Iluzją w rzeczywistość
Czy znacie
zespół ILLUSION? Gdański kwartet, który zasłynął
dzięki energetycznym koncertom, bardzo fajnej, ciężkiej
muzyce i co naprawdę rzadko się zdarza bardzo mądrym,
inteligentnym, czasem nawet poetyckim tekstom? Jeśli
Twoja odpowiedź Drogi Czytelniku brzmi nie, to
...
Wstydź się ! ! !
|
Zespół Illusion tworzyli: Paweł Herbasch,
obsługujący instrument zwany perkusją; Jarek
Rutkowski, który oprócz tego, że zrywał
kolejne struny w swojej gitarze, potrafił wywalić
takie solo, że szczena opadała; Jarek Śmigiel,
niesamowity basista; Tomasz Lipa Lipnicki, tak
zwany wokalista, gitarzysta i autor tekstów w
jednej osobie. |
|

|
O Illusion zaczęło być głośno, kiedy chłopcy
wygrali finały pewnego konkursu dla młodych
zespołów, Marlboro Rock-In. Wtedy tak naprawdę
wszystko się zaczęło. Pierwsza płyta zespołu
ukazała się w listopadzie 1993 roku i nosiła
niespodziewany tytuł „Illusion". Nota
bene, później zaczęto nazywać ją „jedynką",
a to dlatego, że rok po debiucie na rynku ukazała
się następczyni „Illusion"... Kto
zgadnie? Brawo. Druga płyta gdańskiego kwartetu
nosiła tytuł „Illusion 2". Cóż za
pomysłowość powiecie, ale kto powiedział, że
trzeba silić się na wymyślanie tytułów? Tak
było łatwiej i już. A wracając do kwestii
wydawnictw zespołu, Illusion nagrało pięć płyt.
Po „2", ukazała się
„3". Po
„3" ukazało się jedyne koncertowe
wydawnictwo zespołu, czyli... „4 - Bolilol
Tour", a po „4" pojawił się w
1998 roku ostatni sygnowany nazwą Illusion
materiał pod szokującym i niezwykle przewrotnym
tytułem „6". "Dlaczego
„6"?" - zastanowisz się
Czytelniku. Ano dlatego, że jak tłumaczyli sami
muzycy, szczeciński zespół Hey wydał płytę,
która jakoś tam się nazywała, ale zawsze i wszędzie
mówili o niej „5", więc po co się
wcinać kolegom (i koleżance) po fachu? Trzeba być
przecież oryginalnym. Stąd wzięła się szóstka,
chyba najbardziej odważny pod względem
stylistycznym album gdańskiego kwartetu.
 |
Jaką muzykę grało Illusion? Po wydaniu
debiutu, często gęsto można było usłyszeć, iż
zespół jest totalną kalką dokonań muzyków
zza oceanu, spod gwiazdy o nazwie grunge. Nie wiem
czy tak w istocie było. Naturalnym jest przecież
fakt, że grając, czerpie się skądś
inspiracje, nieświadomie przemyca się jakieś
brzmienia, czy zasłyszane patenty. Jeśli podoba
Ci się np. Korn i kręci Cię ich muza, graj ją
sobie i niech Ci będzie z tym dobrze, ale czy na
siłę trzeba wrzucać na siebie dresy ADIDASA i
wokalnie upodabniać się do Jonathana Davisa,
bezmyślnie kopiując styl i czerpać korzyści z
pracy innych? To przecież straszne... |
|
Na szczęście
Illusion może i czerpało swoje wzorce z
zachodnich kapel, niemniej jednak była to kapela
stojąca mocno na swoich polskich nogach. Chociaż
pierwsza płyta była dosyć nierówna i słychać
było, że chłopcy bardzo chcą grać, tylko
jeszcze troszkę do doskonałości brakuje (pomimo
tego, że tak naprawdę nie byli muzycznymi
niemowlakami), to jednak jest to krążek godny
polecenia. Tym bardziej, że niemałą popularność
zdobył utwór „Cierń", który można
było często usłyszeć w radyjku (to były
czasy, gdy stacje radiowe nie zalewały nas chłamem
w stylu śpiewającej po francusku Włoszki -
InGrid), a i teledysk można było często zobaczyć
w telewizorku. Z ciekawostek można by wymienić
fakt, iż na „1" wokalnie udzielał się
niejaki Grzesiek Guziński, który później objął
posadę wokalisty w zespole Flapjack. Ogólnie
rzecz ujmując muzycy nie popełnili blamażu tą
płytą, a dzięki zwiększającej się ilości
granych koncertów, fama o dobrym zespole rozniosła
się po kraju. |
Dwójka przyniosła bardziej dojrzałą muzykę,
brak na niej słabych momentów. Ogólnie czuć,
że chłopcy solidnie pracowali na próbach i
efekty były od razu widoczne. Muzyka jest cięższa,
kompozycje są równiejsze, bardziej dojrzałe i
przemyślane. Aranże były coraz bogatsze. . .
Ktoś, kiedyś w jakiejś gazecie muzycznej napisał
w recenzji tej płyty, że gitarzyści Illusion
wzięli korepetycje u „wujka Litzy" (Litza
to były lider poznańskiego zespołu Acid
Drinkers, współzałożyciel Flapjacka i 2Tm,
2-3, ex-gitarzysta Kazika Na Żywo, założyciel
Arki Noego) i rzeczywiście jest w tym trochę
racji.
Zespół coraz bardziej ewoluował w stronę
grania bardziej metalowego (??), co z całą siłą
pokazało się na „3". Kto słyszał ten
album, ten wie o czym piszę, jak ktoś nie słuchał
to zapraszam z całego serduszka do zapoznania się
z nim. Naprawdę warto. Ważnym jest też fakt, że
Tomek (wokalista Illusion) na „3" prawie
we wszystkich piosenkach śpiewa po polsku, co jak
wiadomo, zwiększa wyrazistość i jasność
przekazu. Z „3" największy rozgłos miał
singiel i teledysk do utworu „Vendetta".
|
Przyszedł w końcu czas na koncertowe CD zespołu
nagrane w Klubach EB (pamiętacie jeszcze piwko o
takiej nazwie??!!). Koncertówki dzielą się z
reguły na dobre i skiepszczone. Illusion nagrało
tę dobrą. Co prawda często gęsto można na
niej usłyszeć niezbyt cenzuralne słowa padające
z ust Lipy, które mogą nie przypaść do gustu
wrażliwszym osobom, ale materiał w miarę
rzetelnie oddał to, co działo się na ówczesnych
koncertach zespołu( np. jest kilkuminutowa
przerwa w koncercie spowodowana zejściem ze sceny
zespołu po tym, gdy ochroniarz pobił jednego z
fanów). Muzycznie działo się dużo i ciekawie,
bo Illusion podobnie jak Acid Drinkers, był
typowym zespołem koncertowym, który spełniał
się w czasie spotkań z publicznością na żywo.
Dobre pomysły ze studia, przeobrażały zespół
w koncertowego potwora. |

|
Sielanka trwała do 1998 roku, kiedy na rynku
ukazał się piąty album gdańszczan, a
mianowicie „Illusion 6". Jak wcześniej
pisałem, był to najodważniejszy album zespołu.
Można było na nim usłyszeć bardzo „psychodeliczne" brzmienia, różnorakie
pogłosy, efekty gitarowe itp. Album, choć jak na
tę kapelę zaskakujący, zebrał bardzo pochlebne
recenzje u krytyków. Wśród publiczności,
szczególnie u starszych fanów, panował pogląd,
że zabawy Illusion z elektroniką to niezbyt
dobry pomysł. Był to w zasadzie początek końca
zespołu. Z powodu różnic w podejściu do muzyki
i wypaleniu się układów między muzykami zespół
zakończył swoją działalność. 14 listopada w
Gdańsku, w klubie „Kwadratowa" odbył
się pożegnalny koncert kwartetu.
|

|

|

|

|

|
|
Okładki kaset - Illusion 1, 2, 3, 4, 6 |
Prawdą jest chyba fakt, że na pewne rzeczy
należy patrzeć z dystansu. Ja nigdy nie byłem
wielkim fanem tej kapeli. W pierwszym okresie byłem
nawet lekko zdegustowany jej twórczością, którą
znałem początkowo jedynie z nagrań, a wiadomo,
że płyta to połowa sukcesu. Najważniejsza jest
konfrontacja z publicznością. Jednak czas i
dokonania Illusion, potwierdziły słowa, które
kiedyś, przy jakiejś tam okazji dało się słyszeć
z ust Kazika Staszewskiego, że: „...fajne
zespoły grają fajną muzykę, a głupie zespoły
grają głupią muzykę...". Może niezbyt to
odkrywcze, ale na pewno prawdziwe. Czwórka facetów
z Gdańska robiła to co lubiła i wkładała w to
masę pracy i serca. Za to należy im się
szacunek, bo choć słucham trochę muzyki,
ostatnio nawet takiej, że aż sam się dziwię,
to szczerych, prawdziwych wykonawców jest jak na
lekarstwo, a wydaje mi się, że będzie jeszcze
gorzej. Dlatego lubię sobie czasem sięgnąć do
historii i pomyśleć i posłuchać z nostalgią
jak to było kiedyś... I może Ty, Drogi
Czytelniku, sięgniesz po CD Illusion i zrozumiesz
o co w tym wszystkim chodzi?!
Prymie
Dies
Irae: Metallica,
Chorzów 2004
Madly In Anger With World
Tour
„Gorączka
złota ( ang. Ecstasy Of Gold) - napływ dużej
ilości osób chcących się szybko wzbogacić
na tereny, gdzie odkryto złoża szlachetnych
kruszców, szczególnie złota. Terminem tym
określa się także pogoń za zyskiem pochodzącym
z innych źródeł". „The
Ecstasy Of Gold" - tym utworem
rozpoczęła się inna gorączka, która opanowała
ludzi przybyłych 31 maja na Stadion Śląski w
Chorzowie. Można ją nazwać gorączką mocnego
brzmienia, a zamiast złota prawie 50 tysięcy
osób miało okazję odkryć inny, jakże
szlachetny METAL.
Na pół godziny przed pierwszym supportem
przedostaliśmy się przez bramki by ulokować
się na - dosłownie - z góry upatrzonych
pozycjach, gdyż droga do naszych miejsc
prowadziła od najwyżej położonych rzędów
po najniższe, znajdujące się na wysokości
sceny. Z sektora doskonale było widać jeszcze
pustą scenę, jak i płytę stadionu, która
stopniowo zapełniała się tysiącami
niecierpliwie oczekujących ludzi.
Vader
był pierwszym zespołem, który wystąpił
przed publicznością. Nie ukrywamy, że liczyliśmy
na coś więcej... Światowa sława nie stanęła
na wysokości zadania - nie „otworzyli
Wrót Piekieł" jak zapowiadał Peter
(wokalista) witając licznie przybyłych fanów
zespołu. Ktoś może stwierdzić, iż powodem słabego
występu było nagłośnienie, które delikatnie
mówiąc pozostawiało wiele do życzenia.
Wiadomo jednak, że dźwiękowcy muszą traktować
supporty po macoszemu, aby gwiazda wieczoru
zabrzmiała jak na gwiazdę przystało. Mimo
wszystko wydaje się nam, że muzykom Vader'a po
prostu zabrakło chęci. Odnieśliśmy wrażenie,
iż pragnęli jak najszybciej odegrać parę
kawałków i zejść. Zespół nie postarał się
choćby o umieszczenie swojego transparentu na
scenie.
„BLOOD!
Here comes the pain. Enemy, show me what you
wanna be" 1
- ten tekst
wyryczany gardłem wokalisty Corey`ego Taylora
rozpoczął występ kolejnego supportu. Zespół
Slipknot na scenie to nie tylko muzyka,
to przede wszystkim show. Olbrzymi banner z nazwą
zespołu, specyficzne rozstawienie instrumentów
(ale czy np. ogromne metalowe beki można nazwać
instrumentem???) i ośmiu zamaskowanych szaleńców
robiło spore wrażenie. Nawet ci, którzy nie
darzą sympatią Slipknota wypowiadali się o
ich występie bardzo pozytywnie. Co więcej - „rozkołysanie"
publiczności, które nie udało się Vader`owi.
panom ze Slipknota wyszło jak najbardziej.
Scena pozostawała
wiecznie żywa, muzycy przebiegali z jednej
strony na drugą, a przy okazji zdarzyło im się
na przykład zahaczyć kijem baseballowym o kotły.
Jeżeli ktoś lubi demolkę sceniczną -
polecamy Slipknot na żywo! Corey miał świetny
kontakt z publicznością, zdarzyło mu się
powiedzieć kilka słów „po
naszemu" (szkoda, że nie możemy przytoczyć
- ale brzmiało to dość zabawnie ), miło było
też usłyszeć nazwę naszego kraju po
angielsku wypowiadaną tak dobitnie i mrocznie.
Wydaje się nam, iż Slipknot zyskał sobie
sympatię publiki - jeżeli nie muzyką to na
pewno energiczną, zdecydowaną postawą
sceniczną.

Około
dwudziestej pierwszej skrócono
mękę oczekiwań. Na czterech telebimach
ujrzeliśmy postać samotnego rewolwerowca z
westernu „The Good, The Bad & The Ugly".
W tle "Extasy of gold"- kompozycja
Ennio Moricone znana przecież nie tylko z tego
filmu. Kolejno z ciemności zaczęły się wyłaniać
postaci Czterech Jeźdźców Apokalipsy - tak
bowiem zwani bywają członkowie legendarnego
zespołu METALLICA!
„I
dano im władzę nad (...)" *
tysiącami
fanów zgromadzonych na Stadionie Śląskim.
Ogromny wrzask publiczności - i zaczęło się!
Z głośników począł rozbrzmiewać pojedynczy
jęk elektrycznych gitar. Dźwięk narastał,
łączył się z innymi tworząc wstęp właściwy
tylko jednemu utworowi - „Blackened".
Melodyjne gitarowe intro przeszło w ostrą
kompozycję perkusji i riffów. Dynamiczny kawałek
zapowiadał, iż ten koncert będzie pamiętny!
Po nim wokalista James Hetfield przywitał
publikę dodając:
|
„Poland,
Metallica is with you! Are you with Metallica?
Give me an M, come on now, I said 'Give me
an M'! Give me an E! Give me a T! Give me
an A! Give me an L! Gimme fuel, gimme fire,
gimme that which I desire!" 2
Niniejszym
rozpalona już publiczność została poczęstowana
paliwem - „Fuel"
, pierwszym utworem z płyty „RELOAD".
Ze sceny buchały płomienie, co w połączeniu
z muzyką tworzyło niesamowity klimat. Później
zagrano starszy kawałek - „The
Four Horsemen" (już wiecie, skąd to porównanie
do Apokaliptycznych Jeźdźców?)
|

|
|
z
debiutanckiego krążka „Kil`em
All". Mocny początek koncertu uspokoiła
ballada „Fade To Black". Po
niej
James zapowiedział utwór „Frantic"
(barrrdzo twarrrdo wypowiadając errrr) znajdujący
się na najnowszej płycie „St. Anger".
Wraz z perkusistą Lars`em Urlich`em zachęcili
publiczność do skandowania słowa „Hey"
w odpowiednich momentach piosenki. Nie mogło
oczywiście zabraknąć solówek gitarowych
Kirk`a Hammett`a! Jedna z nich poprzedzała „King
Nothing", po którym popłynął „No
Leaf Clover" - utwór z albumu „S$M"
(wykonywany wraz z Orkiestrą Synfoniczną San
Francisco pod batutą nieżyjącego już Maestro
Michaela Camena). Kolejną porcję „Świętego
Gniewu" z najnowszego krążka otrzymaliśmy
dzięki tytułowemu „St. Anger"
(pewnie wielu z Was widziało klip nakręcony
w więzieniu San Quentin).
|
 |
Po chwili
James zaintonował wspólny śpiew
mrocznego „Sad
But True" z legendarnego czarnego
albumu,
niemalże cały stadion powtarzał znane
na pamięć słowa refrenu. Hetfield dziękując
za pomoc fanów zażartował, że
najwyraźniej codziennie ćwiczą śpiewanie
urządzając 'karaoke Metallica'.
Postanowił ponownie wykorzystać głosy
publiki:
„So
I need your help once again. I'd like you to
count in the next song. I'm not sure if you
could count to four in English? (Yeah) Yeah?
That's it. So I want you to follow me. It's very
fast. So follow me: one-two -three-four (one-two-three-four)
[4x] Yeah! Yeah, Creeping Death!"
3 |
|
Te dwa ostatnie słowa to tytuł utworu,
który rozpoczął się po tej
zapowiedzi. Znów
prawie pięćdziesiąt tysięcy gardeł
dośpiewywało tekst o najstraszliwszej
z plag egipskich. Czadowym kawałkom nie
było końca, zaraz po „Creeping
Death" usłyszeliśmy bardzo szybki
i drapieżny „Battery",
który rozpoczyna się melodyjnym intro
na gitarach klasycznych.
Podczas grania James nie omieszkał dodać
słynne „Are
you alive? Tell me how does it feel to
be alive?" 4
A jakże, publiczność
była bardzo żywa i czuła się wyśmienicie!
Po ogromnej dawce energii czerpanej z
tytułowej baterii nastał czas, by
odrobinę odetchnąć. Usłyszeliśmy
historię włóczęgi - „Wherever
I May Roam", po której Kirk Hamett
uraczył nas kolejnym solo.
Niebawem reflektory zgasły, cztery
punktowe światła rozjaśniały
sylwetki muzyków, którzy rozpoczęli
najsłynniejszą chyba balladę „Nothing
Else Matters". Przyznamy szczerze,
iż dla nas ta chwila była |
 |
|
niesamowita,
cały stadion oświetlały wyłącznie
migoczące płomienie zapalniczek
trzymanych w rozkołysanych dłoniach.
Trudno opisać słowami to, co czuliśmy
wtedy. |
 |
Z zadumy wyrwał nas oczekiwany przez rzeszę
wielbicieli utwór „Master of Puppets".
Po nim światła znów zgasły. Jeden z
reflektorów zapalił się po chwili by omiatać
świetlistym snopem płytę i trybuny stadionu.
Wyglądało to tak, jakby z jakiejś wieży
wartowniczej próbowano kogoś wyszukać. Z głośników
dobiegały odgłosy strzałów, walki, które
przerodziły się w dźwięk śmigieł
helikoptera. Wszystkiemu towarzyszyły wybuchy
fajerwerków i efekty pirotechniczne. Nie mieliśmy
wątpliwości - to był „One", jeden
z najbardziej znanych utworów Metalliki. Świetne
wykonanie, wprost zapierające dech w piersiach
efekty specjalne - ten fragment koncertu utkwi
nam chyba w głowach na zawsze, szczególnie, że
wydarzenia w Iraku czyniły metaforykę „One"
bardzo aktualną. |
|
Chwilę potem James Hetfield,
Lars Urlich, Kirk Hammet i nowy basista Roberto
Trujillo zagrali nam kawałek, który pojawia się
na każdym koncercie zespołu - „Enter
Sandman". Byłby to ostatni utwór tego
wieczoru, jednakże publiczność nie dała
muzykom szansy zejścia ze sceny. Metallica
doceniła owację słowem
(James stwierdził, że byliśmy wspaniałą
publicznością i że są wdzięczni za ponowny
przyjazd do Polski) i... bisem - zagrali szybkie
i ostre „Dyers
eve". Było świetnie - ale nienasycona
publika chciała więcej! A co na to James?
„Thank
you, Good night! Thank you, Good night, One
more? (yes) Thank you, Good night. (no) One
more? (yes),
One more it is, do you promise to give us all
your energy? (yeah) all right. Who has the album
'Kill'em All'?'(yeahh) Excellent! Then you'll
know this song and you will sing it as loud as
you can! "
5
|
|
Oczywiście, że znamy „Seek
and Destroy" - bo nią okazała się
wspomniana przez Hetfielda piosenka z
albumu „Kill`em
All", a że utwór ten ma
niezapomniany refren - znów cały
Stadion Śląski rozbrzmiewał tysiącami
głosów. Nieubłaganie nadciągał finał.
Jak
można było się spodziewać Metallica
bardzo serdecznie żegnała się z polską
publicznością. Stało się jednak coś
wyjątkowego - James pochwycił z rąk
jednego z fanów biało czerwoną flagę
z logo zespołu i po chwili wraz z
Larsem zaprezentowali ją wszystkim.
Bardzo swojsko zabrzmiały podziękowania,
szczególnie Roberto Augustin Miguel
Santiago Salman Trujillo de la Cruz
(mamy nadzieję, że nigdzie nie popełniliśmy
błędu - w razie czego dajcie znać) ujął
|
|
|
nas swoim „Dziekuje!
Barzo!" (musimy zaznaczyć, iż okazał się
świetnym muzykiem, ponadto robił duże show na
scenie - np. robiąc 'kręciołka' ze swoją
gitarą basową). Także Kirk łamaną
polszczyzną pożyczył wszystkim „na strovie".
Lars coś zawarczał do mikrofonu by później
dodać: |
 |
„The
final question that remains: is it not too long
for Metallica to stay away from Poland for five
f***ing years?! Metallica needs to come back and
will come back! We love you! Thank you !"
6
..
a my już nie mamy nic do dodania!
Tina
i Patryk
|
Przypisy:
* - Apokalipsa Św.
Jana, rozdział 6, wers 8 ( Ap 6,8); Biblia Tysiąclecia
Tłumaczenia
angielskojęzycznych cytatów zawartych w artykule:
1.- Krew!
Nadchodzi ból! Wrogu, pokaż mi czym chcesz być 2.-
Polsko, Metallica jest z Tobą! Czy Wy jesteście
z Metallicą? Powiedzcie M, no, dalej! Powiedziałem,
powiedzcie M! Powiedzcie E! Powiedzcie T!
Powiedzcie A! Powiedzcie L! Daj mi paliwo,
daj mi ogień, daj mi to, czego pożądam!
(pierwsze słowa tekstu piosenki „Fuel") 3.-
No i znów potrzebuję Waszej pomocy. Chciałbym,
byście odliczali w trakcie następnej piosenki.
Nie jestem pewien, czy potraficie liczyć do
czterech po angielsku (TAK!) Tak? Potraficie? No
więc powtarzajcie za mną. To bardzo szybka
piosenka. Raz-dwa-trzy-cztery (publiczność
powtarza, i tak cztery razy). 4. Czy wy
żyjecie? Powiedzcie, jak się czujecie będąc
żywymi? 5. Dziękuję, dobranoc! Dziękuję,
dobranoc! Jeszcze jedną? (TAK!) Dziękuję,
dobranoc! (NIE!) Jeszcze jedną? (TAK!) No to będzie
jeszcze jedna. Czy obiecujecie oddać nam całą
swoją energię? (TAK!) W porządku, ktoś ma może
album „Kill`em All?" (TAK!) Dobrze,
więc znacie tą piosenkę i zaśpiewacie ją
najgłośniej jak potraficie. 6. Pozostało
decydujące pytanie: czy pięć pi****onych lat,
przez które Metallica trzymała się z dala od
Polski to nie za długo? Metallica potrzebuje tu
wrócić i powróci! Kochamy Was! Dziękujemy!
W artykule wykorzystano zdjęcia z serwisów:
www.gry-online.pl, www.metallica.vel.pl, oraz ze strony
www.metallica.xcom.pl, która jako źródło podaje Gazetę Wyborczą.
|