Galeria Konspektu 

Następny artykuł
Poprzedni artykuł
Strona główna

 

Galeria Jana Bujnowskiego >>

*

Artykuły z poprzednich numerów:

Grażyna Brylewska — w przestrzeni prawdy

Alicja Panasiewicz — magia światła

Grażyna Borowik - przestrzeń sztuki zintegrowanej

Aleksander Pieniek - u zbiegu kultur

Jacek Zaborski - podróże w nieznane

Stanisław Moskała - w kręgu transformacji

Piotr Jargusz - w stronę absolutu

Adam Maria Panasiewicz - skrót, znak, esencja

Andrzej Bębenek
- w kierunku znaku


Małgorzata Olkuska - lekkość monumentu

Lucjan Orzech - ku syntezie

Marek Sajduk - tradycja i nowoczesność

Stanisław Sobolewski
- poszukiwanie prawdy


Halina Cader - fascynacja zwykłością

Romuald Oramus - sztuka życiem pisana


Galeria Konspektu
   Marek Karwala

Jan Bujnowski — we wszystkim jest obecne piękno

 

Jan Bujnowski urodził się w 1951 r. w Radomiu. W latach 1970–75 odbył studia w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych na Wydziale Grafiki. Dyplom zrealizował pod kierunkiem prof. Mieczysława Wejmana w Pracowni Miedziorytu. Obecnie prowadzi zajęcia z zakresu rysunku i grafiki w Instytucie Sztuki Akademii Pedagogicznej w Krakowie. Uprawia malarstwo, rysunek, fotografię i instalacje plenerowe. Ma w dorobku kilka wystaw indywidualnych oraz udział w kilkudziesięciu ekspozycjach zbiorowych w kraju (m.in. w Radomiu, Krakowie, Gdańsku, Słupsku, Olsztynie, Warszawie, Legnicy, Częstochowie, Myślenicach) oraz poza granicami (we Francji, Irlandii, Holandii, Niemczech, na Ukrainie). Przygotowywał też scenografię teatralną (Szczecin). Działa w grupie twórczej „Fotografia — Nowe Media”. Jego prace znajdują się w zbiorach instytucji państwowych (Muzeum Narodowego w Szczecinie, Muzeum Sztuki Współczesnej w Radomiu, Muzeum Historii Fotografii w Krakowie) i kolekcjonerów prywatnych.

J. Bujnowski

Bezpośrednio po ukończeniu studiów Jan Bujnowski rozpoczął pracę jako asystent–stażysta w pracowni swego mistrza — prof. Mieczysława Wejmana. Z powodu warunków bytowych opuścił jednak Kraków i na osiem lat wyjechał do Szczecina, gdzie zbierał doświadczenia z różnych dziedzin sztuki, co procentuje obecnie w jego działalności artystycznej. Uprawiał klasyczne malarstwo, wykonywał ilustracje książkowe, plakaty, monumentalne malarstwo reklamowe na ścianach budynków... z powodu braku dostępu do prasy graficznej tą dziedziną zajmował się sporadycznie. Podkreśla zresztą, że chociaż ukończył studia z zakresu grafiki, czuje się przede wszystkim malarzem.

Kliknij, aby powiększyć   Kliknij, aby powiększyć

Owo „szczecińskie” malarstwo było wynikiem łączenia realizmu z różnorodnymi dekonstrukcjami kompozycji. Te wieloczłonowe obrazy stanowiły rodzaj eksperymentów przestrzennych (obraz w obrazie, iluzja iluzji itp.). Artysta malował siermiężną rzeczywistość lat 80., tematy uznawane powszechnie za „antymalarskie”, np. zdehumanizowane przestrzenie miejskich blokowisk, w których przyszło żyć człowiekowi. Był to wynik fascynacji brzydotą i antyestetyzmem, ale prace te nosiły w sobie także pierwiastek krytyki panującego wówczas systemu. Znaczna ich część została zebrana w cyklu zatytułowanym Instrukcja, zawierającym ironiczne, ba, nawet złośliwe wytyczne, jak należy korzystać z bloku, placu zabaw itp. — w ten sposób ośmieszał narzucony odgórnie model egzystencji.

Kliknij, aby powiększyć    Kliknij, aby powiększyć

Cykl Ankieta stanowił odmianę artystycznych rozważań nad tożsamością prezentowanego obiektu. Zwykłe jabłko lub szklanka wody były eksponowane w wielu kadrach przy zastosowaniu odmiennych technik. Prace te ewokowały pytania, które intrygują artystów od pokoleń: czy liczba warsztatowych rozwiązań jest zbiorem otwartym? gdzie znajduje się granica twórczej aktywności i indywidualności? co może wyniknąć ze zderzania i konfrontowania konwencji?

Kliknij, aby powiększyć

W Szczecinie Jan Bujnowski utrwalał na kliszy fotograficznej tereny działkowe, a po powrocie do Krakowa (w 1984 roku) i zamieszkaniu na osiedlu Widok, położonym wśród prywatnych, zielonych działek, jeszcze pogłębił swą fascynację, starając się dociec do sedna filozofii tego interesującego zjawiska. Mówi o nim: „Idea terytorium należy do głównych motywów mojej twórczości artystycznej: malarstwa, rysunku, fotografii. Zdaje się ona wynikać z praw natury — instynktu przetrwania i samoobrony. Wszystkie gatunki dążą do zapewnienia sobie najkorzystniejszych warunków bytowania. Również człowiek od zarania dziejów szukał dla siebie przestrzeni dającej możliwość egzystencji: terenów łowieckich, pastwisk, żyznych ziem pod uprawy, bezpiecznych miejsc dla tworzenia siedlisk. (...) Potrzeba poznawania przestrzeni, porządkowania jej i zdobywania nowych terytoriów jest wewnętrznym imperatywem natury ludzkiej. Codziennie oswajamy wybrane miejsca w otaczającej przestrzeni. Mamy «swoje» ulice, «swoje» kawiarnie i być może takie nieformalne przywiązania sprawiają, że tym bardziej ekscytujące stają się odkrycia nowych miejsc poza oswojonymi rewirami. (...) Ogródki działkowe to modelowy przykład idei terytorium. Tu człowiek «czyni sobie ziemię poddaną». Nieużyteczny ugór zamienia w ogród, ustanawia ład przestrzenny ścieżek i grządek, pielęgnuje uprawy. Ogrodzone poletko wydaje się rodzajem małego państwa. Gospodarz–właściciel (władca) wchodzi na swe terytorium przez obsadzoną różami bramę, jak pod łukiem tryumfalnym, i rezyduje we własnoręcznie zbudowanym domku (pałacu). Zwykła rzeczywistość przenika się tu z rzeczywistością mitu. Działka wyzwala życiową ekspresję, rekompensuje urazy doznane w zmaganiach z twardą rzeczywistością, ale jednocześnie nie pozwala zapomnieć, że skala tego przedsięwzięcia nie jest zbyt poważna (wręcz dziecinna), że jest azylem chwilowym, że trzeba wracać do «prawdziwego» świata betonowych bloków za bramą ogródka”.

Kliknij, aby powiększyć  Kliknij, aby powiększyć

Jak już zostało powiedziane, artysta dokumentował zjawisko ogródka działkowego na kliszy fotograficznej. Po wykonaniu wielu zdjęć, rozpoznał powtarzający się schemat działki, zdefiniował jej typologię i wciąż rejestrował odstępstwa od modelu, niejednokrotnie stojące w sprzeczności z zasadami architektury, ale zawsze „do przyjęcia” z perspektywy plastycznej. Do dziś fascynuje go niezwykła pomysłowość działkowiczów, zarówno jeśli chodzi o materiały zastosowane do budowy domków, jak też o rozwiązania architektoniczne i zagospodarowanie terenu. Efekty inwencji działkowiczów zwykł nazywać „instalacjami przedartystycznymi”. Dostrzegł, że spośród figur geometrycznych dominują: koło, prostokąt, trójkąt, ale równie częste jest łamanie proporcji czy gra z nimi — niektóre rozwiązania zdają się przywodzić na myśl malarstwo „dzikich”. Spojrzenie na „sztukę sąsiadów” z perspektywy sztuki współczesnej — mawia Bujnowski — mogłoby sprawić, że np. patyki i sznurki przeznaczone do podwieszania pomidorów, otulone papierami drzewka, firanka rozciągnięta nad poletkiem dla ochrony przed ptakami po zainstalowaniu w galerii zaczęłyby oddziaływać jako obiekty rzeźbiarskie...

Kliknij, aby powiększyć  Kliknij, aby powiększyć

Pod koniec lat 90. artysta skoncentrował się na fotografowaniu płotów wyznaczających terytorium działek. Utrwala je głównie porą zimową dla uzyskania białego tła śniegu — odcienie czerni i szarości materiałów, z których wykonane są płoty, dobrze zaznaczają się na planie nieskazitelnej bieli. Te fotografie zaczynają funkcjonować jako namiastka tradycyjnej grafiki; Bujnowski dostrzega w nich pierwiastek meliczny i trudno nie przyznać mu racji, bowiem w tych zrytmizowanych układach można się doszukać zalążków czarno-białych „partytur”. Łączą się na zasadzie kontrapunktu kształty pochodzące ze świata ludzkiego, znaki cywilizacji (druty, patyki, sznurki, metalowe pręty) ze znakami świata natury, suchymi roślinami. Niekiedy zaciera się granica pomiędzy symbolami obu przestrzeni; trudno odróżnić, co jest zagiętym ręką ludzką drutem, a co fantazyjną gałązką. Delikatność kreski nieco przypomina sztukę japońską.

Artysta wykonuje także na otwartej przestrzeni ulotne instalacje niewielkich rozmiarów. Może to być plaża, gdzie na piasku otoczonym zarysowaną ramą ustawia przedmioty–odpady znalezione w obrębie kilku metrów, następnie rejestruje działanie nań światła słonecznego i będącego w nieustannym ruchu cienia, odkrywa faktury piasku i różne jego barwy przez mieszanie go z wodą morską... Równie dobrym miejscem dla tego typu działań okazują się wysoko rosnące trawy lub trzcinowe zarośla. Interesuje Bujnowskiego także relacja pomiędzy tym, co monumentalne (siłami natury: słońcem, deszczem, wiatrem), a tym, co nietrwałe, chwilowe i fragmentaryczne, jak chociażby budowane przez niego misterne konstrukcje z rachitycznych patyczków trzcinowych, niszczone następnie drobnym podmuchem wiatru. Według artysty wszystko może zostać podniesione do godności materii, z której da się wykreować sztukę, we wszystkim tkwi przecież ukryte piękno. Ważny jest eter, a więc substancjalność świata na poziomie energii; zadanie artysty polega na odczuwaniu tych energii i nadawaniu im metaforycznych kształtów poprzez uprawianą sztukę.

Jan Bujnowski podkreśla, że równie ważna, jak uprawiana przez niego działalność artystyczna, jest dlań także praca pedagogiczna. Cieszy go zawsze rozmaitość propozycji i inwencja studentów, których zachęca do poszukiwania własnych rozwiązań i podążania indywidualnymi ścieżkami. Takiego podejścia nauczył się od swojego mistrza, Mieczysława Wejmana, a także od Jana Świderskiego, który odkrywał przed nim tajniki malarstwa.

Marek Karwala

Do góry strony
Copyright © "Konspekt". Kraków, lipiec-sierpień 2004 . Statystyka