@Pismo 10 (3/2004)

  

 

 
 

Drodzy Czytelnicy !!!


       Witam wszystkich bardzo serdecznie po wakacyjnej przerwie, mam nadzieję, że spędziliście ją w sposób aktywny, zażywając ruchu na świeżym powietrzu i nie tylko…ja na przykład dużo biegam po Krakowie. Jeśli jednak nie lubicie prowadzić zbyt intensywnego trybu życia, to, chociaż oglądaliście sport w TV, a było naprawdę dużo do zobaczenia.
Zaczynając od przełomu czerwca i lipca, czyli portugalskich Mistrzostw Europy w piłce kopanej, na których niesamowitą wolą walki odziedziczoną po starożytnych gladiatorach i dyscypliną taktyczną wpojoną przez potomka Bismarcka (selekcjonerem Greków jest Niemiec Otto Rehagel), wykazali się futboliści z Hellady, którzy na placu boju pozostawili pokonanych Czechów i aż dwukrotnie rozbitych gospodarzy tej imprezy, przy czym za drugim razem działo się to w najważniejszej potyczce, bo finałowej. Tym sposobem w Grecji święto zapanowało o półtorej miesiąca wcześniej niż planowano, ale, o igrzyskach za chwilę. Gdy jeszcze nie ochłonąłem ze złości po porażce faworyzowanej prze zemnie Portugalii, już mogłem się fascynować tym, co w piłce najpiękniejsze, czyli cudownymi bramkami, latynoskim temperamentem, bajeczną techniką. Wszystko znalazłem oglądając rozgrywane w Peru Copa America, i naprawdę nie żałuję ani jednej zarwanej nocy. Mistrzem Ameryki została Brazylia.
      Na olimpiadę Polska wysłała chyba najliczniejszą delegację w historii swoich występów na tej zacnej imprezie, niestety medali stamtąd przywieziono najmniej od półwiecza… może to dla tego, że znaczną część tej ekipy stanowili politycy. Talentem błysnęła Otylia Jędrzejczak, niezawodny okazał się Mistrz Robert Korzeniowski, gdyby był Anglikiem zapewne otrzymałby już tytuł Lorda, ale że żyjemy w Polsce to uczyniono go jedynie szefem sportu w telewizji publicznej. Mam nadzieje, że pan Robert wykaże się takim samym profesjonalizmem jak na trasach chodziarskich, bo komentatorów lepiej pozostawić bez komentarza. Ponad to, polski judoka przegrał walkę w ciągu ostatnich 3 sekund jej trwania, a kajakarka została zdyskwalifikowana z powodu złej wagi swej łodzi, to tak jakby przez przypadek wystawić do ringu Gołotę z "Diablo" Włodarczykiem. Więcej nie pamiętam, może to i dobrze.
      Przechodząc do spraw związanych ze sportem studenckim, w tym numerze możecie przeczytać o odbywających się we wrześniu Akademickich Mistrzostwach Europy w Badmintonie, sposobach motywacji piłkarzy w krajach Afrykańskich, o czym opowiadał trener Henryk Kasperczak na zorganizowanym przez środowisko krakowskiego AZS-u Wieczorze Sportowym w pubie "Pod Jaszczurami", oraz o możliwości podjęcia DARMOWYCH treningów w kick-boxingu.

Tomek Szymula & REDAKCJA SPORTOWA


Podsumowanie Małopolskiej Ligi Akademickiej 2003/2004 

      Zakończyły się rozgrywki Małopolskiej Ligi Akademickiej w roku akademickim 2003/2004. Zwycięstwo przypadło Akademii Górniczo-Hutniczej, która zdobywając 169 punktów okazała się minimalnie lepsza od Akademii Wychowania Fizycznego (167) oraz Politechniki Krakowskiej (160). Reprezentanci Akademii Pedagogicznej uplasowali się na szóstej pozycji, ze 127 punktami na koncie. O zwycięstwo walczyło jedenaście krakowskich uczelni wyższych. Punkty można było zdobyć w następujących konkurencjach: badminton, biegi przełajowe (Kobiety i Mężczyźni), judo (M), koszykówka (K i M), kulturystyka (M), lekka atletyka (K i M), narciarstwo alpejskie (K i M), piłka nożna (M), piłka nożna halowa (M), piłka ręczna (M), pływanie (K i M), siatkówka (K i M), snowboard (K i M), tenis stołowy (K i M), tenis ziemny (K i M). Wliczane do klasyfikacji końcowej punkty, zostały zsumowane za 16 najlepszych dyscyplin.

Marcin Kaletka

 

Punktacja ogólna Małopolskiej Ligi Akademickiej w roku akademickim 2003/2004

MIEJSCE

UCZELNIA

PUNKTY

1

AKADEMIA GÓRNICZO-HUTNICZA

169

2

AKADEMIA WYCHOWANIA FIZYCZNEGO

167

3

POLITECHNIKA KRAKOWSKA

160

4

UNIWERSYTET JAGIELLOŃSKI

152

5

AKADEMIA EKONOMICZNA

133

6

AKADEMIA PEDAGOGICZNA

127

7

AKADEMIA ROLNICZA

91

8

COLLEGIUM MEDICUM UJ

80

9

KRAKOWSKA SZKOŁA WYŻSZA

18

10

WYŻSZA SZKOŁA ZARZĄDZANIA I BANKOWOŚCI

13

11

SZKOŁA WYŻSZA im. BOGDANA JAŃSKIEGO

1


 


 

Akademickie Mistrzostwa Europy w Badmintonie

 

 

       

      Pod koniec września po raz pierwszy odbyły się Akademickie Mistrzostwa Europy w Badmintonie, już sam fakt, że zawody zostały zorganizowane trzeba uznać za duży sukces ludzi związanych z tą dyscypliną sportu w krakowskim środowisku AZS. Do Krakowa zjechały ekipy z wielu państw między innymi Szwajcarii, Estonii, Irlandii, Słowenii, Portugalii, Włoch.

       Goście z całej Europy byli zachwyceni naszym pięknym miastem,  nie mogli się nim nacieszyć. Zawody odbywały się w hali Bronowianki, której wynajęcie finansowo wspomogło Miasto Kraków, nie obyło się również bez wpadek, większość ekip przytachała dzień przed zawodami, niemalże bezpośrednio z autokaru zawodnicy chcieli udać się na salę treningową, lecz nie bardzo mogli zrozumieć, że to polscy zawodnicy przygotowują boiska i to w noc poprzedzającą zawody. Mimo tego małego nieporozumienia, turniejowi towarzyszyła rodzinna atmosfera, o co postarali się badmintoniści z naszego miasta zapewniając opiekę, rozrywkę i wszystko inne, co potrzebne do właściwej aklimatyzacji w obcym kraju.

Badminton to najszybszy sport na świecie...


  

Chyba każdy prawdziwy mężczyzna przyzna, że badminton to wielce atrakcyjny sport!
  

      Poziom sportowy mistrzostw był bardzo wysoki, jedynie ekipa Irlandii postawiła na ilość, a nie na jakość. Bezkonkurencyjni okazali się Słoweńcy, którzy wygrali we wszystkich kategoriach!!! To znaczy w grach indywidualnych, deblowych i mieszanych. Polacy zaprezentowali się całkiem dobrze, w rywalizacji mężczyzn 3 miejsce zajął Zbigniew Jasiulewicz student dwóch krakowskich uczelni AGH i AWF. W grach deblowych panowie Jan Rudziński i Kamil Marcjan z Gdańskiej AWF uplasowali się na trzeciej lokacie, w grze podwójnej pań, srebrny medal zdobyły Agata Doroszkiewicz i Paulina Matusiewicz również z AWF-u Gdańsk. Rywalizacja debli mieszanych także przyniosła sukcesy, drugie miejsce osiągnęła para Rudziński, Matusiewicz, a trzecie Agata Stelmaszyk i Zbigniew Jasiulewicz.

Rywalizowano indywidualnie i parami...

 
      Osobą, która poświęciła się całkowicie organizowaniu tej imprezy jest sekretarz AZS Kraków Krzysztof Hodór, gdyby nie wielka praca tego fanatyka badmintona prawdopodobnie z mistrzostw byłyby nici. Brawo, panie Krzysztofie!!! 

      Jedynym mankamentem była dość niska frekwencja, co tu dużo mówić większą publikę zgromadził odbywający się równolegle mecz V-ligowej Bronowianki. Patronat honorowy nad imprezą sprawował Prezydent Miasta Krakowa oraz Europen University Sport Assosiation.

... a walczyć było o co!

Tomek Szymula


 

Kasperczak „Pod Jaszczurami"

 

      12 października w Klubie Pod Jaszczurami", odbyło się pierwsze spotkanie z cyklu spotkań z gwiazdami świata sportu. Inauguracyjnym gościem był trener Wisły Kraków, Henryk Kasperczak. Pan Kasperczak odpowiadał prawie dwie godziny na pytania zadawane przez studentów, powtórzył po raz kolejny, że bierze pełną odpowiedzialność za niepowodzenia w rozgrywkach o europejskie puchary. Przyznał, że wyeliminowanie z tych rozgrywek spowodowało znaczną dziurę w budżecie klubu, którą być może trzeba będzie załatać sprzedażą Macieja Żurawskiego, jednak tylko za satysfakcjonującą właściciela klubu kwotę.  Poruszony został również temat reprezentacji, którą trener Wisły mógłby objąć, ale jedynie wówczas, gdy będzie mógł kontynuować pracę z zespołem Białej Gwiazdy".

      Bardzo ciekawą częścią rozmowy była opowieść Kasperczaka o sposobach motywacji piłkarzy w krajach zupełnie odmiennych kulturowo, jakimi są bez wątpienia państwa Afrykańskie, w których pracował wiele lat. Na przykład w Mali drużyna, by prosić swe bóstwa o pomoc w odniesieniu zwycięstwa ofiarowała im owcę lub barana, obrzęd był bardzo krwawy, kapitan zespołu podrzynał gardłu biednemu zwierzątku, które następnie zostawało podzielone na porcje mięsa i rozdane ludziom biednym i niedożywionym. Pracując z kadrą Wybrzeża Kości Słoniowej poznał inny obyczaj, z zabitego kurczaka upuszcza się całkowicie krew a następnie zwłoki spopiela, uzyskanym popiołem

fot. BBC.co.uk

smaruje się miejsca najbardziej narażone na kontuzje, by tym sposobem zapobiec potencjalnym urazom. Obecność w drużynie szamana jest niemal tak obowiązkowa jak obecność psychologa w zespołach europejskich. Jak widać różne są sposoby na przywoływanie 'farta', ja osobiście wolę liczyć na własne siły.

      Pod koniec spotkania zlicytowano portret trenera namalowany przez Agatę Rubaś, świetnie prowadził ten wieczór reporter Canal+ Łukasz Surma, bardzo ciekaw jestem, kto będzie następnym gościem wieczoru sportowego Pod Jaszczurami", może któryś z olimpijczyków …

Tomek Szymula


  

Kick-boxing: ręką i nogą!

  

      Krakowskie Stowarzyszenie Sztuk Walki organizuje zajęcia poświęcone rozwijaniu technik kopnięć i uderzeń, użytecznych w samoobronie. Zajęcia są bezpłatne, dla wszystkich chętnych powyżej 15 lat, niezależnie od stopnia zaawansowania, odbywają się w Centrum Rekreacji i Sportu KS Tomex" przy ulicy Ptaszyckiego 4 w Nowej Hucie (wtorki i czwartki od 17.00 do 18.30).
Więcej informacji znajdziecie:
http://www.kickboxing.com.pl/okno/treningi
Zanim wybierzecie się wymachiwać nogami i rękami, przeczytajcie krótką historię tego sportu walki, w końcu warto wiedzieć, kto wymyślił to, co będziecie robić.

      Za początek kick-boxingu uważa się moment, w którym dopuszczono w turniejach karate możliwość nokautujących, mocnych uderzeń, które dotąd były powodem dyskwalifikacji zawodników. Miało to miejsce w późnych latach 60-tych. Wraz ze zmianą przepisów wprowadzono również ochraniacze: - rękawice, wzorem boksu a także ochronę tułowia wzorowaną, na Tae Kwon-Do. W październiku 1968 roku, w Tokio odbył się Światowy Turniej Kick-boxingu. Promotorem kick-boxingu w Japonii był niejaki Osamu Nouguchi. W grudniu 1959 roku zaprosił on bokserów z Filipin i Tajlandii i tym samym zapoczątkował zainteresowanie Japończyków boksem. Zajmował się boksem 5 lat, zanim wprowadził do Japonii styl zwany kick-boxingiem. 12 lutego 1963 roku powołał trzech najlepszych zawodników karate, wystawiając ich przeciwko trzem tajlandczykom. Tajowie podczas tego turnieju mogli używać jedynie technik kopnięć i uderzeń, karatecy natomiast mieli trzymać się swojego stylu, lecz walczyli bez rękawic. Karatecy: Kurosaki, Fujihira i Nakamura przegrali z kretesem w walkach z dwoma tajskimi bokserami: Rabi Dechashi, Howfai Lookwantang ( znokautował Fujhire w 4-rundzie) oraz Chińczykiem Tan Charan`em, który znokautował Nakamurę przed końcem pierwszej rundy.
      W Styczniu 1966 roku Noguchi utworzył federację JKBA (Japan Kick-Boxing Association), w 1967 reprezentanci z południowej Korei, Filipin i Tajlandii założyli Orient Kick-Boxing Association. Sport zwany kick-boxingiem miał w porównaniu do boksu historię krótką, lecz bardzo ciekawą. Zanim ustalono jednolite reguły sędziowania, zgodne nazewnictwo i wymagany do walki sprzęt minęło wiele czasu obfitującego w kłótnie i spory i zaciętą rywalizację pomiędzy rozmaitymi stylami walk. W USA wyodrębniły się trzy główne odmiany walki full-contact: full contact Karate, w którym dopuszczono jedynie kopnięcia powyżej pasa., Kick-boxing, w którym dopuszczono również kopanie po nogach oraz Muay Thai, gdzie używano pieści, kolan, łokci. Określenia kick-boxing używano często w nieprawidłowym kontekście, gdyż stosowano go do wszystkich styli, w których używano rękawic. Popularny w USA magazyn poświęcony sztukom walki "Czarny Pas" używał określenia kick-boxing w rozmaitych kontekstach, w tym w odniesieniu do: Full Contact Karate (Amerykański Kick-boxing), San Show (Chiński Kick-boxing), Bando (Burmejski Kick-boxing), Boks Francuski Savate, Muay Thai (tajski kick-boxing). Z tego powodu zdobywcy najwyższy tytułu w kick-boxingu, brzmiał Mistrz Świata w sztukach walki" - Martial Arts Champion", nie zaś Mistrz Kick-boxingu".
      W czerwcu 1971roku w USA ukazuje się w czasopiśmie poświęconym sztukom walki artykuł dotyczący kontrowersji związanych ze stylem zwanym Amerykańskim Kick-boxingiem oraz osobą Lee Faulknera. Lee Faulkner był uczestnikiem wojny w Wietnamie, walczył w Zielonych Beretach". (Organizacja Zielonych Beretów była postrzegana jako najbardziej efektywne szkolenie w zakresie walki). Po powrocie z Wietnamu Lee Faulkner wyjechał do Hollywood, gdzie uczył się pod kierunkiem Joe Lewisa i Chuck Norrisa, ćwiczył też z Gene LeBellem (słynącym ze swoich walk wrestligu), który szkolił go w podstawowych technikach judo. Lee Foulkner zebrał i ustalił przepisy walk kick-boxingu Organizacja U.S. Kick-boxing Association wprowadziła odliczanie do 5 (zamiast stosowanego dziś 10). Walka trwała 4 rundy, po 3 minuty. Dopuszczone były kopnięcia w nogi, łokcie, kolana.

Tomek Szymula

 

 

 

  góra strony    

| Ustaw stronę jako startową
Copyright: @Pismo 2002-2004 Webmastering&Design: