Galeria Konspektu |
| |
Violetta JulkowskaJaka historia jest nam potrzebna?Wokół dziedzictwa kulturowego, świadomości historycznej i edukacjiW siedzibie Misji Rzeczypospolitej Polskiej przy Unii Europejskiej w Brukseli obejrzeć można obraz Franciszka Starowieyskiego, namalowany w 1997 roku. Przedstawia on kobietę siedzącą na mechanicznym byku, która mocnym uściskiem ramienia pociąga za sobą inną postać kobiecą z wyraźnie zarysowaną aureolą wokół głowy. U dołu obrazu znajduje się inskrypcja, będąca częścią kompozycyjną obrazu: "Divina Polonia rapta per Europa profana" Obraz ten, a właściwie jedno z możliwych odczytań treści w nim zawartych, w połączeniu z symbolicznym miejscem jego ekspozycji, stało się przyczyną ostrego protestu. O ile bowiem zawarte w nim elementy ikonograficzne kierują nasze myśli najpierw ku starożytności i ku związanej z nią tradycji literackiej, o tyle inskrypcja natychmiast podsuwa historyczno-ideologiczną interpretację sensu. Rzecz w tym jednak, że całość wcale nie poddaje się jednoznacznej interpretacji.
Niniejszy artykuł jest próbą odczytania obrazu Starowieyskiego jako tekstu kultury. Oznacza to poszukiwanie znaczenia lub wielu znaczeń dla treści o charakterze symbolicznym, obecnych w artystycznej wizji współczesnego malarza. Sądzę, że dogodnym kontekstem interpretacyjnym będą w tym przypadku: europejskie dziedzictwo kulturowe, świadomość historyczna Polaków i obecne w niej stereotypy, ponadto polska historiografia, zwłaszcza XIX-wieczna oraz współczesna edukacja historyczna. Wymienione pojęcia łączy fakt posiadania po części wspólnych obszarów znaczeniowych a zarazem skomplikowanych relacji.
Wróćmy zatem do obrazu. Kobieta siedząca na byku budzi skojarzenia związane z powszechnie znanym w kręgu kultury europejskiej mitem o uprowadzeniu Europy, rozpowszechnionym w świecie antycznym dzięki Metamorfozom Owidiusza. Wyobrażenie to wspomagane jest przez niezliczoną ilość przedstawień ikonograficznych, począwszy od malarstwa wazowego i ściennego czasów starożytnych po wielkie płótna nowożytnych mistrzów: Tycjana, Veronesego, Lorraina. To właśnie one na równi ze słowami poety utrwaliły w wyobraźni kolejnych pokoleń Europejczyków śnieżnobiałego byka - Zeusa, unoszącego na swym grzbiecie fenicką księżniczkę Europę. Oboje podążali drogą słońca ze Wschodu na Zachód ku wyspie Krecie, gdzie narodzili się ich potomkowie - Grecy i gdzie rozwinęła się kultura, która dała początek kulturze europejskiej. "U zarania dziejów Europy - jak pisze Norman Davies - znany ludziom świat leżał na Wschodzie. Na Zachodzie czekało Nieznane".
Mit ten może więc być odczytywany jako świadectwo fundamentalnej roli cywilizacji Bliskiego Wschodu w ukształtowaniu kultur europejskich oraz obecności w niej pierwiastka duchowego. Boski Zeus przenosi w osobie fenickiej księżniczki dziedzictwo kulturowe Wschodu na Zachód, a wykorzystując swą siłę, władzę i potencję daje początek nowej cywilizacji. W wielu kulturach europejskich i pozaeuropejskich postać byka symbolizuje moc życia, przywołuje też skomplikowane znaczenie sfery sacrum. Zetknięcie z nim oznacza zawsze kontakt śmiertelników z granicą świata niedostępnego ich doświadczeniu. Byk uosabia także porządek wprowadzony przez boga po pokonaniu sił chaosu. Jego potężne rogi są orężem do walki z realnymi przeciwnikami jak i z mocami demonicznymi. Obraz Starowieyskiego, który choć przywołuje mit Europy, nie jest przecież jego kolejną wersją artystyczną. Malarz dodaje nowy element symboliczny - postać kobiety w aureoli. Inskrypcja sugeruje dość jednoznacznie, że jest nią Polonia, określona mianem divina, więc święta, boska, wieszcza, nadprzyrodzona, w przeciwieństwie do Europy, której przypisane jest określenie profana, zatem świecka, niewtajemniczona w służbę bożą, a nawet niecna, złowróżbna. Europa i Polonia zwarte są w mocnym uścisku (rapta), który oznaczać może porwanie, uwiedzenie, popychanie do czegoś, przyspieszone przyswojenie czegoś, ale też wleczenie, rabowanie, łupienie. Pozorna lakoniczność łacińskiej inskrypcji, przełożona na język ojczysty poraża nas potencjalną wieloznacznością sensu. Słowa uruchamiają potoczną świadomość historyczną a wraz z nią ożywać zaczynają dobrze tu zakorzenione stereotypy narodowe. Słowa powyższej inskrypcji mogą ułożyć się w sekwencję znaczeniową, która wzmocniona obrazem budzić będzie lęk. Polonia jako ofiara wykorzystana przez złowróżbną, niecną Europę. Tak ponura wizja przyszłości jest możliwa, ponieważ powstaje jako projekcja tego co napisano lub powiedziano o przeszłości. Ma oparcie w znanych z literatury i historiografii obrazach przeszłości, ukazujących dzieje Polski w perspektywie upadku państwowości niezawinionej lub zawinionej przez naród. Ileż to razy - w ujęciu choćby Józefa Szujskiego - Polska wierna etosowi stawała się bezwiedną ofiarą bożego i historycznego porządku bytu. Zdradzona przez niecne państwa zachodnie sama pozostawała na straży misji cywilizacyjnej, którą pełniła wiernie od początku swego politycznego zaistnienia, pomimo iż wielokrotnie kładło się to cieniem na gmachu państwa. Oto w dużym uproszczeniu pesymistyczna wizja przeszłości utrwalona zwłaszcza przez XIX-wieczną historiografię. Ale taka właśnie uproszczona, a następnie dowolnie przywoływana w postaci gotowych argumentów politycznych i ideologicznych wizja przeszłości, silnie przy tym oddziałująca na wyobraźnię i emocje, skutecznie utrwalała się w potocznej świadomości historycznej. Raz przyswojone obrazy przeszłości wraz z przypisaną do nich oceną dziejów i dziś jeszcze z trudem poddają się modyfikacji, stając się źródłem i nieustanną pożywką dla myślenia stereotypowego. Ale słowa inskrypcji mogą też ułożyć się w zupełnie inną sekwencję znaczeniową. Oto Polonia, niosąca w sobie pierwiastek duchowy i świecka Europa, stoją jak niegdyś Zeus i Europa, przed powtórną szansą wzajemnego wzbogacenia, przyswojenia czegoś Nieznanego. Wizerunek mechanicznego byka oraz Europy ze skrzydłami elfa przeciwstawiony Polonii z jaśniejącą nad jej głową aureolą i rozpromieniona biało-czerwona bryła mogą dodatkowo wzmocnić wymowę tak zinterpretowanego znaczenia inskrypcji. On również ma oparcie w wizjach literackich i historiograficznych. Z tą różnicą, że jasno uświadomiony cel rysujący się na horyzoncie naszych oczekiwań odwołuje się do wizji przeszłości, która zakorzenia nasze poczucie tożsamości narodowej i kulturowej zarazem. Tożsamości kulturowej w wymiarze europejskim.
Grecka wizja świata starożytnego wyróżniała zasadniczo trzy obszary: Grecję utożsamianą z Europą, świat kultur Wschodu oraz świat barbarzyńców z Północy. Granice między barbarzyńską Północą a helleńskim Południem wyznaczały nie tylko odległość i zapory naturalne, lecz przede wszystkim różnice kulturowe, dotyczące poziomu rozwoju języka, instytucji politycznych, prawa, wierzeń, a zwłaszcza brak przynależności do wspólnego kręgu piśmiennictwa. Fenomen europejskiej przestrzeni kulturowej polegający na różnorodności i bogactwie elementów etnicznych występujących w różnym czasie historycznym z nasileniem niespotykanym gdzie indziej, dostrzegli już romantycy. Jednak dopiero koniec XX w. przyniósł myśl o wspólnocie zdolnej do stworzenia optymalnych warunków samorealizacji dla różnych grup etnicznych, kulturowych i społecznych. W tym właśnie sensie budowanie wspólnej Europy jest nowym cywilizacyjnym wyborem i wyzwaniem, które należy podjąć szukając dla niego uzasadnienia w kulturze - w filozofii, etyce, religii. Tu właśnie rysuje się nowe zadanie edukacyjne dla historii. Jesteśmy skłonni twierdzić, że tradycyjna misja historii, zawarta w cycerońskiej maksymie Historia magistra vitae est już się wyczerpała. Zwyczaj stosowania w sytuacjach codziennych gotowych rozwiązań z przeszłości możliwy był dopóki wierzono w niezmienne warunki życia człowieka. Współczesna edukacja historyczna, której zadaniem jest instytucjonalne kształtowanie świadomości historycznej, powinna polegać na ukazaniu uczniom historycznych źródeł tożsamości w wymiarze indywidualnym, społecznym, narodowym i ogólnokulturowym. Edukacja ta ukierunkowana na przyszłe zadania uczyć powinna odwoływania się do przestrzeni minionych doświadczeń w celu poszukiwania pozytywnej motywacji i poczucia sensu. Poznawanie dziedzictwa przeszłości powinno wiązać się z akceptowaniem wartości, które dawałyby motywację i oparcie do podejmowania działań. Tak więc obraz Starowieyskiego potraktowany jako tekst kultury stał się rodzajem dialogu, którego przedmiotem są tradycja, historia i współczesność. Artysta proponuje nam swoją wizję przyszłości, w której na naszych oczach dopełniać zaczyna się dawna opowieść mityczna, dopełnia się także historia. Wymiana między przeszłością a przyszłością dokonać może się jedynie poprzez żywą teraźniejszość kultury. Potwierdzają się słowa Zbigniewa Herberta, mówiące o tym, że tradycja nie jest masą spadkową, którą dziedziczy się bez wysiłku, lecz jak każdy kontakt z przeszłością i kulturą wymaga pracy. Violetta Julkowska |
![]() |
|
Copyright © "Konspekt". Kraków, kwiecień 2003 Statystyka |