnie, które uczestniczą w rankingu Wprost? To, który ranking jest właściwy i którym powinno się kierować? Przyjrzymy się kryteriom "Newsweeka". "Newsweek" odwołał się do opinii 300 pracodawców na temat zatrudnianych absolwentów różnych uczelni. Dotyczy Wydawać by się mogło, że ranking ten bardziej tyczy się cech rynku pracy niż uczelni. Uczelnie warszawskie zwyciężyły w tym rankingu, zastanawiając się, dlaczego? Logicznie można odpowiedzieć, że to właśnie w Warszawie jest najwięcej przedsiębiorstw zatrudniających absolwentów tych uczelni. W sumie ranking "Newsweeka" jest najbardziej niesprawiedliwy w stosunku do polskich uczelni. Proszę mi wytłumaczyć jak o poziomie uczelni może świadczyć ilość absolwentów na stanowiskach kierowniczych, bo jakoś nie mogę zrozumieć tego kryterium. Pyzatym mało logiczne wydaje się pracowanie np. absolwentów akademii sztuk pięknych na kierowniczych stanowiskach w firmach np. Maklerskich? Gdzie tu logika? We wszystkich tych rankingach zapomniano o jednym jakże istotnym fakcie, że ostateczny głos co do poziomu uczelni powinien należeć do studenta bo tylko on jest wstanie ocenić czy to czego się uczy odpowiada jego wymaganiom czy też nie. Nic tylko pozostaje jeszcze czekać, kiedy kolorowe czasopisma kobiece zabiorą się za robienie rankingów np. na jakiej uczelni można znaleźć lepszego męża?

Wszystkie tegoroczne rankingi dostępne są na stronie
http://www.studiuj.pl/rankingi.php

Kasia Bizub


Wakacje dookoła Świata

 

      Czy nie marzysz czasem, zwłaszcza, gdy nadchodzą wakacje aby przeżyć beztroską podróż dookoła świata? Przeżyć chociaż raz w życiu przygodę poznania pięknych, tajemniczych miejsc, które oczarowują swą unikalnością, swym specyficznym, niepowtarzalnym urokiem. Wielu śmiałków wiedzionych ciekawością świata zdołało okrążyć świat używając do tego przeróżnych środków transportu., od najbardziej ekstremalnych jak balony, rowery, motory czy żaglówki (słyszałam też o spacerze dookoła świata) po ”zwyczajny” (już dzisiaj ) przelot samolotem czy też morską podróż wysokiej klasy statkiem. Taka podróż jednak kosztuje i to sporo, bo około 25 tyś. Nie martwcie się jednak ja chcę was zabrać na taką wycieczkę dosyć tanim kosztem – uruchomienia swojej wyobraźni. Zwiedzimy miejsca wybrane prze ze mnie całkiem przypadkowo, te bardziej znane i te, które są mniej znane.

 

Rozluźnijcie się, zamknijcie oczy i uruchomcie wyobraźnię.............................................

Zaczynamy podróż od zwiedzenia meczetu osmańskiego w Turcji. Wnętrze otoczone wysokimi ścianami, w których znajduje się mnóstwo okien z kolorowymi witrażami.

A te interesująco wyglądające niby płaskorzeźby to w rzeczywistości wydrążone w kamieniu mieszkania w miejscowości Zelve w Turcji. Oszczędny sposób na dom, nieprawdaż?

Z Turcji przeskoczymy do Indii by przyjrzeć się z oddali szczytom świata - Himalajom. Stoją takie niewzruszone, iluż już śmiałków pochłonęły ich szlaki i szczeliny.

 

Z gór zmykamy szybko poleniuchować nad niezwykłym jeziorem Bande Mur w Afganistanie. Jest niezwykłe ponieważ powstało w ogromnym kraterze. Ja sobie tylko po brzegu pochodzę bo, kto wie co tam pływa.

Z Azji przemieszczamy się z prędkością błyskawicy (mamy bardzo bujną wyobraźnię, nie?) do Ameryki Północnej. Właśnie w takim miejscu, nad jeziorkiem w lesie z widokiem na góry chciałabym mieszkać. Dobrze wiedzieć, że istnieje takie miejsce w Kanadzie
Wszyscy fani „Przystanku Alaska” chodźcie !!! Przed nami masyw górski w parku Denali na Alasce.

Halo, halo!!! Gdzie wszyscy się podziali?

W USA odwiedzimy teraz Misia Yoggi w ogromniastym Parku Yellowstone. Kto się przyjrzy dokładnie to dostrzeże jak misiek macha do nas łapką. ???????????????????

Co, tylko ja szukam ? Nie znacie się na żartach. Kupujcie sombrero i chodźmy dalej. Teraz odwiedzimy Meksyk. Szybka wizyta w bibliotece uniwersytetu oraz w katedrze w Meksyku (stolicy).


Z Meksyku poprzez kanał Panamski przewędrujemy do Ameryki Południowej a dokładniej do Brazylii. Zadziwi nas tam swymi rozmiarami potężna Diabelska Gardziel. Jest to kanion o wysokości 70m., z którego spadają tony rdzawej wody.

 

Z Brazylii szybki sus do Boliwii nad jezioro Titicaca, gdzie rozpościera się przed nami widok maleńkich czerwonych wysepek rozrzuconych po całym jeziorze.

Z wysepki na wysepkę przeskoczymy teraz pooglądać gejzery wulkanu Tatio w Chile. Gorąca woda non stop, więc można skorzystać z okazji i wziąć swój ostatni w życiu prysznic hi hi hi................. No chyba nie bierzecie tego na poważnie? Ubierać się! W ogóle nie znacie się na żartach.

 

Wycieczka! Lecimy teraz do Australii. Najpierw rzut oka na stolicę Sydney i chwila odpoczynku, można iść na zakupy.

Następnym punktem naszej podróży po Australii są „Góry Błękitne”, nazwano je od błękitnej mgiełki unoszącej się nad lasem porastającym te góry.

Wsiadać!!! Odpływamy do Afryki.

Przepływamy właśnie koło Madagaskaru, z którego błyskają do nas oczka Lemurów Sifaka Biała, które w naturalnym środowisku występują tylko na Madagaskarze i niestety grozi im wyginięcie.

Dopływamy do Afryki i biegniemy do Zimbabwe pod Wodospad Wiktorii. Chłodny prysznic wskazany, gdyż pobiegniemy potem przez Namibię i będzie raczej gorąco w stopki.

Sprintem przez pustynię Namib w Namibii rozpościerającą się wzdłuż wybrzeży Oceanu Atlantyckiego.

 

Musimy zaopatrzyć się w pamiątki z Afryki. Najlepszy do tego celu będzie bazar w Togo. Tłocznie, kolorowo, setki kramów, każdy znajdzie coś dla siebie. Towar przenoszony jest na głowie (samochód dostawczy już by się nie wcisnął:)). Kto kupił coś tłukącego niech lepiej tego nie próbuje.

  

Teraz powędrujemy już bliżej domciu, do Europy. Możecie usiąść na murach fortu St. Elmo na Malcie i pooglądać widok na stare miasto.

W Hiszpanii na plaży Costa Brava w Zatoce Port Bou możemy się poopalać i popływać w błękitnej wodzie...
No, to powoli lecimy do Polski, ale przelecimy nad Czechami, by zobaczyć „Skalne Miasto”. Fantastyczne formy skalne otoczone lasami . Są po czeskiej stronie gór Stołowych.

      Można sobie tylko pomarzyć, prawda? No cóż może kiedyś uda nam się spełnić te nasze marzenia a tym czasem pozdrawiam was serdecznie, spędźcie te wakacyjki w wasz ulubiony sposób (lub w sposób, który jest niestety waszym jedynym sposobem:)), ale zawsze szczęśliwi i uśmiechnięci. Niech hasło „Jeśli czujesz się dobrze, nie martw się – przejdzie ci” nie zmyje radości z waszej twarzy.

 

Do zobaczenia na wczasach ”pod gruszą” ; )

Kaśka Wilk (II r.IBIN zaocz.)

 

  góra strony 

| Ustaw stronę jako startową
Copyright: @Pismo 2002-2003 Webmastering&Design: