Miejsca wspólne 

Następny artykuł
Poprzedni artykuł
Strona główna

 

Artykuły z poprzednich
numerów:

Konspekt nr 18
Konspekt nr 16/17
Konspekt nr 14/15
Konspekt nr 13
Konspekt nr 12
Konspekt nr 11


S. Jasionowicz

Stanisław Jasionowicz

Człowiek i (jego) pustka

 

Mistrz, zapytany przez ucznia o istotę bytu, każe mu podejść do drzewa figowego i zerwać owoc.
„Oto jest, czcigodny” — mówi uczeń. „Przetnij go”. — „Już przecięty, czcigodny”.
„Co widzisz w nim?” — „Jakby drobne ziarenka, czcigodny”.
„Przetnij znowu jedno z nich”. — „Przecięte, czcigodny”. „Co widzisz w nim?” — „Nic, czcigodny”.
Wtedy mistrz powiedział: „Z tego najdrobniejszego, miły, którego nie widzisz, z tego nieuchwytnego, o drogi, powstało to wielkie drzewo figowe”

Nie ma żadnej różnicy między bytem a niebytem, o ile lękamy się ich z równą intensywnością

Mniej odporni na efekty reklamy konsumenci produktów współczesnej kultury zastygli w oczekiwaniu na wieszczony od paru dziesięcioleci koniec historii, sztuki, człowieka. Katastrofiści zapowiadali katastrofy, zwolennicy antysztuki niszczyli to, co istniało, by oczyścić świat z przestarzałych form, nihiliści podważali wszelkie podstawy, a dekonstrukcjoniści rozmontowywali pozostałe resztki. Dokonano niezliczonej ilości aktów zaprzeczenia tego, co zdawało się mieć solidne podstawy. Nic więc dziwnego, że pośród efektów „syndromu końca” na znaczeniu zyskują pojęcia i wyobrażenia związane z pustką

Myśl zachodnia dotarła do tematu pustki stosunkowo niedawno: Pascal, romantycy, Baudelaire, Heidegger czy egzystencjaliści, wszyscy oni odczuwali potrzebę włączenia w krąg wyobraźni takich pojęć, jak niebyt, nicość, otchłań. Uciekanie się do nich było swoistym wołaniem do wolności, a jednocześnie ekspresją niczym niełagodzonego lęku „trzciny myślącej”, która zdecydowała się na samotność w poszukiwaniu prawdy o swym istnieniu.

Wiadomo, że o Bogu–Pustce mówili już przed wiekami chrześcijańscy mistycy w rodzaju Jakuba Böhmego czy Mikołaja z Kuzy, a myśl o „braku podstawy” (Ungrund) w kontekście Absolutu przygotowała wyobraźnię do uznania źródłowego, intencjonalnego charakteru pustki. Nie można jednak zapominać, że w wielkich cywilizacjach: indyjskiej i chińskiej, pustka od tysiącleci należała do fundamentalnych religijno-filozoficznych zagadnień. Dopiero całkiem niedawno okazał o się, że podążając własnymi drogami, myśl zachodnia zbliżyła się znacznie do rezultatów dawnych (i współczesnych!) myślicieli Wschodu, wychodząc stopniowo poza nihilistyczne pojmowanie pustki i utożsamianie jej z nicością, zaprzeczeniem istnien ia.

Pojęcia takie jak nieskończoność, wieczność, próżnia, nabierają wciąż nowych znaczeń pod wpływem danych fizyki, psychologii i innych nauk eksperymentalnych. Okazuje się, że nie każda próżnia to niebyt i nicość — wszak pusta przestrzeń pomi ędzy atomami naszego ciała to także część nas samych. Tak więc uwrażliwienie na pustkę jest być może najbardziej charakterystycznym doświadczeniem współczesności. Na poziomie świadomości indywidualnej wrażliwość ta rodzi się z desperackich prób zapeł nienia otchłani (eufemizacja śmierci), lecz jednocześnie jest wyrazem potrzeby oczyszczenia umysłu z nadprodukcji niekoniecznych rzeczy, sprzecznych myśli i ułomnych, niepewnych znaczeń. Rumuński myśliciel Emil Cioran widzi w nicości możliw ość wyzwolenia się od świata i pragnień, gdyż stały się dla człowieka współczesnego źródłem cierpienia. Ireneusz Kania słusznie zauważa, że taka była podstawa myślowa nauki Buddy, dla którego wyzwolenie człowieka odbywa się na drodze oczyszczenia ze złudzeń świadomości. Komentując postawę intelektualną Ciorana, pisze w jednym ze swoich esejów: „Zwykły «ludzik» wyobraża sobie, że «pełnia życia» to gromadzenie przyjemnych, jak najprzyjemniejszych wrażeń. Trzeba wszakże wz nieść się wysoko ponad poziom «ludzika», aby zrozumieć, że na ową pełnię składa się też druga, mroczniejsza połowa — cierpienia, rozpacze, agonie, trwogi, porywy bezsilnego gniewu i nienawiści ...” Być może więc zabrnięcie przez człowieka cywilizacji zachodniej w „zaułek nicości” jest koniecznym etapem na drodze do jego głębszej samoświadomości?

Niezależnie od podobieństw i różnic pomiędzy buddyjską a Cioranowską (nihilistyczną) wizją człowieka, pustka jest nierozłącznie związana z problemem podstawy, źródła istnienia, które można by określić, używając języka Böhmego, jako „w ieczne Jedno”, od którego blisko do odrzucanej przez nihilizm i postmodernizm Pełni. I oto może się okazać, że wystarczy dokładniej przyjrzeć się ewolucji współczesności, by stwierdzić, że człowiek nie został pozbawiony nadziei: pustka może sta ć się przebojem następnych sezonów. Zatracenie siebie jako remedium na nadmiar nieprzyswajalnych lub łudzących nadzieją bodźców może być widziane jako ćwiczenie duchowe, rodzaj medytacji transcendentalnej, mającej na celu oczyszczenie umysłu z koszmarów d oświadczenia i wyobraźni, z egzystencjalnym „bólem istnienia” na czele. Należy mieć świadomość, że nie każda bez-myślność jest transcendentalną medytacją i nie każda niezapisana kartka papieru jest wierszem o pustce, tym niemniej  212; Panie i Panowie — pustka ma u nas przyszłość.

Do Pełni dociera się poprzez najciemniejszą noc. Wiedzieli o tym mistycy i alchemicy, stopniowo dostrzegają to myśliciele i ludzie nauki przełomu XX i XXI wieku. Z „ludzkiego”, egzystencjalnego punktu widzenia, wyrastająca z „wyobraźni pustki” nowa transcendencja sytuuje sens poza dualizmem życia i śmierci — w pustce. Być może zatem nie taka ona straszna, jak ją malują pesymiści i warto trenować „wyobraźnię pozytywnej pustki”, b y obronić się przed nicością i zwątpieniem. Dla wielu przyjęcie takiej perspektywy jest równoznaczne z porzuceniem dotychczasowej metafizyki, odrzuceniem idei Boga, religii. Coraz częściej właśnie poprzez pustkę dochodzi się do myśli o Pełni–Ab solucie. Obserwujmy więc losy „wyobraźni pustki”, być może doda ona naszej cywilizacji siły, by ta zdołała przetrwać swój własny koniec.

Stanisław Jasionowicz

Do góry strony
Copyright © "Konspekt". Kraków, lipiec-sierpień 2004 . Statystyka