|
Współczesne biblioteki |
|
Jan WołoszBiblioteki publiczne w procesie zmianIntensywny i w dużej mierze dramatyczny proces zmian w bibliotekarstwie publicznym zapoczątkowany został — jak we wszystkich innych dziedzinach życia społeczno-politycznego i gospodarczego w naszym kraju — w 1989 r. W historii bibliotekarstwa publicznego jest to cezura równie znacząca jak II wojna światowa, która wyraźnie oddziela dzieje bibliotekarstwa międzywojennego od bibliotekarstwa PRL
Rok 1989 zapoczątkował zmianę całokształtu stosunków w obszarze bibliotekarstwa publicznego oraz jego związków z otoczeniem i wyznaczył cezurę zachęcającą do badań nad dokonaniami bibliotek w okresie PRL jako szczególnym i zamkniętym. Wiele problemów obecnych bibliotek publicznych nadal jednak swymi korzeniami tkwi głęboko w przeszłości. Przypomnienie elementarnych danych o bibliotekach publicznych w końcowym roku PRL wydaje się nieodzowne dla ukazania skali i jakości procesu zmian po 1989 r. DziedzictwoWedle danych statystycznych z „Bibliotek Publicznych w liczbach 1989”[1] było wtedy w Polsce 10 313 bibliotek i filii, przy czym w stosunku do poprzedniego roku przybyło 65 placówek. Warto przypomnieć, że w całej dekadzie lat osiemdziesiątych przybywało średnio każdego roku ok. 100 nowych placówek bibliotecznych w kraju. Sieć bibliotek publicznych uzupełniało 22 091 punktów bibliotecznych.
Z księgozbiorów bibliotek publicznych, liczących 136 783 218 wol., korzystało 7 732 785 czytelników, to jest 20,4% mieszkańców kraju. Zakup nowych książek wynosił w 14,4 wol. na 100 mieszkańców, mimo iż w tym czasie obowiązywało zarządzenie ministra kultury i sztuki, które zobowiązywało biblioteki do zakupu 18 wol. na 100 mieszkańców. Biblioteki — zgodnie z postanowieniami ustawy o bibliotekach z 1968 r. — były zorganizowane w ogólnokrajową sieć biblioteczną złożoną z bibliotek gminnych, miejsko-gminych, miejskich oraz bibliotek wojewódzkich w 49 województwach. Te ostatnie pełniły wobec wojewódzkich sieci bibliotek publicznych m.in. zadania koordynacyjne, szkoleniowe oraz instrukcyjno-metodyczne. Zgodnie z zawartymi w ustawie o bibliotekach uprawnieniami ministra kultury i sztuki jego urząd pełnił funkcje nadzorcze i koordynacyjne, posługując się bogatym instrumentarium przepisów prawnych, w tym dotyczących norm i standardów. Zaplecze naukowo-metodyczne dla resortu kultury oraz sieci bibliotek publicznych tworzyła Biblioteka Narodowa. Biblioteki publiczne podlegały organom administracji państwowej i były finansowane z budżetu państwa. Minister kultury i sztuki miał realny wpływ na kształtowanie się budżetów bibliotecznych. Czynniki zmianNaszkicowany zarys stanu bibliotek publicznych w 1989 r. uległ w następnych piętnastu latach bardzo głębokim zmianom. Zadecydowało o tym wiele różnorodnych czynników.
Zasadnicze znaczenie miała zmiana ustroju, odejście od scentralizowanego systemu zarządzania państwem, monopolu partii dominującej, zainteresowanej utrzymaniem cenzury i totalitarnego systemu kontroli nad społeczeństwem, dalej — budowa gospodarki rynkowej, wprowadzenie reformy samorządowej i zastąpienie administracji rządowej w jednostkach administracyjnego podziału kraju administracją samorządową, co połączone zostało z wprowadzeniem trójstopniowego podziału administracyjnego kraju, w tym redukcją liczby województw do 18 i utworzeniem dodatkowego szczebla w postaci powiatów. Oddano biblioteki na własność samorządom. W rezultacie o budżetach bibliotecznych decydują obecnie samorządy, wyeliminowano nadzór ministra kultury nad bibliotekami publicznymi, rozpadowi uległy więzi współpracy i współdziałania w ramach sieci, osłabiona została także koordynacja zarządzania bibliotekami. Przekazanie bibliotek publicznych we władanie samorządom ujawniło merytoryczne nieprzygotowanie tych ostatnich, zwłaszcza w pierwszych latach, do prowadzenia bibliotek. Przeszkadzał brak doświadczenia i brak rozumienia roli bibliotek, często pojmowanej wedle stereotypów ukształtowanych w PRL. Utrzymanie bibliotek publicznych pociągało za sobą koszty, na których pokrycie samorządom brakowało — jak stale podkreślano — wystarczających środków. Poczęto likwidować filie biblioteczne w gminach i miastach, łączyć je z domami i ośrodkami kultury oraz innymi instytucjami, co oficjalnie uzasadniano potrzebą usprawnienia zarządzania i obniżką kosztów działania, a praktycznie bardzo często chodziło o prowadzenie swoistej polityki personalnej, umożliwiającej obsadzanie „swoimi ludźmi” lepiej płatnych stanowisk w bibliotekach. Ograniczenie łączenia bibliotek z innymi instytucjami wprowadziła dopiero nowela ustawy o bibliotekach z 2001 r., ale w całości jej nie wyeliminowała. Na koniec 2002 r. aż 1870 bibliotek publicznych i filii bibliotecznych funkcjonowało w strukturach domów kultury, 319 — w fuzji z bibliotekami szkolnymi i 147 w strukturach innych instytucji — w warunkach wykluczających ich samodzielność merytoryczną i materialną. Redukcja województw do 18 i utworzenie szczebla powiatowego wywołały daleko idące konsekwencje, które do dziś utrudniają współpracę bibliotek w sieci. Zmieniona w 1997 r. ustawa o bibliotekach nakazywała powiatom prowadzenie co najmniej jednej biblioteki powiatowej z określonymi ustawowo zadaniami wyznaczającymi zakres obowiązków w odniesieniu do opieki nad bibliotekami gminnymi i miejskimi w powiecie. Do dziś ten zapis jest martwy w ok. połowie powiatów, gdzie takich bibliotek nie powołano. Z kolei redukcja województw sprawiła, że wojewódzkie biblioteki publiczne — bez wsparcia materialnego i personalnego, najczęściej ze zmniejszonym budżetem — utraciły zdolność sprawowania skutecznej opieki nad bibliotekami. Rezultat tych procesów to rozpad dotychczasowych więzi współpracy i koordynacji bibliotek w ramach sieci, osłabienie koordynacji zarządzania i autonomizacja poszczególnych bibliotek w sieci. Pomoc udzielana bibliotekom gminnym i małomiejskim przez biblioteki wyżej zorganizowane słabnie coraz bardziej i na wielu obszarach kraju praktycznie już nie istnieje.
Wspomnieć też należy o skutkach zazdrośnie strzeżonej samodzielności i niezależności poszczególnych samorządów, co utrudnia porozumiewanie się samorządów w sprawach bibliotek i w wielu wypadkach doprowadziło do podziału i wydzielenia z wojewódzkich i miejskich bibliotek publicznych filii miejskich oraz utworzenia na ich bazie bibliotek miejskich w miastach wojewódzkich. Efekt: powstanie dwóch bibliotek osłabionych czy wręcz słabych oraz zupełnie zbędny wzrost kosztów administracyjnych na utrzymanie ich odrębnej działalności. Ta sama przyczyna ciąży nad tworzeniem bibliotek powiatowych, do czego zobowiązuje ustawa. Zalecane przez Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich i innych specjalistów powierzanie w umowie zadań biblioteki powiatowej bibliotekom miejskim w siedzibach powiatów natrafia na bariery wynikające z niemożności porozumienia się i uzgodnienia sposobu finansowania takich instytucji przez odpowiednie samorządy miejskie i powiatowe. Nie mniej istotne znaczenie miało otwarcie granic i zniesienie barier utrudniających przepływ z krajów cywilizacyjnie rozwiniętych, nowych idei, rozwiązań i doświadczeń. Lata dziewięćdziesiąte to okres definiowania nowych funkcji i zadań bibliotek publicznych w warunkach niebywałego rozkwitu nowych technologii, rozwoju telekomunikacji, upowszechnienia dostępu do internetu i baz danych na całym świecie. Uwidoczniło się to w takich dokumentach, jak Manifest bibliotek publicznych UNESCO/IFLA, Manifest z Oeiras, programy telematyczne Wspólnot Europejskich, standardy i wytyczne IFLA dla bibliotek publicznych, projekty Unii Europejskiej jak m.in. PLACCAI czy PULMAN. W dokumentach tych na nowo określono misję, funkcje i zadania bibliotek publicznych, wynikające zarówno z potrzeb współczesnych społeczeństw, jak i nowych możliwości w związku z coraz szerszym stosowaniem technik informatycznych i telekomunikacyjnych, zwłaszcza upowszechnieniem się internetu. Jak stwierdza Jens Thorhauge[2] zasadnicze znaczenie miało w połowie lat dziewięćdziesiątych udostępnienie online katalogów bibliotecznych, co stworzyło użytkownikom szanse dostępu do każdej informacji, bez względu na miejsce jej przechowywania na świecie. Otworzyło to także przed bibliotekami publicznymi oszałamiające perspektywy rozwinięcia na szeroką skalę działalności informacyjnej, która obecnie stanowi już w wielu bibliotekach zachodnich swoistą nakładkę hybrydową na tradycyjne zadania biblioteki publicznej, kojarzonej z erą społeczeństwa przemysłowego, nakładkę będącą odpowiedzią na potrzeby społeczeństwa postindustrialnego — informacyjnego. Wszystkie te nowe idee i rozwiązania przeszczepiane były na grunt polski dzięki licznie organizowanym konferencjom, stypendiom i stażom zagranicznym oraz publikacjom książkowym i czasopiśmienniczym, w czym duży był udział Wydawnictwa Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich. Obecne realia w ujęciu statystycznymSygnalizowane procesy dowodzą, że biblioteki publiczne nie były beneficjentami zmian w ostatnim piętnastoleciu. Potwierdzają to dane statystyczne, których nieprzecenionym źródłem są kolejne roczniki „Bibliotek Publicznych w Liczbach”. Wedle tego źródła na koniec 2002 r. mieliśmy 8783 biblioteki i filie biblioteczne, to jest o 1530 placówek mniej (o 14,8%) niż w 1989 r. Od 1989 r. ubywało stale corocznie ponad 100 placówek. Punktów bibliotecznych pozostało zaledwie 1973, a zważywszy, że ich gros w 1989 r. znajdowało się na terenach wiejskich (likwidowanych filii bibliotecznych również), oznacza to, że likwidacja placówek bibliotecznych odbywała się głównie kosztem najbardziej zaniedbanych kulturalnie i gospodarczo terenów zasiedlonych przez ludność wiejską. Dramatycznie ustaje dopływ nowych książek do bibliotek publicznych. O ile w 1989 r. wskaźnik zakupu miał wartość 14,4 wol. nowych książek na 100 mieszkańców, to wskaźnik ten na koniec 2002 r. wynosił 5,2 wol., przy czym przez całe piętnastolecie spadał systematycznie każdego roku. Warto przypomnieć, że IFLA i standardy w bibliotekach publicznych przewidują 25 do 30 wol. na 100 mieszkańców. W Danii wskaźnik ten osiągnął za 2002 r. wartość 36 wol. na 100 mieszkańców. W 2002 r. zarejestrowano 7 508 600 czytelników. Około 73% tych osób to uczniowie, studenci oraz osoby dokształcające się, uczestniczące w różnego rodzaju kursach. Badania czytelnictwa wskazują,że ich potrzeby związane z nauką i studiami zmieniają tradycyjną strukturę zainteresowań czytelniczych: kosztem czytelnictwa literatury pięknej wzrasta zainteresowanie literaturą niebeletrystyczną, piśmiennictwem fachowym, naukowym, popularnonaukowym. Osobnym zagadnieniem jest sprawa bibliotek powiatowych. Na koniec października 2003 r. mieliśmy w Polsce 192 biblioteki powiatowe. Ponieważ w kraju mamy 379 powiatów, oznacza to, że mimo nałożonego ustawą trzy lata wcześniej obowiązku prowadzenia bibliotek powiatowych, nadal nie wykonuje go 187 powiatów. Problemy do rozwiązaniaProblemy, przed którymi stoi polskie bibliotekarstwo publiczne, są wielorakie i wynikają nie tylko z bardzo istotnych trudności materialnych, ale także marginalizacji kultury, w tym bibliotek w społeczeństwie polskim. Pochodną tej sytuacji jest zaniechanie uprawiania aktywnej polityki bibliotecznej przez administrację rządową, co tłumaczone jest przekazaniem bibliotek publicznych samorządom, oraz słabe kwalifikacje zawodowe osób, które zarządzają bibliotekami. W tych warunkach z dużymi oporami dociera do władz i opinii publicznej wiedza o roli i zadaniach bibliotek publicznych we współczesnym społeczeństwie, jaka w krajach zachodnich została już dawno upowszechniona. Nadal biblioteka publiczna wydaje się być postrzegana głownie jako wypożyczalnia książek czytanych dla przyjemnego spędzenia wolnego czasu przez miłośników lektury. Jej funkcje edukacyjne, kulturalne, informacyjne i społeczne[3] — wśród bibliotekarzy oczywiste i w miarę możliwości realizowane z wykorzystaniem bogatej palety form i metod pracy — są niedocenione i w małym stopniu wykorzystywane do dynamizowania rozwoju społeczności lokalnych. Być może wstąpienie do Unii Europejskiej i zainicjowana przez Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich organizacja w dniach 8–15 maja br. Tygodnia Bibliotek zapoczątkują pożądane zmiany w świadomości społecznej i stopniowy wzrost zainteresowania opinii publicznej bibliotekami.
Sprawa jest tym trudniejsza, że dobrze znany z czasów PRL proces obsady nomenklaturowej dyrektorskich stanowisk w bibliotekach odżył i rozkwitł w ostatnich latach w całej pełni. W rezultacie bibliotekami kierują często osoby bez odpowiedniego przygotowania zawodowego, nieposiadające ani potrzebnej wiedzy, ani odpowiednich umiejętności do unowocześniania działalności podległych im placówek wedle wzorów bibliotekarstwa krajów cywilizacyjnie rozwiniętych i budowania społecznego lobbingu w ich interesie. Opór środowiska bibliotekarskiego wobec tych praktyk jest mało skuteczny. Trudne do wytłumaczenia jest milczenie kadry dydaktycznej w akademickich szkołach kształcących bibliotekarzy, wszak absolwentom tych szkół zamyka to drogę do awansu zawodowego i często uniemożliwia wykorzystanie wiedzy i umiejętności wyniesionych ze studiów w późniejszej praktyce zawodowej — ze szkodą dla czytelników, bibliotek i samych bibliotekarzy. Sygnalizowany wcześniej rozpad więzi współpracy i współdziałania w sieci bibliotek publicznych wymaga przemyślenia od nowa zasad organizacji bibliotekarstwa publicznego w naszym kraju i weryfikacji założeń podtrzymywanych od czasu PRL. Tym bardziej, że wiele z nich budzi wątpliwości i kontrowersje. Przykładem wysuwane wątpliwości, czy potrzebne są w strukturze sieci biblioteki powiatowe, których rolę mogą obecnie przejąć sieci komputerowe, lub stawiany problem zastępowania słabych, źle wyposażonych bibliotek miejskich i wiejskich z filiami bibliotekami bez filii, ale za to dobrze wyposażonych w zbiory, nowe technologie i wykształcony personel. Tych wszystkich fundamentalnych kwestii nie rozstrzygną i nie zmienią sami pracownicy poszczególnych bibliotek. Dotychczasowa praktyka dowodzi, że nie można też liczyć wyłącznie na samorządy. Potrzebna jest — jak od lat powtarzają bibliotekarze — odpowiednia polityka administracji rządowej[4], wyrażająca się nie tylko w aktywności legislacyjnej, lecz także — jak w krajach Unii Europejskiej — inicjowaniem rządowych programów wsparcia bibliotek w obszarze komputeryzacji, bezpłatnego dostępu do internetu, zakupu nowości wydawniczych, ochrony zbiorów. Środowisko bibliotekarskie jest od dawna gotowe do współdziałania i realizowania takiej polityki, lecz — jak dotychczas — nie budzi to większego zainteresowania administracji państwowej. Jeżeli to się nie zmieni, nic nie będzie zapowiadało odwrócenia się szkodliwych tendencji w bibliotekarstwie publicznym, a słowa czy uchwały sejmowe o budowie społeczeństwa informacyjnego będą odbierane jako banały bez pokrycia. Jan Wołosz
1 „Biblioteki Publiczne w Liczbach 1989”, Warszawa 1990. |
|
|
Copyright © "Konspekt". Kraków, lipiec-sierpień 2004 . Statystyka |